Sukcesem jest to, że znika powoli niechęć gliwiczan i gliwiczanek do poniemieckiego dziedzictwa.
Z Sewerynem Botorem, Gliwicjuszem 2023 w kategorii Młody kreator, rozmawia Małgorzata Lichecka.
Zainteresował się pan historią lokalną dlatego, że...
To element historii mojej rodziny. Autochtoniczej, podkreślającej śląskość. Historii, której nie było w podręcznikach. To było dla mnie fascynujące, taka wiedza tajemna, bo w szkole nikt o tym nie mówił. Dla mnie historia lokalna stała się po prostu częścią tożsamości, nabytej razem z opowieściami o dziadkach,pradziadkach, którzy tutaj żyli.
Najważniejszą zasadą, jaką kieruje się Pan w działalności społecznej jest...
Satysfakcja. Jeśli chodzi o spacery historyczne, wielką przyjemność sprawia mi pokazywanie ludziom czegoś nowego, takie robienie z nich turystów w ich własnym mieście. Widzę również tę satysfakcję u wycieczkowiczów. Sprawia mi również wielką przyjemność to, że mogę dzielić się moją pasją, a kiedy mam młodszych odbiorców, wówczas najważniejszą zasadą jest edukacja.
Dziedzictwo kulturowe, szczególnie lokalne, to dziś...
Myślę, że niewykorzystany potencjał. Wiele miast buduje na dziedzictwie kulturowym znaczną część swojej miejskiej tożsamości, ale w Gliwicach to wciąż nie następuje. Nie wymaga to przecież wielkich inwestycji, wystarczą drobiazgi: oznakowanie miejsc znaczących dla dziedzictwa kulturowego, wprowadzenie uchwały krajobrazowej, żeby miasto stało się turystyczną perełką.
Pana ulubione historyczne miejsca w Gliwicach to...
Nie byłbym sobą, gdybym nie zaczął od cmentarza żydowskiego przy ulicy na Piasku. Na Górnym Śląsku ogólnie większość cmentarzy została odniemczona w klasyczny sposób (skucie liter etc), ale paradoksalnie żydowskie najmniej ucierpiały, bo najmniej z nich korzystano po wojnie. Dla mnie stary cmentarz żydowski Na Piasku to ostoja przedwojennego Gleiwitz, tego XIX-wiecznego świata, zachowanego w tym miejscu niemalże w idealnym stanie. Macew nie rozkradziono i nie zniszczono w czasie wojny, stało się to po 1945 r. i trwało do lat 80. Ale mimo to wiele się zachowało, choć są w złym stanie. I przywracając temu miejscu świetność, czuję materię dawnego Gleiwitz, które dotychczas znałem tylko z opowiadań. Cmentarz ma też związek z moją rodziną. Otóż kupując jakiś czas temu listy archiwalne na niemieckim ebay-u, trafiłem na list z XIX wieku Loebela Wachsnera. Pochowano go na tym cmentarzu a, jak się później okazało, mieszkał on, podobnie jak ja teraz, w Brzezince, prawdopodobnie w odległości 200 metrów od moich pradziadków. Zakładam, że musieli się znać, więc dla mnie stary cmentarz żydowski Na Piasku to także miejsce ważne emocjonalnie. Bardzo lubię zaciszne zakątki w okolicach ulicy Chopina, Lompy – mamy tam feerię architektury od Alei Korfantego, poprzez budynki modernistyczne z Malinowskiego. Ten kwartał to świetna architektura, dużo zieleni i prawie zerowy ruch.
Pracuje Pan, społecznie, na starym cmentarzu żydowskim, bo wierzy, że...
Że mieszkańcy już ten potencjał doceniają, ale wierzę, że zauważy go i doceni również miasto. Wierzę też, że podobnie jak na zachodzie, gliwicki stary cmentarz żydowski może stać się interesującym i ważnym miejscem turystycznym. Każda macewa, a mamy ich Na Piasku około półtora tysiąca, to ręczna robota. Niektóre proste, ale są też przepiękne zespoły różnych tworów kamieniarskich składających się na nagrobek. Na przykład dłuta Josepha Picka, kamieniarza z Gliwic. Każda macewa to także ważna informacja o dawnych obywatelach i obywatelkach Gleiwitz – więc to idealne miejsce by rozpocząć od niego zwiedzanie miasta.
Gdyby nie był pan historykiem, zająłby się pan...
Trudno powiedzieć... Od dzieciństwa historia była wokół mnie, więc droga do studiów historycznych i pracy w tym zawodzie wydawała się naturalna. W rodzinie nigdy nie było historyka z wykształcenia, ale pasjonatów wielu – mój dziadek czy tata.
Za swój największy sukces uważa Pan...
Że po tylu latach pracy społecznej w tym mieście jeszcze nie zwariowałem. Sukcesem jest i to, że znika powoli niechęć gliwiczan i gliwiczanek do poniemieckiego dziedzictwa. To oczywiście nie tylko moja zasługa, bo mamy w mieście wiele grup, które promują historię lokalną i edukują.
Chciałaby Pan w najbliższym czasie zająć się...
Od dwóch lat nie byłem na wakacjach, więc wypoczynkiem, ale nie wierzę, że się to uda. W przyszłym roku chciałbym zająć się doktoratem, a poza tym cały czas w mojej orbicie jest stary cmentarz żydowski Na Piasku. Kolejne miesiące poświęcę na kompletowaniu biogramów osób tam pochowanych, w przydomowym warsztacie będę też czyścił jakieś kawałki macew.
Gliwicjusz to dla Pana...
Duże wyróżnienie. Mam nadzieję, że stanie się on kolejnym narzędziem do nagłaśniania lokalnego dziedzictwa. Motywacją by działać jeszcze więcej, bo fakt, że ktoś mnie docenił i wyróżnił jest takim właśnie motorem.


Komentarze (0) Skomentuj