Szpital Miejski w Gliwicach ma własny system chirurgii robotycznej Da Vinci. Pierwszy pacjent jest już po zabiegu, a placówka pokazuje liczby, które stawiają ją w ścisłej czołówce publicznych ośrodków urologii robotycznej na Śląsku i w kraju. To jedna z najważniejszych medycznych inwestycji ostatnich miesięcy w mieście.
Nowy sprzęt
W piątek 27 marca Szpital Miejski w Gliwicach oficjalnie zaprezentował system chirurgii robotycznej Da Vinci. To moment ważny nie tylko symbolicznie. Dla placówki oznacza przejście z etapu budowania doświadczenia do pracy na własnym, zaawansowanym systemie, wykorzystywanym w chirurgii małoinwazyjnej.
Zakup robota kosztował blisko 8 milionów złotych. To część większego programu modernizacji szpitala, prowadzonego dzięki dofinansowaniu sięgającemu niemal 75 milionów złotych z Krajowego Planu Odbudowy. W praktyce chodzi nie tylko o nowy sprzęt, ale o poszerzenie możliwości leczenia i dalszy rozwój procedur wykonywanych na miejscu, bez odsyłania pacjentów do innych ośrodków.
Gliwicki zespół nie zaczyna przy tym od zera. Lekarze mają już doświadczenie zdobyte podczas pracy z systemem Versius, a własny Da Vinci oznacza dla szpitala większą niezależność i mocniejszą pozycję w regionie.
Ludzie przed technologią
Podczas konferencji prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka podkreślała, że pieniądze pozyskane z KPO przekładają się na konkretne zmiany w leczeniu mieszkańców.
— Cieszę się ogromnie, że w naszym mieście dysponujemy dziś technologią na światowym poziomie. Pamiętajmy jednak, że nawet najnowocześniejszy robot bez lekarza pozostaje jedynie sprzętem - to ludzie i ich kompetencje decydują o sukcesie każdej operacji — mówiła Prezydent Gliwic.

To ważne zastrzeżenie, bo choć robot przyciąga uwagę i działa na wyobraźnię, o powodzeniu zabiegu nadal decyduje zespół: operator, asysta, doświadczenie i organizacja pracy na bloku operacyjnym. Nowa technologia nie zastępuje lekarza, tylko daje mu precyzyjniejsze narzędzie.
Twarde liczby
O tym, że w Gliwicach nie chodzi wyłącznie o efekt nowości, mówiły dane przedstawione przez prezesa Szpitala Miejskiego Przemysława Gliklicha. Z tych statystyk wynika jasno, że placówka od dawna budowała pozycję w chirurgii robotycznej, a Da Vinci jest kolejnym krokiem, a nie jednorazowym skokiem.
— Liczby mówią same za siebie. Nasz szpital jest dziś liderem urologii robotycznej wśród publicznych ośrodków na Śląsku, a w skali kraju plasujemy się w ścisłej czołówce - na trzecim miejscu. To efekt konsekwentnej strategii i ogromnego zaangażowania całego zespołu — podkreślił Prezes Gliklich.
W 2025 roku szpital wykonał 196 zabiegów w asyście robota chirurgicznego Versius. Było to 190 prostatektomii radykalnych oraz 6 cystektomii. Wszystkie operacje przeprowadził trzyosobowy zespół operatorów.
Według ogólnopolskiego raportu dotyczącego chirurgii robotycznej Szpital Miejski w Gliwicach zajął w 2025 roku drugie miejsce pod względem liczby zabiegów robotycznych wśród placówek publicznych w województwie śląskim. Więcej operacji wykonało jedynie Katowickie Centrum Onkologii. W urologii robotycznej gliwicki szpital jest liderem wśród publicznych ośrodków na Śląsku. W skali kraju, spośród trzynastu placówek pracujących na systemie Versius, uplasował się na trzecim miejscu, za Urovitą i Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Precyzja zabiegów
O medycznym znaczeniu nowego systemu mówił doktor Andrzej Kupilas, ordynator Oddziału Urologii i Urologii Onkologicznej. Jak wyjaśniał, Da Vinci pozwala wykonywać zabiegi przez kilkumilimetrowe nacięcia, bez konieczności przeprowadzania rozległej operacji otwartej. Chirurg pracuje przy konsoli i steruje ramionami robota, a system bardzo dokładnie odwzorowuje ruchy dłoni operatora.

To rozwiązanie eliminuje naturalne drżenie rąk, zapewnia trójwymiarowy obraz w dużym powiększeniu i pozwala korzystać z narzędzi o zakresie ruchu większym niż możliwości ludzkiego nadgarstka. Dla pacjenta oznacza to zwykle mniejszy ból pooperacyjny, krótszy pobyt w szpitalu, niższe ryzyko powikłań i mniejsze blizny.
— Przez ostatnie piętnaście lat zrobiliśmy na naszym oddziale ogromne postępy. Da Vinci to kolejny fenomenalny krok naprzód. Dajemy naszym pacjentom to, co w chirurgii jest dziś najlepsze, i staramy się każdego dnia być jeszcze lepsi — powiedział doktor Kupilas.
Lekarze zwracają uwagę, że przy tego typu zabiegach hospitalizacja często trwa tylko dwie lub trzy doby. Z punktu widzenia chorego to nie detal, tylko realna różnica: mniej bólu, szybsza rekonwalescencja i sprawniejszy powrót do codziennego funkcjonowania.
Pacjent po operacji
Podczas konferencji obecny był także Krzysztof Wąs, pierwszy pacjent operowany w Szpitalu Miejskim w Gliwicach z wykorzystaniem systemu Da Vinci. To właśnie jego obecność najmocniej sprowadzała całe wydarzenie na ziemię. Za prezentacją sprzętu, wykresami i rankingami stoi przecież to, czy człowiek po zabiegu szybciej wraca do siebie.
— Chciałbym podziękować za cudowną opiekę, którą zostałem otoczony. To fantastyczny zespół - zarówno lekarze, jak i cały personel. Szybko doszedłem do siebie i czuję się naprawdę dobrze — mówił pan Krzysztof.
W tym jednym głosie zmieściło się właściwie wszystko, o czym wcześniej mówili lekarze: sens małoinwazyjnej chirurgii, znaczenie doświadczenia zespołu i to, że nowoczesna technologia ma znaczenie tylko wtedy, gdy naprawdę poprawia przebieg leczenia.


Komentarze (0) Skomentuj