Choć minęły zaledwie cztery miesiące od ostatniego biegu na stadion Camp Nou w Barcelonie przez polskiego Forresta Gumpa, a mowa o Tomaszu Sobanii, to znów można ujrzeć go na trasie. Tym razem za cel obrał Grecję, z której ma zamiar wrócić z pochodnią olimpijską.

Wystartował 10 dni temu, a na swoim koncie ma przebyte już ponad 400 km. Polski Forrest Gump biegł do Rzymu, by spotkać się z papieżem, pobiegł do Barcelony, by spotkać się z Robertem Lewandowskim, a teraz czas na Maraton w Grecji. Kolejne marzenie Tomka sprawiło, że biegacz znów jest w trasie i tym razem zamierza wrócić na metę biegu, który rozpoczął na Stadionie Śląskim w Chorzowie. – Trochę mnie nosiło, chciałem znowu gdzieś pobiec, a to jest dobry czas. Wymarzyłem sobie, żeby pobiec na dużej imprezie ze zniczem olimpijskim przy pełnych trybunach ludzi, a jedyną taką szansę będę mieć w czerwcu na Stadionie Śląskim, gdzie odbędą się Lekkoatletyczne Drużynowe Mistrzostwa Europy i najważniejsza ceremonia otwarcia. Jednak by tak się mogło stać, to warunek jest jeden, muszę zdążyć zorganizować wyprawę i przebiec trasę do Grecji i z powrotem, by udało się spełnić marzenie. Dlatego od kilku dni znów jestem w trasie – podsumowuje Sobania.

Znów pomoże

Tomek podczas każdego biegu pomaga konkretnym osobom, tym razem zbiera pieniądze dla podopiecznych z Fundacji Qlavi, którzy otrzymają urządzenia do rehabilitacji w domu. Sprzęt zmniejszy koszty wydatków, które co miesiąc były pokrywane w ośrodkach rehabilitacyjnych. - Pomoc zaczęła się od Agnieszki Filipkowskiej, z którą spotkałem się po biegu do Barcelony, która zapytała mnie – Tomek jak to jest biegać? To sprawiło, że pomyślałem, że pomogę tym ludziom, którzy nie mogą biegać i pewnie nie będą nigdy biegali, ale mogę im ułatwić życie i tak to się zaczęło – wspomina biegacz.
Każdy może wspomóc szczytny cel i wpłacić pieniądze na zrzutce.pl – https://zrzutka.pl/dpf3hs . Cel to 100 000 złotych, które wystarczą na pięć urządzeń, by ułatwiły osobom z niepełnosprawnością ruchową funkcjonowanie w codziennym życiu. Jeśli uda się zebrać pieniądze, wówczas producent zaoferował się zakupić szóste urządzenie dla podopiecznych fundacji.

Ciągle w biegu!

Choć pogoda nie rozpieszcza, to sportowiec zapewnia, że czuje się dobrze i melduje się już na Węgrzech. W 90 dni Sobania chce przebiec 3 600 km, by na chorzowskim stadionie zameldować się 20 czerwca. Bieg do Grecji napędza do następnych planów, a mowa o kolejnej wyprawie, tym razem do Stanów Zjednoczonych w przyszłym roku na jesień. Tomek planuje pobiec z Bostonu do Los Angeles, a więc blisko 6 500 km. – To będzie wyprawa, gdzie zostanie pokonana bariera jednego kontynentu, wiele planów i organizacji przede mną, dlatego najpierw Grecja i powrót z niej, a później czas na USA! – mówi z uśmiechem sportowiec.

Patrycja Cieślok- Sorowka
 

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj