Łukasz Gorczyński, zastępca prezydent Gliwic oraz Beata Jeżyk, pełnomocnik ds. seniorów, w realizowanym we współpracy z Telewizją Imperium programie Zoom na Gliwice, opowiedzieli o tym, jak wygląda sytuacja gliwickich DPS-ów. Postanowiliśmy sami zobaczyć, jak żyje się seniorom w takiej placówce. Z kamerą odwiedziliśmy DPS „Nasz dom” na Sikorniku, znany wcześniej jako Dom Nauczyciela. Z tego materiału powstał krótki reportaż.

Długi korytarz, a po obu stronach drzwi do prywatnych pokoi, które otwierają się czasem, uchylając kurtynę do czyjegoś życia. Mijamy starszych ludzi – jedni poruszają się samodzielnie, inni o kulach lub z balkonikiem, jeszcze inni nadspodziewanie energicznie suną na inwalidzkich wózkach.
Tutaj, w „Naszym domu”, mieszka 122 pensjonariuszy. Większość w pokojach jedno- i dwuosobowych. Wiele z tych pokoi to małe, prywatne światy – z fotografiami bliskich, różańcem nad łóżkiem i ulubionym kocem.
– Ludzie przychodzą do nas z bagażem doświadczeń. Tych dobrych i tych złych – mówi Rafał Marek, dyrektor placówki. – Historie nie zawsze są różowe. Czasem są… niebieskie – dodaje z uśmiechem, próbując rozładować ciężar słów.

Na początku było za mało słone

Niewielki pokoik skrywa łóżko, szafę, komodę i krzesło. Jego wnętrze nie przypomina anonimowej, szpitalnej sali. Wręcz przeciwnie – pełno w nim osobistych rzeczy, które już na pierwszy rzut oka zdradzają wiele o lokatorce. Pachworkowa narzuta wykonana została przez energiczną mieszkankę własnoręcznie, na szydełku. Jest piękna, a jej twórczyni nie ukrywa dumy ze swojego dzieła.
– Bardzo dobrze tu karmią. Naprawdę bardzo dobrze – z lekka po śląsku odpowiada na jedno z naszych pytań. – Jak przyszłam, to mi było za mało słone. Dosalałam wszystko. A teraz? Przyzwyczaiłam się. To dla zdrowia.
Śmieje się, że jak ktoś narzeka, to życia nie zna. Szynka jest trzy – cztery razy w tygodniu, a przecież w rodzinnych domach nie zawsze tak bywa. Owszem, dieta jest lżejsza, mniej sosów, mniej śmietany. Nie wszystkim to odpowiada, ale wielu przyznaje, że organizm reaguje lepiej.
- Od kiedy tu mieszkam, schudłam kilkanaście kilogramów. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy to nie choroba. Okazało się, że to po prostu zmiana nawyków – śmieje się nasza gospodyni.

Tu jest radość

Pani Teresa mieszka tu od 2024 roku. Trafiła z powodów zdrowotnych.
– Musiałam przyjść – mówi spokojnie. – Ale bardzo sobie chwalę.
Chodzi na świetlicę, koloruje, gra w gry. Lubi zajęcia kulinarne. Czeka na wspólne gotowanie. W DPS-ie ważne są drobne rytuały – rehabilitacja, ćwiczenia, spotkania z pozostałymi pensjonariuszami. To one porządkują dzień.
– Lubię rehabilitację – mówi inna mieszkanka. – Przynajmniej się ręce i nogi trochę ruszają.
Ma pokój jednoosobowy. Jest osobą niewidomą, dlatego potrzebuje więcej przestrzeni i spokoju.

Sześć domów i ten ostatni

Pan Stefan jest tu od siedemnastu lat. To jego – jak mówi – szósty dom.
Nie każdy trafia do DPS-u od razu. Czasem poprzedza to kilka innych miejsc, próby, przeprowadzki. W tle zawsze jest jakaś historia: rozjechana po świecie rodzina, pogarszający się stan zdrowia, samotność.
– Chcemy być rodziną – mówi dyrektor. – Ja często żartuję, że mam bardzo dużą rodzinę -dodaje.
Zastanawiamy się, czy instytucja może zastąpić dom? Odpowiedź nie jest prosta.
– Domu nic nie zastąpi – przyznaje. – Ale przychodzi moment, kiedy człowiek potrzebuje wsparcia. Czasem wystarczy ktoś obok, kto przypomni o lekach. Kto zapyta, jak się czujesz.
W dobie dyskusji o deinstytucjonalizacji – czyli odchodzeniu od całodobowych placówek na rzecz wsparcia środowiskowego – takie miejsca budzą emocje. Jedni widzą w nich ostateczność. Inni – ratunek.
– Jestem orędownikiem tego, żeby jak najdłużej żyć w swoim środowisku – mówi dyrektor. – Ale kiedy zostajemy sami, dobrze, że jest gdzie pójść. A rodzina? Często pracuje, mieszka daleko. Ważne, żeby miała pewność, że bliski jest bezpieczny.

Strefa „Chill Out”

Na jednym z pięter mieści się „Strefa Chill Out”. Powstała dzięki młodzieży z Gliwic, która wymyśliła projekt i zdobyła sponsorów. Zielona fototapeta uspokaja, półki uginają się od książek. Jest mini bilard. Przy stojącym na środku stole czwórka pensjonariuszy gra w Rummikuba.
Pogodna starość?
Często mówi się „dom pogodnej starości”. Brzmi jak slogan. A jednak w tych jednoosobowych pokojach, w rozmowach o pizzy i rehabilitacji, w żartach o za mało słonym rosole widać coś więcej niż instytucję.
Widać próbę zbudowania wspólnoty.
Starość bywa trudna. Bywa bolesna. Bywa samotna. Ale tutaj, na Sikorniku, między świetlicą a jadalnią, widać, że nawet w instytucji można zbudować mały, prywatny świat. Z przyjaciółmi. Z nową, nieoczywistą rodziną.

Domy Pomocy Społecznej w Gliwicach – stan na dziś
W Gliwicach funkcjonują trzy całodobowe Domy Pomocy Społecznej oraz dwa Domy Dziennego Pobytu.
Domy całodobowe
Na terenie miasta działają:
DPS „Nasz Dom” przy ul. Derkacza (Sikornik) – prowadzony przez miasto, obecnie przebywa w nim 122 mieszkańców. DPS „Opoka” przy ul. Pszczyńskiej – prowadzony przez miasto, 57 mieszkańców. DPS „Nazaret” przy ul. Odrowążów – placówka znajdująca się w Gliwicach, ale nieprowadzona przez miasto, 48 mieszkańców.
Łącznie w całodobowych DPS-ach na terenie Gliwic przebywa obecnie 227 osób.
Kolejki oczekujących
Z informacji przekazanych przez władze miasta:
do DPS „Nasz Dom” oczekuje ok. 25 osób, do DPS „Opoka” – ok. 10 osób, do DPS „Nazaret” – 6 osób.
Dodatkowo 21 osób oczekuje na miejsca w specjalistycznych domach pomocy społecznej poza Gliwicami – są to placówki o profilu, którego miasto nie posiada (np. dla osób chorych psychicznie lub wymagających szczególnej opieki).
Rotacja miejsc następuje m.in. w sytuacjach przekierowania ze szpitali.
Domy dzienne
W Gliwicach działają dwa dzienne domy pomocy społecznej:
przy ul. Kozielskiej (dzielnica Wojska Polskiego), przy ul. Partyzantów (Łabędy).
Każdy z nich dysponuje 30 miejscami. Placówki funkcjonują w godzinach 7.30–15.30 i przeznaczone są dla seniorów, którzy nie wymagają całodobowej opieki, ale potrzebują wsparcia i aktywizacji w ciągu dnia.
Z ostatnich informacji wynika, że w domach dziennych nie ma obecnie stałej kolejki oczekujących – zdarzały się sytuacje, gdy zwalniały się miejsca i konieczne było ich dodatkowe promowanie.
Odpłatność
Pobyt w całodobowym domu pomocy społecznej jest odpłatny. Wysokość opłaty uzależniona jest od:
dochodu seniora, możliwości finansowych osób zobowiązanych do alimentacji, indywidualnej decyzji administracyjnej.
Koszty mogą wynosić od kilku do kilku tysięcy złotych miesięcznie.
Kryteria przyjęcia
Podstawowym kryterium przyjęcia do DPS jest stan zdrowia i brak możliwości zapewnienia odpowiedniej opieki w środowisku domowym. Przyznanie miejsca następuje w drodze decyzji administracyjnej i uzależnione jest również od dostępności miejsc.
Plany rozwojowe
Na ten moment miasto nie planuje budowy nowych całodobowych domów pomocy społecznej. Prowadzone są natomiast remonty i modernizacje istniejących obiektów.
Rozważane jest utworzenie środowiskowego domu samopomocy dla osób z chorobami otępiennymi – wstępnie analizowana jest możliwość adaptacji jednego z obiektów przy ul. Tarnogórskiej.
Miasto deklaruje również rozwój usług środowiskowych oraz alternatywnych form wsparcia, takich jak mieszkania współdzielone (co-housing).
 

Adriana Urgacz-Kuźniak
 

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj