22 lutego premiera w Teatrze Miejskim w Gliwicach.  

Opublikowana w 1897 roku powieść „Dracula” irlandzkiego pisarza Brama Stokera powstała z poczucia dotkliwego, choć nieokreślonego lęku, towarzyszącego schyłkowi XIX wieku. Wiktoriański dobrobyt, długotrwały okres pokoju i  wyrafinowane wychowanie potęgi imperialnej państwa brytyjskiego nie mogły trwać wiecznie. Oblicze świata odmieniała rewolucja przemysłowa, przynosząca trwałe i niepokojące zmiany w społeczeństwie.

Powieść wstrząsnęła czytelnikami, natychmiast stając się sensacją. Opowieść o upiornym hrabi zamieszkującym rumuńskie pustkowia do dziś uchodzi za klasykę gatunku grozy, słusznie zaliczaną w poczet stu najwybitniejszych powieści wszech czasów. Ujęta w formę listów, wycinków prasowych i fragmentów dzienników, porusza autentyzmem oraz złożonością i różnorodnością zawartych w niej uczuć i emocji.
 

- Dekadenckie poczucie lęku rymuje się ze współczesnym poczuciem strachu przed nadejściem ze wschodu nieznanego i wyobrażonego. Nie wiemy dokładnie, czego się boimy, na naszych lękach łatwo żerować. Jedni boją się z niewiedzy, inni nie śpią z nadmiaru informacji. Podobny lęk popycha bohaterów spektaklu do groźnych działań – trwoga budzi w ludziach najciemniejszą stronę, być może znacznie groźniejszą, niż ludzie i zjawiska, których każe się nam obawiać – mówi o spektaklu reżyser, Jakub Roszkowski.
Gliwicki „Dracula”, będący wierną adaptacją powieści Stokera zachwyci wszystkich miłośników grozy,  choć Roszkowski z ekipą nie ukrywają zabawy z konwencją horroru. „Do teatru nie idziemy przecież po autentyczne doznanie strachu, choć jako widzowie lubimy pewnego rodzaju dyskomfort i niepewność. Najstraszniejsze odbywa się  jednak w nas  – dodaje Jakub Roszkowski.

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj