Jałmużnik biskupa gliwickiego to nowa instytucja w diecezji gliwickiej, która została zapoczątkowana we wrześniu 2024 roku. Dekret na to stanowisko od biskupa gliwickiego Sławomira Odera otrzymał ksiądz Mariusz Setlak. Po siedmiu miesiącach działalności okazuje się, że powołanie osoby, która będzie niosła pomoc biednym i ubogim była bardzo potrzebna.
Dlaczego powstała taka instytucja, jak jałmużnik w diecezji gliwickiej?
Ksiądz Biskup Sławomir Oder od dwóch lat stoi na czele diecezji gliwickiej, a przez długie lata był w Rzymie i podpatrywał działalność jałmużnika papieskiego - kardynała Krajewskiego, który notabene jest właśnie z Polski. Kardynał zajmuje się z ramienia papieża osobami ubogimi, bezdomnymi, wychodzi do nich w poszukiwaniu potrzebujących i stara się im przywrócić m.in. godność. Stąd po przyjściu biskupa Sławomira do diecezji gliwickiej, jedną z pierwszych funkcji było powołanie urzędu jałmużnika. Dostałem propozycję objęcia posługi, a sam biskup wskazał, że to dla niego bardzo ważne, ponieważ ma na uwadze osoby żyjące na marginesie życia społecznego.
To dla wikarego, który posługiwał w małej miejscowości, była trudna decyzja?
Dla mnie osobiście jest to nowe wyzwanie, tym bardziej że wcześniej zajmowałem się głównie młodzieżą. W moim sercu na pewno na samym początku towarzyszył mi lęk, jak się odnajdę w nowej roli, jak zapoczątkuję tę posługę, której struktury budowane są od zera, a które mają posłużyć na lata. Jednak z wielką pomocą ze strony biskupa, wolontariuszy, ludzi dobrej woli, wiem, że jestem tu, gdzie powinienem być. Co więcej, mam wielką radość w pomocy takim osobom, daje mi to wielką satysfakcję, kiedy widzę szczery uśmiech drugiego człowieka, do którego wciąga się dłoń i oddaną życzliwość ze strony tych osób. Na pewno inaczej wyobrażałem sobie tę posługę, iż będę musiał się zmagać ze swoim strachem, ale naprawdę to wszystko zostawiłem za drzwiami. W stu procentach odkrywam radość w tej posłudze, której podjąłem 1 września 2024 roku.
Zatem kim jest jałmużnik biskupa gliwickiego?
To nowa funkcja, o której tak naprawdę ciężko cokolwiek powiedzieć, ponieważ dopiero kształtuje się na tle Polski. Diecezja gliwicka jest trzecią diecezją w Polsce, która w swojej strukturze ma jałmużnika. Pierwsze było Opole, następnie Gdańsk, no i Gliwice, a później Katowice i inne miasta. Nie ma jasnego scenariusza, który wskaże, w jaki sposób prowadzić tę posługę, dlatego ks. biskup wielkim zaufaniem otoczył tę funkcję. To nic innego, jak wychodzenie kościoła do ludzi, szukanie twarzy Pana Jezusa w każdym napotkanym człowieku. To jest coś, co robił Pan Jezus już 2000 lat temu, kiedy to właśnie szedł do tych, od których inni się odwracali, starał się do nich docierać, głosić im dobrą nowinę, przywracać im godność pokazując nam, że w każdym człowieku jest Chrystus. Jest to utrzymane w duchu ewangelisty Mateusza, który pisał „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Funkcja jałmużnika przede wszystkim współpracuje z gliwickim Caritasem, to wzajemne pomaganie, choć Caritas pomaga do pewnego momentu, a jałmużnik wychodzi na peryferie diecezji i szuka zbłąkanych osób, nie czeka, aż oni przyjdą.
Gdzie można się zgłosić do księdza po pomoc?
Przyjmuję w punkcie jałmużnika biskupa gliwickiego od poniedziałku do czwartku w godzinach od 10.00 do 12.00 w Zabrzu przy ul. Wolności 198. W zadaniach jałmużnika ksiądz biskup powołał siostrę Macieję Miozgę, boromeuszkę, która pomaga mi w tym dziele i jest na co dzień z osobami potrzebującymi. Wszyscy, którzy przyjdą do punktu jałmużnika, otrzymają pomoc. Każda osoba przechodzi rozmowę, wówczas staramy się wychwycić, jaka jest potrzeba, co możemy zrobić, jak im pomóc, czego od nas oczekują, w większości są to osoby poranione. To właśnie rozmowa, czas poświęcony drugiej osobie, by mogła się wygadać, opowiedzieć swoją historię życia, to zaakceptowanie, że ktoś nas akceptuje, nie odrzuca, nie ocenia - znaczy bardzo wiele. Jeśli ktoś potrzebuje skorzystania z prysznica, który jest przy ul. Wolności 198, śmiało może to zrobić, wówczas dajemy im bieliznę, czy ubrania. Czasem uda nam się zaprosić terapeutów, aby pomogli osobom wyjść z kryzysów bezdomności. Każdy, kto się u nas pojawi, zyska pomoc na miarę naszych możliwości.
Punkt działa od niedawna, dużo osób skorzystało z pomocy?
W samym punkcie jałmużnika od 10 stycznia tego roku pojawiło się ponad 600 osób. Pomagamy załatwiać dokumenty, a co najważniejsze odnosimy wielkie zwycięstwa, ponieważ sześciu osobom udało się już znaleźć i podjąć pracę, tak więc stanęli na nogi, kolejne osoby wyrabiają dowody osobiste. Jesteśmy po to, by pomóc potrzebującym odbić się od dna, choćby podając im dłoń i pomagając im powstawać, choć nieraz jest to bardzo trudne zadanie, bowiem każda historia jest zupełnie inna.
Czy rozważana jest możliwość, by także w Gliwicach pojawił się taki punkt?
Trwają rozmowy w tej sprawie i wszystko zmierza ku temu, by także w Gliwicach otworzyć takie miejsce. Obecnie wybierana jest lokalizacja. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z wolą Bożą, to jest szansa, by jeszcze w tym roku udało się nieść pomoc w Gliwicach.
W jakie jeszcze działania angażuje się jałmużnik?
Faktycznie to nie tylko punkt, gdzie można przyjść skorzystać z pomocy, mamy także akcje wyjazdowe. Wówczas pakujemy samochód w ciepłą zupę, herbatę, koce, czy kurtki i jeździmy w poszukiwaniu osób, które są w kryzysie bezdomności. Rozmawiamy z nimi, dajemy ciepły posiłek, wspieramy. Dużą akcję zrobiliśmy 17 listopada, kiedy przypadał w tym dniu Światowy Dzień Ubogich.
Przed nami święta, czy zorganizowane zostanie śniadanie wielkanocne?
Wielkanoc to wyjątkowy czas i wspólnie z gliwickim magistratem organizujemy pierwsze śniadanie wielkanocne, które odbędzie się właśnie dziś, w Wielką Środę w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 1 w Gliwicach, przy ul. Kozielskiej 1. W Święta Bożego Narodzenia zorganizowaliśmy wigilię. W Zabrzu jest fundacja Stacja 6, która także niesie pomoc potrzebującym. Jestem księdzem, tak więc niosę także pomoc duchową, jałmużnik dociera do różnych osób i rozmawiając, wskazuje na wartości duchowe. Piękne jest to, kiedy osoby się spowiadają nieraz po 30/40 latach, kiedy mogą przyjąć Pana Jezusa do serca i to są dla mnie osobiście te najpiękniejsze obrazy, kiedy ktoś z taką godnością po latach przyjmuje Jezusa.
c.
Zdjęcia pochodzą z FB Jałmużnik biskupa gliwickiego


Komentarze (0) Skomentuj