Lato przynosi długie okresy bez opadów, przerywane gwałtownymi ulewami. Zima coraz rzadziej magazynuje wodę w śniegu. Stary odruch „odprowadzić jak najszybciej” już nie działa. Dziś kluczowe jest, by zatrzymać deszcz tam, gdzie spadł – pozwolić mu popracować dla zieleni i ludzi – a dopiero nadmiar bezpiecznie odprowadzić do sieci lub cieków. Jesień to idealny moment, by zaplanować proste rozwiązania i przygotować się do montażu na wiosnę.

Dlaczego retencja to sprawa każdego z nas?

Roczna suma opadów niewiele mówi o tym, co możemy zrobić na własnej posesji – liczy się rozkład deszczu w czasie.
Od 1 X 2024 do 30 IX 2025 w Gliwicach 59% dni było bez opadów (na podstawie danych z deszczomierza „Dolna Wieś”, należącego do Inteligentnego Systemu Zarządzania Kanalizacją Deszczową). Gdy padało, dominowały słabe deszcze – poniżej 10 mm/dobę – i to one łącznie dały ok. 70% rocznej sumy opadów. W tej grupie były opady do 5 mm/dobę (ok. 40% rocznego wolumenu) – taki deszcz zwykle nie tworzy dużych spływów i, jeśli pozwolimy mu wsiąknąć, po kilku godzinach bywa niewidoczny. Dopiero silne deszcze powyżej >30 mm/dobę potrafią przeciążyć kanalizację i potoki.

Twój dom, Twój mikroklimat

Warto zatrzymać deszcz na miejscu i wykorzystać go do podlewania rabat, trawnika czy warzywnika. Retencja to nic innego jak chwilowe zatrzymanie i mądre prowadzenie wód opadowych. Dzięki temu spłaszczamy falę spływu i opóźniamy odpływ, a w czasie suszy ta sama woda zasila glebę i rośliny. Coraz więcej wskazuje, że retencja pomaga łagodzić skutki zmian klimatu i ich przyczyny, a w mieście zmniejsza uciążliwość fal upałów.
Zacznijmy od policzenia, jaką powierzchnię ma połać dachu, z której możemy zebrać wodę. Najprościej zrobić to w Miejskim Systemie Informacji Przestrzennej (geoportal.gliwice.eu → Narzędzia pomiarowe → Powierzchnia). W kilka minut obrysujemy połać, z której woda trafia do rynny, i poznamy wynik w m². Pamiętajmy: 1 mm deszczu = 1 litr z 1 m² dachu, więc łatwo oszacować ilość wody z typowego opadu.

Zbiornik na deszczówkę – najprościej i najszybciej

Najprostsze rozwiązanie to przechwycić wodę z rynny do zbiornika i używać jej do podlewania rabat, trawnika czy warzywnika. Do wyboru są zbiorniki naziemne (od klasycznych „beczek” po nowoczesne formy) oraz podziemne — te drugie mają większą pojemność i są niewidoczne. W domu jednorodzinnym praktyczny jest zbiornik naziemny 200–500 l z szczelnym przykryciem (bezpieczeństwo, mniej komarów). Dla wygody warto ustawić go na podstawie i wyposażyć w kranik lub krótki wąż grawitacyjny. 

Kiedy zbiornik będzie pełny?

Dla połaci 124 m² zbiornik 270 l napełni deszcz ok. 2,2 mm, a 500 l — ok. 4 mm. Zasada jest prosta: 1 mm deszczu = 1 l/m², więc h [mm] = pojemność [l] / powierzchnia [m²]. Im większy zbiornik, tym więcej deszczówki wykorzystasz między opadami.
O czym pamiętać: zestaw przyłączeniowy na rurze spustowej (wylot umieść 5–10 cm poniżej górnej krawędzi zbiornika) — to wyznaczy maksymalny poziom wody; umieść kosz liściowy / filtr rynnowy który zatrzyma liście i większe zanieczyszczenia; opróżnij zbiornik przed kolejnym deszczem, aby odzyskać pojemność; zimą zbiornik odłącz lub opróżnij.

Masz trochę miejsca? Zrób ogród deszczowy

Ogród (rabata) deszczowy w skrzyni nie wymaga zrywania nawierzchni i poprawia mikroklimat. Woda z rynny trafia do pojemnika, przesącza się przez warstwy filtracyjne, nawadnia korzenie, a nadmiar schodzi przelewem. Ustaw skrzynię co najmniej 30 cm od ściany, nie zasłaniaj kratek i dojść do instalacji. Wielkość: powierzchnia pojemnika ≈ 3% odwadnianego dachu, głębokość 0,80–0,85 m. Dla A = 124 m² to ok. 3,7 m² (np. 1,5 × 2,5 m). 
Jeśli działka pozwala, rozważ ogród deszczowy w gruncie. Zanim zaczniesz, sprawdź poziom wód gruntowych (najlepiej na przełomie marca i kwietnia): wykop dół głębokości 1 m i obserwuj dobę. Jeśli woda się pojawi — to miejsce się nie nadaje (poziom wód jest zbyt wysoki; wybierz rabatę w skrzyni). Trzeba sprawdzić też, czy w miejscu, gdzie planujemy ogród, nie ma instalacji podziemnych lub korzeni drzew.
Ogrody deszczowy lokalizuj min. 5 m od budynku. W wybranym miejscu wykonaj wykop o powierzchni 3,7 m² (np. 1,5 × 2,5 m) i głębokości 90–95cm. Więcej instrukcji znajdziesz m.in. na stronach Fundacji Sendzimira.

Jakie rośliny wybrać do ogrodu deszczowego?

W ogrodach deszczowych najlepiej sprawdzają się gatunki łąk podmokłych, które znoszą zarówno zalewanie, jak i przesychanie. Rośliny sadzimy o 10–15% gęściej niż typowe zalecenia, by szybciej zamknąć powierzchnię i ograniczyć chwasty. Stawiajmy na gatunki rodzime i miksujmy formy (byliny, trawy, krzewy) – dzięki temu kompozycja będzie atrakcyjna przez cały sezon. Dobór roślin zaczynamy od określenia stopnia nasłonecznienie miejsca 

Stanowisko słoneczne (≥6 h słońca)
Byliny: kosaciec syberyjski (7 szt./m²), bodziszek łąkowy (5–7 szt./m²), mięta nadwodna (7 szt./m²), krwawnica pospolita (5–7 szt./m²), jastrun właściwy (6–8 szt./m²), krwawnik pospolity (6–8 szt./m²), dzwonek okrągłolistny (9–12 szt./m²), sadziec konopiasty (2–3 szt./m² – wysoki akcent), tojeść kropkowana (6–9 szt./m²), tojeść rozesłana (12–20 szt./m² – okrywa).

Trawy i krzewy (słońce/półcień): wierzba purpurowa ‘Nana’ (1 szt./m²), dereń biały ‘Sibirica’ (0,5 szt./m²), turzyce, np. pospolita (3–7 szt./m²), śmiałek darniowy (3–7 szt./m²), sit rozpierzchły (9 szt./m²).

Stanowisko półcieniste i cieniste (≤3–4 h słońca)
Byliny: dąbrówka rozłogowa (9–12 szt./m²), smotrawa okazała (3–4 szt./m²), tojeść rozesłana (12–20 szt./m²), tojeść kropkowana (6–9 szt./m²), pełnik europejski (5–7 szt./m²).
Paprocie: narecznica samcza (2 szt./m²), wietlica samicza (4 szt./m²).
Praktyka sadzenia: najbardziej mokre dno obsadzaj roślinami „wodolubnymi” (tojeści, pełnik, sadziec, smotrawa). Boki i obrzeża – gatunkami lepiej znoszącymi przesychanie (jastrun, krwawnik, dzwonek) i okrywami (dąbrówka, tojeść rozesłana).
Katalog roślin dedykowanych do ogrodów deszczowych znajdziesz tutaj: www.aquanet-retencja.pl/

Gliwicka inspiracja na weekend

Wybierz się jesienią na Suchy Zbiornik Wilcze Doły. Nasadzenia na dnie zbiornika pokazują, jak łączyć gatunki i jak działają rozwiązania błękitno-zielone w praktyce. Taka wizyta to świetny materiał na własny projekt i lista zakupów „na wiosnę”.

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj