Piast po wygraniu rundy zasadniczej w Fogo Futsal Ekstraklasie i pokonaniu w fazie ćwierćfinałowej play-offów Widzewa Łódź w ½ tych rozgrywek zmierzył się z wciąż aktualnym mistrzem Polski, zdobywcą Superpucharu i Pucharu Polski bieżącej edycji – Rekordem Bielsko-Biała.
Na tym etapie rywalizacji w FFE zespoły grają do dwóch wygranych meczów, a gospodarzem pierwszego półfinału byli „rekordziści”. Przy tak wyrównanym od lat poziomie każde spotkanie gliwiczan i bielszczan jest niewiadomą, a emocje gwarantowane. Piast i Rekord - jak zwykle - nie zawiodły! Osłabieni personalnie gospodarze długo w pierwszym, środowym meczu opierali się zmasowanym atakom niebiesko-czerwonych, którzy bez powodzenia bombardowali ich bramkę. Udało się dopiero w 36. min, a piłkę po strzale Edgara Vareli dotknął jeszcze po drodze gracz Rekordu - Matheus i ta wpadła do siatki. Piast cieszył się z prowadzenia tylko kilka chwil, bo za moment było 1:1, a gola dla miejscowych zdobył Eric Panes. Dogrywka. Ta nie wyłoniła zwycięzcy, więc sędziowie zarządzili serię rzutów karnych. Te lepiej egzekwowali gliwiczanie i ustalili wynik rywalizacji na 1:0.
Drugi mecz rozegrano w sobotę w Gliwicach, w PreZero Arenie. Jako żywo przypominał on konfrontację z Bielska-Białej. Nieskuteczny Piast za nic nie potrafił pokonać golkiperów Rekordu. Różnicą w tym spotkaniu było to, że pierwsi otwarli wynik goście (31. min Mikołaj Zastawnik), a wyrównującą bramkę miejscowi zdobyli na kilkadziesiąt sekund prze końcową syreną (Miguel Pegacha). I znowu: dogrywka bez bramek, a w konsekwencji karne. Te lepiej tym razem strzelali bielszczanie. W dwumeczu zrobiło się 1:1 i finalistę miał wyłonić trzeci, niedzielny pojedynek, również rozegrany w PreZero Arenie Gliwice.
Ten od początku był bardzo zacięty. Wprawdzie więcej okazji do gola mieli gospodarze, ale „rekordziści” nie pozostawali dłużni i z trybun co rusz rozlegał się jęk zawodu. Premierowa połowa, podobnie jak w dwóch pierwszych meczach, zakończyła się bezbramkowym remisem. Na początku drugiej odsłony Piast dał się zaskoczyć. Piłkę mocno wstrzelił w pole karne Panes, a Zastawnik skierował ją do gliwickiej bramki. 0:1 i konsternacja. Należało się jednak spodziewać, że ambitnie grających i osłabionych kadrowo bielszczan w końcu dopadnie zmęczenie i niedokładność. Wszak mecz z Piastem był ich piątym w ciągu 9 dni, a trzy z nich kończyły się serią karnych! Przewidywania okazały się prawdziwe. Ostatnie 10 minut to był strzelecki popis niebiesko-czerwonych, którzy ostatecznie wygrali aż 6:1 i awansowali do finału! Festiwal goli zaczął w 31. min Vinicius Lazzaretti, minutę później podwyższył Varela, a w 34. min bramkę na 3:1 zdobył Jani Korpela. Trzy ostatnie trafienia były dziełem Breno Bertoline (37. min), Vareli (39. min) i Luisa Bortoletto (40. min).
W finale rozgrywek Piast zmierzy się z Constractem Lubawa. Zespoły grać będą do 3 zwycięstw. Pierwsze ich spotkanie zostanie rozegrane w PreZero Arenie Gliwice w środę, 28 maja o godz. 20.15. Kolejne dwa odbędą się w Lubawie 2 i 3 czerwca. Jeśli zajdzie konieczność to do decydującego starcia dojdzie ponownie w Gliwicach (8 i ewentualnie 9 czerwca)
Piast: Michał Widuch, Kyryło Tsypun – Vinicius Lazzaretti, Miguel Pegacha, Edgar Varela, Bruno Graca, Breno Bertoline, Rodrigo Dasaiev, Luis Bortoletto, Dill, Jani Korpela, Tiago Cruz, Vinicius Teixeira.


Komentarze (0) Skomentuj