Na ostatniej sesji Rady Miasta, radny Zdzisław Goliszewski pytał o czołg, którego pozostawienie w mieście, ledwie kilka lat temu, było tematem potężnej batalii mieszkańców żywiących sentyment do tego artefaktu. Zgłoszono nam również temat ogródków działkowych im. Gwardii Ludowej. Zagadnienia te łączą się ze sobą dwoma elementami – są w Gliwicach i kojarzą się z rosyjską dominacją. Czy powinny zostać?

Tym artykułem chcielibyśmy otworzyć naszą, społeczną dyskusję. Kilka lat po dekomunizacji ulic, ale w zupełnie innej rzeczywistości, jak bumerang wracają do nas echa rozmów, decyzji i sentymentów, które być może dziś obrałyby inny kierunek. Wielu z nas chciało pozostawienia czołgu T-34 w mieście, byliśmy nawet członkami społecznych komitetów, które stawały w jego obronie i ostatecznie doprowadziły do tego, że wciąż parkuje na skwerze pomiędzy ulicami Jasnogórską i Powstańców Warszawy. Agresja Rosji na Ukrainę zmieniła jednak postrzeganie tego, czym czołg ten był i jakie - podobne mu pojazdy - pełnią zadanie obecnie.

Jak wyjaśniał na łamach MSI Grzegorz Krawczyk, dyrektor Muzeum „T-34 był jednym z narzędzi (…) walki, maszyną bojową 1. Korpusu Pancernego – związku taktycznego Wojska Polskiego (…). Powstał w ZSRR, innej możliwości wówczas nie było. Następnie został przekazany na wyposażenie Wojsku Polskiemu. Początkowo, już jako pomnik, oprócz numerów taktycznych nie posiadał żadnych kłujących w oczy oznaczeń, np. czerwonej gwiazdy. Z czasem namalowano na nim orzełka według tzw. wzoru piastowskiego (bez korony), który był emblematem Wojska Polskiego, często opatrywanego przydomkiem „Ludowe”. (...) W Gliwicach postawiono go „na wieczną pamiątkę czynu zbrojnego pancerniaków”. Odsłonięcia dokonał dowódca 1. Korpusu Pancernego, gen. Józef (a właściwie Josif) Kimbar – sowiecki generał oddelegowany do służby w Wojsku Polskim. (...) Choć wśród oficerów było sporo sowieckich żołnierzy przebranych w polskie mundury, jednak zasadniczo była to polska jednostka, a jej żołnierze bez wątpienia przyczynili się do polonizacji miasta. Dowództwo korpusu wspierało polską administrację w zakresie powojennych prac miejskich i bezpieczeństwa oraz pomagało w niezwykle trudnych relacjach z Komendanturą Wojenną Armii Czerwonej”.

Kolejnym kontrowersyjnym elementem naszej miejskiej przestrzeni, są rodzinne ogródki działkowe z szyldem „Gwardii Ludowej”, znajdujące się przy ul. Oscara Caro w Gliwicach. Powstały jako rekompensata po zlikwidowanych Pracowniczych Ogrodach Działkowych Osiedla „Gwardii Ludowej”, mieszczących się na terenach dzisiejszego Parku Handlowego Arena. Zmiana nazwy osiedla, w drodze dekomunizacji ulic, nie pociągnęła za sobą zmiany nazwy ROD. Decyzja nie leży tu już bowiem w gestii wojewody, a samych działkowców. Propozycja zmiany nazwy pojawiła się wprawdzie na Walnym Zgromadzeniu, ale nie przeszła.  Bez wątpienia dlatego, że przemianowanie wiąże się z kosztami. Czy dziś decyzja działkowców byłaby inna, czy utrzymaliby poprzednią?
Pytamy Was, drodzy Czytelnicy, co sądzicie o „obecności” czołgu i szyldu z nazwą Gwardii Ludowej w Gliwicach? Czekamy na Wasze komentarze.

(aku)

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj