Minęło dokładnie 50 lat od chwili, gdy w gliwickim porcie zwodowany został jacht Asterias, zbudowany przez studentów Politechniki Śląskiej. W sobotę, 12 kwietnia, na terenie portu, obecnie Śląskiego Centrum Logistyki, odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą tej legendarnej jednostce.
W uroczystości udział wzięli m.in. obecni i dawni członkowie Śląskiego Yacht Clubu i budowniczy jachtu, a także m.in. Magdalena Staniczek, wiceprezes Śląskiego Centrum Żeglarskiego; Marek Widuch, prezes Śląskiego Centrum Logistyki oraz samorządowcy Piotr Solka, członek zarządu Powiatu Gliwickiego i prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka, która podkreśliła, że historia Asteriasa to dowód na to, że marzenia – nawet te najbardziej śmiałe – mogą się spełnić, jeśli towarzyszy im determinacja. – Łódź, do budowy której materiał trzeba było organizować „spod lady”, stała się dla młodych ludzi prawdziwym oknem na świat – mówiła podczas wydarzenia.
- Ahoj żeglarze - tymi słowami rozpoczął wydarzenie komandor Śląskiego Yacht Clubu, Grzegorz Kuźniak. - Spotkaliśmy się tutaj, by celebrować 50. rocznicę wodowania jachtu Asterias, ale chciałbym przypomnieć, że oczywiście najważniejsi byli ludzie, którzy doprowadzili do tego wyjątkowego wydarzenia - dodał, w dalszej części wydarzenia wręczając honorowym gościom pamiątkowe zdjęcia Asteriasa.
- To jest taki paradoks, że w mieście Gliwice oddalonym o 550 km od morza, w środowisku żeglarzy typowo śródlądowych, we wczesnych latach 70., gdzie wyjazd do Bułgarii czy na Węgry był już wielkim wyzwaniem, zrodziło się marzenie, by wyrwać się z komuny, ze Śląska na morza i oceany świata - tymi słowami opowieść o Asteriasie rozpoczął kpt. Janusz Sitnik, budowniczy legendarnego jachtu, który jako jeden z pierwszych żeglarzy opłynął nim świat.
Zbudowany marzeniem
Pomysł zrodził się w latach 70. w głowach członków Śląskiego Yacht Clubu działającego przy Politechnice Śląskiej. Marzyli o dalekich rejsach i odkrywaniu świata. Ich wizję wsparli m.in. komandor klubu Zbigniew Ordysiński, ówczesny rektor Politechniki Śląskiej prof. Jerzy Szuba i prezydent Gliwic Józef Antosz. Powstał komitet budowy jachtu „Politechnika Śląska”, na którego czele stanął Andrzej Kurzeja.
Stalowy kadłub budowano w niecodziennej stoczni – hali napraw lokomotyw elektrycznych w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego przy ul. Chorzowskiej. Materiały zdobywano z pomocą śląskich hut i lokalnych firm – m.in. Huty Pokój i Huty Cynku. Dokumentację kupiono na bazie sprawdzonego projektu, a nad całym procesem czuwał Polski Rejestr Statków. Kadłub był gotowy na wiosnę 1975 roku.
Gliwickie wodowanie i wielka podróż
12 kwietnia 1975 r. jacht – jeszcze pod roboczą nazwą „Politechnika Śląska” – został zwodowany w gliwickim porcie. Był to pierwszy krok w stronę spełnienia marzenia o dalekich rejsach. Kadłub bez masztów trafił barką do Szczecina, gdzie jacht został doposażony i przygotowany do morskiej żeglugi.
Już w 1976 roku jednostka – już jako Asterias – z załogą pod dowództwem kapitana Aleksandra Lipińskiego, wyruszyła w rejs dookoła świata. Przez półtora roku odwiedziła 20 portów na 4 kontynentach i przepłynęła 3 oceany, zdobywając prestiżową nagrodę Rejs Roku 1977 II stopnia.
Asterias stał się symbolem polskiego żeglarstwa akademickiego. Przez kolejne lata służył studentom i pasjonatom morza, żeglując u wybrzeży m.in. Karaibów, Arktyki i wokół Przylądka Horn. Był nie tylko narzędziem do realizacji marzeń, ale też kuźnią charakterów i szkołą życia.
Smutny finał i niezapomniana legenda
W 1990 roku, podczas kolejnego rejsu – tym razem na Kubę – jacht osiadł na mieliźnie w pobliżu portu w Hawanie. Choć załoga wyszła z tego bez szwanku, jednostka doznała poważnych uszkodzeń. Asterias nigdy nie wrócił do Polski.
Dzięki staraniom dawnych członków klubu i pasjonatów żeglarstwa, legenda Asteriasa została symbolicznie przywrócona na mapę Gliwic. Tablica odsłonięta w porcie przypomina, że zapał, wytrwałość i marzenia mogą wynieść człowieka naprawdę daleko – nawet na drugi koniec świata.
aku
zdjęcia: Michał Buksa


Komentarze (1) Skomentuj
Pamiętam i gratuluję wspaniałego Jubileuszu