Nie chcę być kopią Dawida Podsiadło

Kilka minut na scenie, czterech jurorów przed sobą i setki tysięcy widzów przed telewizorami. Dla wielu młodych artystów to spełnienie marzeń, ale też ogromna presja. Damian Stampka-Łoziński z Knurowa przekonał się o tym na własnej skórze, gdy stanął na scenie programu „Must Be The Music”.

Droga do tego momentu wcale nie była łatwa. Na swój występ musiał czekać kilkanaście godzin.

- Byliśmy na planie od szóstej rano, a ja śpiewałem dopiero o 23.30. Byłem już tak zmęczony, że powiem szczerze – było mi wszystko jedno, czy dostanę cztery razy na tak czy na nie – wspomina ze śmiechem Damian Stampka-Łoziński.

To, co jeszcze jakiś czas temu było jedynie marzeniem nastolatka, stało się rzeczywistością. Występ Damiana zrobił ogromne wrażenie na jurorach i widzach, otrzymując jednogłośny werdykt - 4 razy na tak. Dla młodego wokalisty był to kolejny krok na drodze, która zaczęła się zaledwie kilka lat temu – od pierwszej lekcji śpiewu i niepozornego konkursu wokalnego.

Od pierwszej lekcji do sceny

Choć dziś coraz więcej osób zaczyna rozpoznawać jego nazwisko, muzyczna historia Damiana rozpoczęła się stosunkowo niedawno. Jak sam przyznaje, jeszcze kilka lat temu nie przypuszczał, że śpiew stanie się tak ważną częścią jego życia.

- Moja przygoda z muzyką zaczęła się dwa lata temu, kiedy w pierwszej klasie liceum zacząłem chodzić na lekcje śpiewu. Pojechałem wtedy na pierwszy konkurs wokalny w Katowicach i byłem w ogromnym szoku, że go wygrałem – wspomina Damian.

Ten moment okazał się przełomowy. Wygrana nie tylko dodała mu pewności siebie, ale też pokazała, że muzyka może być czymś więcej niż hobby.

- Ten konkurs dał mi ogromną motywację i poczucie, że chyba jestem dobry w tym, co robię. Wtedy pojawiła się myśl, że może właśnie to jest coś, czym chciałbym zajmować się w życiu – przyznaje wokalista.

Piosenka, która stała się jego wizytówką

Utworem, który odegrał szczególną rolę w jego muzycznej drodze, jest piosenka „Another Love” z repertuaru Toma Odella. To właśnie z nią występował na wielu konkursach wokalnych w całej Polsce.

- Z tą piosenką objeździłem pół Polski na konkursach, bo wygrałem nią naprawdę wiele z nich. Jest mi bardzo bliska i czuję się z nią emocjonalnie związany – przyznaje 18-latek.

Jak podkreśla młody wokalista, w śpiewaniu najważniejsze są emocje i autentyczność.

- Kiedy śpiewam cover, najważniejsze jest dla mnie to, by czuć, co się śpiewa. Tylko wtedy można przekazać emocje publiczności – zaznacza artysta.

Największy stres? Reakcja jurorów

Choć występ przed kamerami i dużą publicznością mógł wydawać się największym wyzwaniem, Damian przyznaje, że najbardziej stresujący był moment ocen.

- Z kamerami miałem już wcześniej kontakt, ale ocena czterech osób siedzących naprzeciwko to zupełnie inne emocje – przyznaje Damian. - Chyba najbardziej zależało mi na opinii Dawida Kwiatkowskiego, bo jego muzyka jest najbliższa tej, którą sam chciałbym wykonywać – dodaje wokalista.

Co ciekawe, po emisji programu w internecie pojawiło się wiele komentarzy porównujących Damiana do znanych polskich wokalistów, między innymi Dawida Podsiadło. Młody artysta przyznaje, że odbiera to jako komplement, ale jednocześnie chce budować własną tożsamość muzyczną.

- Z jednej strony to zaszczyt, że ktoś porównuje mnie do Dawida Podsiadło czy Sombra, bo to świetni artyści. Z drugiej strony trochę mnie to już męczy, bo ja nie śpiewam jak oni i nie chcę być ich kopią – podkreśla Knurowianin.

Jak dodaje, jego celem jest stworzenie własnego stylu i własnej muzycznej drogi.

- Chciałbym być po prostu sobą i tworzyć muzykę, która będzie naprawdę moja – zaznacza wokalista.

„Od razu wiedziałam, że to wyjątkowy głos”

Talent Damiana bardzo szybko zauważyła jego nauczycielka śpiewu, pani Stefania Stefaniak. Jak wspomina, już pierwsze spotkanie pokazało, że ma do czynienia z kimś wyjątkowym.

- Kiedy przyszedł do mnie na lekcje w wieku 16 lat, od razu zwróciłam uwagę na jego barwę głosu. Była zupełnie inna niż u pozostałych uczniów – wspomina nauczycielka Damiana.

Jednak sam talent to dopiero początek drogi.

- Damian miał ogromny potencjał, ale nie wiedział jeszcze, jak z niego korzystać. Trzeba było ten talent wydobyć i odpowiednio ukierunkować – przyznaje pani Stefania.

Młody wokalista rozwijał się bardzo intensywnie. Jak wspomina jego nauczycielka, praca nad głosem wymagała wielu godzin ćwiczeń.

- Spotykaliśmy się nawet cztery razy w tygodniu. Bywało tak, że w ciągu tygodnia śpiewaliśmy razem nawet dziesięć godzin – mówi Stefania Stefaniak.

Efekty przyszły szybciej, niż można było się spodziewać.

- To, co normalnie zajmuje pięć czy sześć lat pracy, Damian osiągnął w dwa lata – zaznacza nauczycielka.

Talent show – presja, ale i szansa

Zdaniem pani Stefanii programy telewizyjne mogą być dla młodych artystów ogromną szansą na rozwój i zdobycie rozpoznawalności.

- Presja jest ogromna, bo to telewizja i wielkie emocje, ale z drugiej strony takie programy bardzo pomagają młodym artystom zaistnieć na scenie muzycznej – mówi nauczycielka.

Po emisji programu Damian zaczął być coraz częściej rozpoznawany. Ludzie zaczepiają go na ulicy, proszą o zdjęcia i mówią, że widzieli go w telewizji. To daje ogromną motywację do dalszej pracy – podkreśla pani Stefania.

Marzenie: koncertować na polskich scenach

Dziś Damian myśli już o kolejnych krokach swojej kariery. W planach ma studia muzyczne oraz rozwijanie własnej twórczości.

- Chciałbym iść w stronę autorskich utworów i pisać własne piosenki, najlepiej po polsku – wyznaje Damian Stampka-Łoziński.

Największe marzenie młodego wokalisty jest jednak bardzo konkretne.

- Chciałbym w przyszłości żyć z muzyki i koncertować na scenach w całej Polsce – mówi artysta.

Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że droga do sukcesu wymaga czasu i ciężkiej pracy.

- To, że ktoś pojawi się w telewizji, nie oznacza jeszcze kariery. Trzeba dalej pracować i rozwijać się każdego dnia – przyznaje 18-latek.

Choć muzyczna droga Damiana rozpoczęła się zaledwie kilka lat temu, już teraz widać, że śpiew to dla niego coś więcej niż pasja. To sposób na wyrażanie emocji i budowanie własnej artystycznej tożsamości. Kolejne miesiące pokażą, dokąd zaprowadzi go ta droga, ale jedno jest pewne – młody wokalista nie zamierza z niej rezygnować.

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj