W czwartek w Ratuszu zwołane zostały dwie sesje Rady Miasta – pierwsza (w kolejności odbyła się jako druga), w trybie specjalnym na wniosek prezydent Katarzyny Kuczyńskiej-Budki, a druga w trybie zwykłym na wniosek przewodniczącego RM, Marka Pszonaka.
Głównym powodem takiego niespotykanego dotąd w Gliwicach rozwiązania było nieuwzględnienie w porządku sesji specjalnej informacji o działalności Przedsiębiorstwa Zagospodarowania Odpadów.
Szkalujące informacje o PZO
Aby wyjaśnić, skąd tak duże zainteresowanie akurat tą spółką, należy cofnąć się o kilka tygodni. Wtedy to media i wiele innych instytucji otrzymało anonimowy biuletyn, w którym opisane były rzekome nieprawidłowości w PZO. Zarzuty dotyczyły różnych kwestii – zarówno ekonomicznych, jak i pracowniczych czy w końcu ekologicznych. Tekst mógł wzbudzić duży niepokój, jednak jego autorzy, w efekcie zagrożenia procesem sądowym, usunęli swoje konto w mediach społecznościowych, za pośrednictwem którego publikowali treści o spółce. Co warto dodać – wcześniej to samo konto publikowało wyłącznie posty wspierające jedną z kandydatek na prezydenta… w Zabrzu. Prezes PZO, Sławomir Pelec złożył zawiadomienie do prokuratury. Niemniej sprawa wymagała sprawdzenia. Dlatego też radni opozycyjni odwiedziliście spółkę, domagając się odpowiedzi na szereg pytań. Niektóre z nich – jak wyjaśnia Marek Pszonak – stawiane były nie tylko w anonimowym biuletynie, ale również przez właścicieli gliwickich firm, mieszkańców i pracowników.
Prezydentka ujawnia nieprawidłowości
Najwięcej emocji w przestrzeni publicznej, dotyczyło działań nie obecnego, a poprzedniego zarządu. Z treści audytu przytoczonego przez prezydent Katarzynę Kuczyńską-Budkę wynikało bowiem, że poprzednia prezes PZO, Magdalena Budny, mogła wykazać się dużą niegospodarnością. Chodzi m.in. o środki wydane na budowę i wyposażenie nowej siedziby spółki oraz na oczyszczalnię (wartą prawie 3 mln zł), która nie działała już w chwili podłączenia.
Było burzliwie
Nie tylko temat PZO, ale także sprawa budowy szpitala podsycała ogień dyskusji. To był główny z czynników zapalnych drugiej sesji, zwołanej tego dnia. W tym przypadku radnych, którzy obawiają się, że nowy szpital może nie powstać, wsparł (urzędujący przez 8 lat) były wojewoda śląski, obecnie poseł Jarosław Wieczorek. W swoim wystąpieniu zabiegał on o deklarację ze strony prezydent Katarzyny Kuczyńskiej-Budki, że środki na budowę szpitala zostały zabezpieczone przez stronę rządową. Prezydent wyjaśniła, że procedura IOWISZ (system oceny inwestycji w ochronie zdrowia) nie pozwala na taką deklarację przed oceną wniosku. Dopiero po jego ocenie, która ma nastąpić w czerwcu, możliwe będzie formalne ubieganie się o środki na budowę szpitala. Przypomnijmy, że wnioskodawcą w tej sprawie nie są Gliwice, a Śląski Uniwersytet Medyczny, któremu miasto przekazało działki pod inwestycję. Dla porządku dodajmy też, że jeśli budowa szpitala z jakichś powodów nie zostanie zrealizowana – co byłoby ogromną szkodą dla Gliwic – działki te wrócą w zasoby miasta.
Wnioski
Wątpliwości dotyczące tych dwóch gorących tematów nie zostały na sesji rozstrzygnięte. Z pewnością niektóre kwestie będą nadal szeroko dyskutowane, zwłaszcza w obrębie właściwych komisji.
aku


Komentarze (0) Skomentuj