Dawniej ważnym elementem zakupów, był kontakt ze sprzedawcą. Dziś technologia przeniosła nas na inny poziom. Korzystanie z kas samoobsługowych pozwala nam nabyć towary praktycznie bez rezonowania z drugim człowiekiem. Ale nie w przypadku zakupów na straganie Oli. Tu to co dawne przenika się z tym, co nowoczesne. Jak nowy rok ze starym. Olę spotkacie na Dworcowej, przy markecie Biedronka.
Ola jest bardzo tradycyjnym handlowcem, ale z zacięciem influencerskim. Z jej kanału w mediach społecznościowych dowiecie się, co warto tego dnia kupić, co się kończy, a co na jej straganie jest wyjątkowo dobre. 28-latkę obserwuje prawie 3 tysiące osób.
Handlowiec – influencerka
Ola ma talent do prowadzenia mediów społecznościowych. Pisze do swoich klientów od serca, a oni czują to i odpowiadają z podobną sympatią. Na facebookowym profilu Stragan u Oli – Dworcowa, znaleźć można także filmy Oli, nagrane na platformie TikTok. Tak jak ten o zbiórce karmy dla zwierząt, którą zorganizowała na swoim straganie na rzecz schroniska w Miedarach.
- W tamtym roku po raz pierwszy zrobiliśmy z chłopakiem taką akcję. W tym roku miałam zrobić na Mikołaja, ale że się spóźniłam, zrobiłam świąteczną zbiórkę. Bardzo fajnie wyszła. W tamtym roku było może więcej karmy, ale gorszej jakości, a w tym roku mniej, ale lepszej. No mega fajnie to wyszło. Ludzie się tak zebrali… Nawet ci, co nie kupują u mnie, przynieśli rzeczy dla zwierzaków. Fajna sprawa, że to się tak rozniosło po Gliwicach – cieszy się 28-latka.
Zaczęło się od truskawek
- Na początku tak po prostu, zaczęłam handlować truskawką. Mama mojego chłopaka ma swoją budkę z owocami i warzywami i handluje całe życie. I tak od truskawki się zaczęło. Potem chłopak namówił mnie, żebyśmy spróbowali ze straganem. Ja początkowo nie chciałam, bo kiedyś miałam na małym ryneczku swój boks. Tam z konkurencją było ciężko i nie dało się wybić. Zniesmaczyłam się do tego straganu, ale chłopak mówi: choć, spróbujemy. Nie chciałam, a teraz bronię się, żeby stąd nie iść. Bardzo to lubię – śmieje się dziewczyna.
Przyznaje, że pomysł z kontem na facebooku przyszedł jej do głowy nagle.
- Chciałam mój stragan jakoś wypromować. Zaczęłam pisać, a ludzie zaczęli mnie chwalić, że mi to wychodzi. Jedna z moich klientek pracuje w marketingu. Mówi, „Ola, jak Ty to fajnie robisz”. A ja po prostu siadam i piszę. Samo do głowy przychodzi – opowiada we właściwy sobie, sympatyczny sposób.
Na facebookowym profilu straganu ogłasza promo-paczki, w których znajdują się rzeczy mniej świeże, ale w dobrej cenie, pisze o dostawach do domu, organizuje konkursy z nagrodami, które cieszą się dużą popularnością i zachwala swoje towary. Promocja na facebooku działa, ale Olę najbardziej cieszy poczta pantoflowa.
- Ktoś u mnie coś kupi, okaże się, że dobre i fala idzie przez miasto – mówi nie ukrywając dumy.
Na klientelę narzekać nie mogę
- wyznaje Ola. W sposobie jej mówienia znaleźć można dużo takich uroczych sformułowań, przenoszących nas nieco w czasy przeszłe. - Szanują moją pracę. Nie powiem, gdy przychodzi nowy klient i grzebie w towarze, to trzeba jednak zwrócić uwagę. Wszystko to kosztuje dużo pieniążków. Ludzie są jednak na ogół mili. Wiadomo, zawsze zdarzy się jakaś marudka, ale nie mogę narzekać. Wszyscy chwalą, przychodzą – opowiada. A wskazując ręką za siebie dodaje: - Widzi pani te obrazki? To wszystko namalowały dzieci klientów. Sami to przynoszą, a mnie serduszko rośnie. A potem jak przychodzą drugi raz na zakupy, mówią z dumą: „Mama patrz, wisi”. Ich obrazki wieszam w foliowych koszulkach, bo jest zima, nie chcę, żeby zniszczyła je wilgoć – wyjaśnia z właściwym sobie zaangażowaniem.
Dziewczyna z energią
Rozmawiamy w dzień, który nie jest najzimniejszym w roku, a jednak – zima, to zima. Pytam, czy dziewczyna nie marznie.
- Mam piecyk gazowy, który sobie czasami włączam – mówi. - Ale jestem przyzwyczajona do tych temperatur. Trzeba się ciepło ubrać, na cebulkę i mieć dobre nastawienie. Jak jest mróz, musimy się dostosować do pogody, otwieramy później. A jak jest np. - 4 w ciągu dnia, nie jestem w stanie otworzyć, bo wszystko zmarznie. Wtedy jest budka zamknięta, ale towar ogrzewa piecyk. W zimie mój handel zależy od pogody, a w sezonie to zaczynam nawet o 6.30, bo jak jest truskawka, to trzeba działać. Po pracy jeszcze się jedzie po to czy tamto i o 22.00 w domu. I tak leci ten czas – mówi wzruszając z uśmiechem ramionami.
Ola na Dworcowej pracuje już 5 rok. Gdy zaczynała, niektóre klientki przychodziły z brzuszkami, w ciąży. Teraz przyprowadzają za rękę swoje maleństwa.
- Jak to rośnie, masakra! – śmieje się dziewczyna. - Nie spodziewałam się tego, że zagrzeję tu miejsce na tak długo i że będzie tu tak fajnie. To dzięki ludziom. Jakby oni byli niefajni to i mnie byłoby niefajnie. Co dajesz od siebie, to do Ciebie wraca – mówi filozoficznie.
Jeden drugiemu pomaga
Taki stragan w centrum miasta to idealne miejsce do prowadzenia ciekawych obserwacji.
- Tutaj codziennie można usłyszeć ciekawostki na temat gotowania. Albo o lekarzach – wymienia Ola. – Wie pani, jeden drugiemu pomaga. Ostatnio klientka opowiadała o problemach dermatologicznych, a inna od razu podchwyciła: „ja mam dobrego dermatologa!”. Zaraz numerami się powymieniały. Albo jedna starsza pani poprosiła, czy mógłby jej ktoś pomóc, zawiesić torbę na ramię – wszystkie panie się rzuciły pomóc – mówi dumna ze swoich klientek. Wśród nich są przede wszystkim osoby w średnim wieku, ale przychodzą także starsi „po jajeczka i ziemniaczki” oraz młodsi. Ola kocha to, co robi, ale nie ukrywa, że to ciężka praca. Pomaga jej w niej chłopak. Jakub. Kupuje i przywozi towar, a także otwiera i zamyka z Olą stragan. Na ten rok para snuje plany otwarcia drugiego straganu.
- Widzę, że w pani tyle energii… - śmieję się obserwując, jak Ola niemal tańczy przy swoich warzywach.
- Wszyscy mi mówią, że ja jakaś taka żywa jestem. Ale jak człowiek młody, to jaki ma być? – odpowiada rozbawiona dziewczyna. - A poza tym dobre nastawienie do życia dużo robi. Wiadomo, że problemy zawsze są, ale do pracy się ich nie nosi, w domu się je zostawia – radzi na zakończenie rozmowy.
Adriana Urgacz-Kuźniak


Komentarze (2) Skomentuj
Faktycznie 4 lata temu kupilem u tej Pani przy okazji (bylem w biedronce).swieze fajne warzywa. Bardzo fajna sprzedawczyni szanujaca klienta. Bedac przejazdem Dworcowa specjalnie tam wpadne.Pozdrawiam .
Brawo!!! cała prawda! Wspaniała osoba i podziwiam ją za siłę i dobre serce.