W nowy rok w zbiorniku przeciwpożarowym przy skrzyżowaniu ulic Oriona i Zygmuntowskiej strażnicy miejscy zauważyli samochód osobowy – żółtego chevroleta – częściowo zanurzonego w wodzie. 
 

W pojeździe ani w jego bezpośrednim otoczeniu nie było żadnych osób.

Straż miejska wezwała na miejsce policję. Funkcjonariusze rozpoczęli oględziny, by ustalić, jak doszło do tego zdarzenia i czy miało ono charakter wypadku, czy też uczestnicy próbowali ukryć ślady. Jedna z rozważanych hipotez zakładała, że pojazd mógł wpaść do zbiornika w wyniku kolizji lub wypadku, po którym kierowca oddalił się z miejsca zdarzenia, a tablice mogły odpaść podczas uderzenia. 

Druga linia dochodzenia brała pod uwagę, że tablice rejestracyjne zostały celowo zdjęte, by utrudnić identyfikację auta. Taka sytuacja jest jednym z elementów, które policjanci analizują w toku postępowania, choć na chwilę obecną okoliczności samego wypadku nie są jeszcze potwierdzone. 
Przy samochodzie strażnicy miejscy zauważyli także porozrzucane przedmioty, w tym puste puszki po piwie, co mogło wskazywać na to, że uczestnicy zdarzenia próbowali usunąć lub ukryć dowody, zanim auto zostało porzucone. Ten element również jest obecnie weryfikowany przez policję jako część szerszego obrazu dochodzenia. 
Chociaż pojazd nie miał tablic, policjantom już tego samego dnia udało się ustalić, do kogo należy, dzięki... naklejce z numerem na szybie pojazdu. Funkcjonariusze podjęli próby kontaktu z właścicielem i starają się wyjaśnić, kto prowadził samochód w momencie, gdy znalazł się on w basenie przeciwpożarowym. 
Policja nadal prowadzi czynności wyjaśniające. Na ten moment nie przedstawiono oficjalnych ustaleń, które jednoznacznie wskazywałyby na przyczynę zdarzenia ani to, czy doszło do wypadku drogowego.

aku

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj