W pierwszym meczu sezonu 2022/23 rozgrywanym w Gliwicach Piast przegrał z Zagłębiem Lubin 0:1, mimo że ostatnie pół godziny grał w przewadze liczebnej.
Przed tym spotkaniem obie drużyny nie zdobyły ani jednego gola w obecnych rozgrywkach ekstraklasy. Niebiesko-czerwoni przegrali na inaugurację z Jagiellonią Białystok, potem mieli rywalizować z Rakowem Częstochowa, ale ten pojedynek, ze względu na udział częstochowian w europejskich pucharach, został przełożony. Z kolei drużyna z Lubina najpierw bezbramkowo zremisowała ze Śląskiem Wrocław, a następnie przegrała z Legią Warszawa 0:2.
Trener Waldemar Fornalik przed konfrontacją z Miedziowymi nie mógł skorzystać z usług Tomasa Huka, który zerwał więzadła w kolanie i czeka go kilkumiesięczny rozbrat z piłką. Do składu wrócił za to, choć mecz zaczął na ławce rezerwowych, Damian Kądzior.
Początek należał do Piasta, lecz pierwsi bliscy zdobycia gola byli gracze z Dolnego Śląska. W 9. minucie efektowny strzał z ok. 25 m oddał Tornike Gaprindashviliego. František Plach nie dał się zaskoczyć. Potem bramkę powinni zdobyć gliwiczanie. W 21. minucie udanie główkował Alberto Toril, bramkarz Zagłębia był na miejscu. Chwilkę później Hiszpan zagrał prostopadłą piłkę do Kamila Wilczka, ten urwał się obrońcom i znalazł się w sytuacji sam na sam, jego strzał obronił Kacper Bieszczad. Pod koniec pierwszej połowy bardziej aktywni w ofensywie byli lubinianie, ale do szatni drużyny schodziły przy wyniku 0:0.
Pierwszą, stuprocentową okazję w drugiej odsłonie mieli lubinianie. W 50. minucie Martin Doleżał minął Jakuba Czerwińskiego i stanął oko w oko z Plachem. Bramkarz Piasta zdołał jednak nogą obronić strzał napastnika gości. Ta sytuacja jednak tylko podrażniła gliwiczan, którzy podkręcili tempo. Na bramkę gości sunął atak za atakiem i wydawało się, że kwestią czasu jest, kiedy padnie gol. Lubinianie wyszli jednak z tej opresji i zdołali nawet przerzucić grę pod pole karne Piasta. To sprawiło, że mecz nabrał rumieńców. W 62. minucie Doleżał po raz drugi stanął przed szansą zdobycia gola, lecz tym razem piłkę na róg wybił Ariel Mosór. Ten stały fragment gry wykonywał Łukasz Łakomy, futbolówka trafiła pod nogi Gaprindaszwiliego, który z bliska umieścił ją w siatce. Jeszcze arbiter sprawdził tę sytuację z wozem VAR, ostatecznie gola uznał. Dwie minuty później strzelec bramki dla Zagłębia wjechał korkami w nogę Constantina Reinera i został za to ukarany czerwoną kartką. Waldemar Fornalik chciał wykorzystać osłabienie rywala i rzucił do boju dwóch świeżych zawodników. Na murawie zameldowali się Kądzior i Michał Kaput, potem jeszcze Arkadiusza Pyrkę zastąpił Rauno Sappinen. Po stracie zawodnika goście cofnęli się do obrony, stawiając przysłowiowy autobus i kradnąc czas przy każdej okazji. W doliczonym czasie gry gliwiczanie mieli dobrą okazję, aby wyrównać stan meczu. Z 17. metra rzut wolny wykonywał Tom Hateley, Anglik zamiast jednak strzelać zagrał do Kądziora, a ten uderzył zbyt lekko i zawodnik Zagłębia zablokował tę próbę strzału. Chwilę potem Kądzior miał okazję, aby uderzyć celnie z 15 metrów, lecz fatalnie spudłował. Ostatecznie lubinianie nie dali sobie wbić bramki i wywalczyli w Gliwicach trzy punkty.
Piast: František Plach – Constantin Reiner (83’ Michael Ameyaw), Jakub Czerwiński, Ariel Mosór, Aléxandros Katránis, Grzegorz Tomasiewicz (68’ Michał Kaput), Tom Hateley, Arkadiusz Pyrka (75’ Rauno Sappinen), Michał Chrapek, Alberto Toril (67’ Damian Kądzior), Kamil Wilczek.


Komentarze (0) Skomentuj