Na lutowej sesji rady miasta przez ponad 1,5 godziny spierano się o to, czy na terenie dawnego browaru Hugo Scobla, który od trzech lat jest w rękach dewelopera, będzie można budować wysokościowce (do 100 metrów). Takie założenia nowego planu przedstawiło radnym miasto. Sprawa od kilku tygodniu budzi ogromne emocje i dyskusje, które można sprowadzić do jednego, acz ważnego, zdania: budować czy nie budować. Uchwała zmieniająca plan w tym rejonie Gliwic, co wielokrotnie podkreślali urzędnicy, a także prezydentka Gliwic Katarzyna Kuczyńska- Budka, uczyniłaby z tego kwartału nowoczesną część miasta. Tym bardziej że na sąsiedniej działce takie wysokościowce powstaną.
Co tu się buduje?
Trust Investment, właściciel terenu, chciałby żeby w ciągu najbliższych lat ten kwartał się zmienił. Zyskałby nową funkcję - mieszkaniową, duży teren zielony, otwarty dla mieszkańców i przestrzeń wolną od ruchu samochodowego. Rozpoczęły się już prace rozbiórkowe i przygotowawcze pod pierwszy etap inwestycji, czyli budowę pierwszego budynku. W 2026 roku zaplanowano drugi etap - rewitalizację historycznych zabudowań dawnego browaru Scobla – słodowni i warzelni. W tym etapie przewidziano także budowę dwóch wysokościowców. Po odrzuceniu przez radnych planu, w grze pozostaje obecnie obowiązujący – z zabudową do 24 metrów i drogą przez środek planowanej zabudowy. - Mamy już pozwolenia na budowę dotyczące pierwszego etapu, zresztą trwają już prace ziemne. Co do kształtu i wysokości zabudowy w drugim etapie jesteśmy po dwuletnich rozmowach z miastem. Rozpoczęliśmy je w styczniu 2023 roku. Myślę, że od samego początku miasto miało pomysł na rewitalizację całego kwartału: od huty, poprzez browar, aż do dawnej fabryki drutu. To są takie długoterminowe plany miasta, a dyskusja trwa już dobrych kilka lat. Plan dla terenów po hucie uchwalono w 2021 r. i tam dopuszcza się zabudowę wysoką, do 100 metrów. Kolejne plany dotyczą fabryki drutu, gdzie również jest mowa o wysokiej zabudowie. Nasza inwestycja wpisuje się więc w ten trend – wyjaśniał na styczniowym spotkaniu z dziennikarzami Mateusz Blachnik, Senior Project Manager w Trust Investment.
Mieszkańcy Piwnej mówią nie
Propozycja nowej, wysokiej zabudowy, zawarta w planie, podzieliła też mieszkańców. Ci, którzy mieszkają bezpośrednio przy inwestycji wskazują, że budowa mogłaby naruszyć fundamenty starych domów, zmieni się także, ich zdaniem znacząco sytuacja komunikacyjna: przybędzie mieszkańców – a to wygeneruje większy ruch, który i tak w tym rejonie jest spory. Sama Piwna i plac Piastów to „wąskie” komunikacyjne gardło. Argumentem przeciwko 100 - metrowcom było też zacienienie ich domów. Takie też wątpliwości, w imieniu mieszkańców, wskazywali podczas sesji radni między innymi PiS. Stanowisko klubu w kwestii uchwały przedstawił na sesji Łukasz Chmielewski, szef klubu PiS. Wskazał, że klub nie poprze takich zmian, choć projekt wydaje się być interesujący. Nie poprze dlatego, że nie jest zabezpieczony interes mieszkańców kamienic przylegających do terenu inwestycji. Chodziło o pękające ściany i podniesienie się wód gruntowych. Zdaniem Chmielewskiego interesy mieszkańców powinna zabezpieczać stosowna umowa z inwestorem. Nowy plan oceniała Miejska Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna, i choć wcześniej wydała pozytywna opinię, w grudniu 2023 roku zmieniła zadanie, uznając, że budowa stumetrowych wieżowców obniży komfort życia mieszkańców sąsiednich kamienic i budynków.
Urzędnicy szczegółowo wyjaśniają
Na sesji zaprezentowano szczegółową prezentację wskazującą – w detalach – co i jak zmieni się w rejonie Piwnej po budowie wysokościowców. Takie rozwiązania mają także akceptację urbanistki miejskiej prof. Agaty Twardoch. Mówiono min. o gęstości zabudowy (będzie inna w zależności od wysokości zabudowy – przy 24 metrach powstanie po prostu więcej budynków), o ratowaniu dziedzictwa (stary plan nie gwarantuje tego), uporządkowaniu tego kwartału (teraz panuje tam chaos architektoniczny).
- Każde z rozwiązań ma swoje walory i minusy i jasno przez cały proces je wskazujemy. Koncentracja zabudowy punktowej, której autorami są organy UM Gliwice otwierają przed tą przestrzenią pewne możliwości. My, dostosowując się do tej strategii, postanowiliśmy zaprojektować to rozwiązanie po pierwsze zgodnie z tą strategią (co jest oczywistym krokiem) i idąc za tym pomysłem w projekcie uwypuklić wszelkie możliwe zyski dla mieszkańców wynikające z takiego rozwiązania w porównaniu do planu pierwotnego. W skrócie: maksymalizacja powierzchni przestrzeni publicznej, inkluzywność, strefa bez samochodów, pozostawienie zabudowy browaru, minimalizacja powierzchni zabudowy, maksymalne zazielenienie, zmniejszenie ruchu samochodowego, powiązania pieszo-rowerowe oraz wiele innych mniej wyrazistych ale nie mniej ważnych kwestii – tak widział kwestię nowego planu architekt Maciej Franta, główny projektant nowego założenia przy Piwnej.
Prezydentka: gotowy projekt zamroził w marcu 2024 Adam Neumann
- Po pierwsze, to pod kierownictwem Adama Neumanna zapadła decyzja o tym, by zaproponować wysokościowce przy Piwnej, po obu jej stronach. Po drugie, gotowy projekt zamroził w marcu 2024 Adam Neumann tylko dlatego, że wiedział o tym, że będzie on dyskutowany publicznie, a każdy głos mógł się przełożyć na utratę władzy, którą za wszelką cenę chcieliście utrzymać – tak rozpoczęła swoje wystąpienie podczas sesji prezydentka Gliwic.
Radni Koalicji dla Gliwic krytykowali nowy plan, stojąc po stronie mieszkańców. - Zaskakuje mnie, ale i daje nadzieję, że po latach gdy lekceważyliście zdanie gliwiczan, gdy dbałość o „widok z okna” była tak przez was potępiana, teraz, gdy tej władzy nie macie udajecie, że cenicie dialog i szanujecie zdanie mieszkańców. Ale nie tylko to mnie zdumiewa. Zrobiliście projekt, do którego przekonaliście inwestora. Potem poczuliście, że podjęcie tej decyzji w czasie kampanii wyborczej może wam zaszkodzić. Odłożyliście go na czas po wyborach. Kiedy je przegraliście, to teraz, mimo faktów i dokumentów, odcinacie się od niego, powołując się na wartości, których nigdy nie stosowaliście – dialog z mieszkańcami – wyliczała Kuczyńska – Budka. Wskazała także, że projekt trafił do niej w maju 2024, i nie przekonał jej. Rozpoczęto więc konsultacje z urbanistami, architektami, radą dzielnicy. Zrobiono dużo analiz, wizualizacji, rzutów, rozpatrując argumenty za i przeciw. I, jak wskazuje prezydentka, wyszło z nich, że nowy plan, biorąc pod uwagę, że wysokościowce już budują się na drugiej stronie ulicy, daje temu obszarowi i mieszkańcom znacznie więcej szans niż zagrożeń. - To nas przekonało – dodaje. Choć ma sobie do zarzucenia jedną rzecz . – Mimo otwartych spotkań, powinniśmy zrobić spotkanie z mieszkańcami budynków bezpośrednio przylegających do inwestycji. Błędnie założyliśmy, że skoro każdy z nich był indywidualnie, pisemnie zawiadamiany o inwestycji i nie pojawiali się na kolejnych etapach spotkań i wyłożeń projektów – to wszystko za czasów Adama Neumanna – mieszkańcy widzą korzyści dla siebie z tego projektu – mówiła podczas sesji prezydentka.
Jak głosowali radni?
W klubie Koalicji Obywatelskiej nie obowiązywała dyscyplina głosowania. Głosy rozłożyły się następująco: za przyjęciem uchwały było 9 radnych (KO), przeciwko 13 radnych (Koalicja dla Gliwic i PiS), wstrzymały się od głosu trzy radne (KO i Nowy Ratusz).
Wszyscy chcemy rozwoju, ale czy wyznaczają go wieżowce?
Takie pytanie stawia strona społeczna, i wskazuje, że szerokie grono złożone z mieszkańców terenu wokół browaru, urbanistów, planistów architektów, socjologów, praktyków komunikacji społecznej oraz radnych weszło w aktywny dialog społeczny z władzami miasta i zwolennikami wieżowców nie dlatego, że wieżowce jawią się im jako samo zło. - Nie odrzucamy ich, ale chcielibyśmy dokładnego zbadania i przedyskutowania kontekstu urbanistycznego, kulturowo-społecznego miejsca oraz jego relacji do otoczenia i rozwoju miasta. Określenia celów i sposobów ich osiągnięcia przez miasto, dzięki współpracy z deweloperem. Sugerujemy proces pogłębionej partycypacji, realnej, merytorycznej dyskusji z uwzględnieniem przewidywania wielu możliwych sytuacji i odpowiedzi na nie. Wydaje się, że nasze miasto dzięki zmianie władzy, do czego przyczynił się znaczny wzrostu świadomości mieszkańców, jest na to gotowe – tłumaczą liderzy grupy myGliwice i dodają, że mówi się o analizach i rozmowach z mieszkańcami, ale nikt nie chce ich pokazać. Pojawiają się wrzutki, fragmentaryczne wyimki z biura architekta wynajętego przez inwestora, od miejskich służb. - Wieżowce pod wieloma względami są przebrzmiałe, ale wciąż bywają funkcjonalnie przydatne. Jednak tu widać, że nikt nie ma pewności, co z ich wybudowania wyniknie. Kochamy to miasto i czujemy, że dzieje się coś bardzo ważnego. Deweloper zaczął współpracę z miastem tłamszonym i manipulowanym przez 30 lat, teraz sytuacja jest inna - mieszkańcy i nowe władze, bardzo ostrożnie, robią krok w kierunku współdecydowania. Czy deweloper odnajdzie się w tej sytuacji? Jest taka szansa. Widzimy w Polsce deweloperów odpowiedzialnych etycznie. Do tego potrzebna jest równowaga sił - drapieżne praktyki inwestorów muszą być równoważone przez zdecydowane i mądre negocjacje ze strony miasta, bo zapewne nikomu nie chodzi o jałmużnę w postaci remontu muru, czy kawałka świeżo zrobionego placu w zamian za brak ograniczeń na terenie Browaru Scobla – tak widzą te kwestie liderzy grupy.
Nowego planu nie ma. Co dalej?
Obowiązuje stary, z rezerwacją pod zabudowę do 24 metrów. Czy możliwa jest ponowna zmiana planu i jak widzi to miasto? Potrzebna będzie analiza w temacie ewentualnego powrotu uchwały na obrady Rady Miasta, być może też rozmowy z inwestorem – mówiła podczas śniadania prasowego prezydentka.
Małgorzata Lichecka


Komentarze (0) Skomentuj