O wizji świata postapokaliptycznego i wpływie na nią wojny na Ukrainie, z mieszkającym w Gliwicach scenarzystą komiksów, współautorem m.in. serii „Postapo” Danielem Gizickim rozmawia Adriana Urgacz-Kuźniak.

Temat postapokalityczny interesuje pisarzy i filmowców właściwie od zawsze. Jak pan myśli, skąd taka fascynacja tym, co nastanie po znanym nam porządku?
Moje zainteresowanie tym tematem pojawiło się częściowo z powodu fascynacji czytelniczo-odbiorczych - dużo czasu poświęciłem na lekturę zarówno klasyków literatury sci-fi, takich jak choćby „Piknik przy skraju drogi” Strugackich, czy „Kantyczka dla Leibowitza”, opowiadających o wpływie apokalipsy czy wyjątkowego zdarzenia na nagłą zmianę cywilizacji, kultury czy światopoglądu człowieka, jak i literatury powojennej pokazującej nowe początki w bardzo trudnym świecie zastanym. Interesowało mnie to, jak człowiek radzi sobie w trudnej rzeczywistości, pełnej okrucieństwa i licznych przeszkód.

 

Do tej pory ukazały się trzy tomy komiksów z serii „Postapo”. Można je nabyć w większości internetowych księgarń, a w Gliwicach stacjonarnie w księgarni „Kawka” znajdującej się na ul. Siemińskiego.


Myślę, że popularność tematów postapokaliptycznych to jest odpowiedź na problemy współczesnego świata - po II wojnie światowej miało miejsce formowanie świata na nowo - i na tym poniekąd skupiała się literatura, potem zimna wojna i zagrożenie konfliktem atomowym. Kolejny renesans nurt postapokaliptyczny przeżywał po kryzysie gospodarczym na początku XX wieku. Kultura odpowiada na zapotrzebowanie odbiorców. Pokazuje postawy ludzi potrafiących sobie poradzić w trudnych okolicznościach, gdy wszystko wydaje się stracone. Czy postapokalipsa ma wydźwięk „ku pokrzepieniu serc”? Moim zdaniem jak najbardziej.

Żyjemy w czasach, w których scenariusze apokaliptyczne wydają się spełniać na naszych oczach. Myślałam nawet, że to stało się dla pana inspiracją, ale patrząc na daty wydań wiem, że nie takie były źródła. Czy obecna sytuacja - pandemia, wojna - dostarczają panu obrazów, które potem pojawiają się w Pana komiksach?
Tak, scenariusze do dotychczas opublikowanych części serii „Postapo” powstawały przed konfliktem na Ukrainie, który śledzę z wielkim niepokojem i smutkiem, bo tuż za naszą granicą dochodzi do niewyobrażalnych okropieństw i cierpienia ludzkiego. W swoich komiksach staram się pokazać właśnie, jak takie konflikty przeżywają zwykli ludzie, którzy z dnia na dzień tracą wszystko i muszą przetrwać, często nie mając ku temu „narzędzi”. Lubię myśleć, że dzięki temu ta historia jest bardzo uniwersalna.

 

Obecnie na rynku to, co łączy rysunki i część tekstową często nazywane jest nie komiksem, a powieścią graficzną. W pana przypadku mamy do czynienia z którym z gatunków? A może to jest to samo?
Zawsze myślę o sobie jako o twórcy komiksów a nie twórcy powieści graficznych, który to termin jest dla mnie tworem sztucznym i trochę oszukańczym. Pojawił się w Ameryce, gdy tacy twórcy jak Will Eisner, chcieli wyróżnić się od pulpowej twórczości komiksowej i wkroczyć trochę tylnymi drzwiami na salony tzw. kultury wysokiej, pokazując komiksy jako dzieła o poważniejszej tematyce niż rozrywkowe historie o superbohaterach. Moim zdaniem to tylko maska, bo jeśli tworzy się dzieło, gdzie narracją jest połączenie statycznego obrazu z tekstem, zwłaszcza podawanym w formie dymków - to to jest po prostu komiks. Granice tematyczne są przecież płynne, co pokazuje najdobitniej właśnie historia komiksu. Są przecież miałkie „powieści graficzne”, są także bardzo wysokiej jakości literackiej i artystycznej komiksy - także te o superbohaterach - na czele ze „Strażnikami” Allana Moore’a i Dave’a Gibbonsa. Termin komiks niestety pewnie nigdy nie uwolni się od negatywnych konotacji, stąd pojawiają się kolejne terminy-wytrychy, takie właśnie jak „powieść graficzna” czy lansowany kilkanaście lat temu „story-art.”, używane by udawać, że coś nie jest komiksem (gdy tym komiksem jest jak najbardziej), licząc, że uda się przebić do nowej publiczności, reagującej alergicznie na termin „komiks”.

Na komiks składają się dwa elementy - rysunki i tekst. W przypadku „Postapo” pan odpowiada za scenariusz, rysowaniem zajmuje się ktoś inny. Jak wzajemnie wpływacie ze współautorem na swoją pracę?
Dyskutując. Jako scenarzysta piszę historię dość ogólnikowo, pozwalając rysownikowi, by to on dookreślał wizualne szczegóły. To jest przyczynkiem do wielu dyskusji o tym, jak coś ma być przedstawione, jakie powinny być ujęcia, czy jak skomponować poszczególne plansze, zwłaszcza, że w komiksach każdy wizualny element ma swoje znaczenie dla ogólnej narracji. Mam jednak wyjątkowe szczęście współpracować z rysownikami i rysowniczkami, z którymi dobrze się rozumiemy i wiemy co i jak chcemy opowiadać. Dzięki temu wzajemnie się uzupełniamy a efekt końcowy jest dopracowany.

Jest taki utwór, który bardzo lubię – „Piosenka o końcu świata”, Miłosza. Mówi o zwykłej codzienności, w tle której kończy się świat. Nikt nie wierzy, że staje się już... Panie Danielu, jak pan myśli Czy „staje się już”? Czy scenariusze z Pana komiksów mogą się spełnić?
Mam nadzieję, że nie, że większość z elementów, przedstawianych zachowań się nie wydarzy. Niestety, jak pokazuje obecna sytuacja na świecie, w ekstremalnych warunkach ludzie zachowują się ekstremalnie. Stąd też tytuł pierwszego tomu mojej serii czyli „Postapo: Nienormalna normalność”. Gdy rzeczywistość przestaje być normalna, zachowania, które w zwykłych czasach wydawałyby się niepojęte, nagle stają się normalne. To zresztą nie jest żadna odkrywcza myśl - wystarczy przypomnieć sobie relacje świadków dowolnego konfliktu, gdzie nagle z ludzi wyłaziły zwierzęce instynkty, bestialstwo i okrucieństwo.

Nad czym pan teraz pracuje. Kiedy ukaże się kolejny tom z serii?
Pracuję nad wieloma projektami równocześnie. Obecnie powstają komiksy do mojego scenariusza takie jak „Heterochromia”, pozbawiona warstwy werbalnej ludowa baśń grozy, rysowana przez Martę Falkowską, lekka historia przygodowo-fantastyczna dla młodzieży „Bafia”, którą rysuje Łukasz Rydzewski, zbiór nowelek hard SF o próbie odbudowania wyeksploatowanej Ziemi przez grupę naukowców zamieszkujących stacje kosmiczne, nad którym pracujemy z Grzegorzem Pawlakiem, cykl opowiadań w stylistyce kryminału noir, ale dziejących się w odległej przyszłości - rysowanych przez Macieja Czapiewskiego oraz oczywiście czwarty tom serii „Postapo”, nad którego kolejnymi rozdziałami scenariusza właśnie siedzę - a który już rysują Krzysztof Małecki i Łukasz Rydzewski i który liczę, że ukaże się na jesień 2023 roku.

Daniel Gizicki - ur. 1982 w Gliwicach. Jest absolwentem Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego. Zajmuje się pisaniem scenariuszy do komiksów oraz fabuł i designu do gier komputerowych. Prowadzi warsztaty z tworzenia komiksów i wykłady z historii i teorii komiksu, pisuje także publicystykę.
wstecz

Komentarze (0) Skomentuj