W Gliwicach pojawiła się firma Gasoenergia Polskie Zakłady Energetyczne.
Spółka stosuje nieuczciwe praktyki, a na ofiary wybiera ludzi
starszych. Wprowadza klientów w błąd, podszywa się pod obsługującego ich
operatora. Znalazła się na celowniku Urzędu Ochrony Konkurencji i
Konsumentów, a spółkę matkę prześwietla prokuratura.
Do naszej redakcji przyszedł Tadeusz S., żeby ostrzec innych przed spółką Gasoenergia. Jakiś czas temu zadzwoniła do niego miła pani, podająca się za konsultanta firmy Tauron. Wytłumaczyła, że dostawca przygotował dla niego lepszą ofertę.
W ślad za telefonem w mieszkaniu gliwiczanina pojawił się mężczyzna, również, rzekomo, pracownik Taurona. Podsunął umowę z gwarancją ceny na dostawy. Wynikało z niej, że klient odtąd nie zapłaci za prąd więcej niż 83 zł miesięcznie.
W ślad za telefonem w mieszkaniu gliwiczanina pojawił się mężczyzna, również, rzekomo, pracownik Taurona. Podsunął umowę z gwarancją ceny na dostawy. Wynikało z niej, że klient odtąd nie zapłaci za prąd więcej niż 83 zł miesięcznie.
Pierwszy nowy rachunek przyszedł na kwotę 186 zł, kolejny na blisko 162. Z załączonej prognozy wynikało, że następne będą w tej samej wysokości. A na fakturze w miejscu wystawcy figurowała spółka Gasonergia Polskie Zakłady Energetyczne z siedzibą w Warszawie, a nie, jak spodziewał się klient, Tauron.
- Okazało się, że wszystko było oszustwem. Podpisując umową, wyraziłem zgodę na zmianę operatora. Wypowiedziałem ją, ale minął już termin, gdy mogłem to zrobić bezpłatnie. Firma naliczyła mi więc karę za przedterminowe rozwiązanie umowy w wysokości niemal 1,4 tys. zł – opowiada nam Tadeusz S..
Pan Tadeusz jest starszą osobą, słabo słyszy. Przyznaje, że może nie wszystko zrozumiał z szybko i niewyraźnie udzielanych odpowiedzi na pytania w związku z nową umową, ale jedno dotarło do niego jasno – był utrzymywany w przekonaniu, że rozmawia z pracownikami dotychczasowego operatora.
Pan Tadeusz jest starszą osobą, słabo słyszy. Przyznaje, że może nie wszystko zrozumiał z szybko i niewyraźnie udzielanych odpowiedzi na pytania w związku z nową umową, ale jedno dotarło do niego jasno – był utrzymywany w przekonaniu, że rozmawia z pracownikami dotychczasowego operatora.
Nasz czytelnik nie jest wyjątkiem. Osób poszkodowanych przez Gasonergię (dawna Joy Energia sp. z o.o.) jest więcej. W wyniku licznych skarg Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów podjął postępowania wyjaśniające.
- Sprawdzamy, czy mogło dojść do naruszenia przepisów. Skargi dotyczą m.in. wprowadzania konsumentów w błąd co do tożsamości przedsiębiorcy reprezentowanego przez przedstawicieli spółki i okoliczności zawarcia umów dotyczących sprzedaży energii elektrycznej i gazu – informuje Agnieszka Majchrzak z UOKiK.
Skarżący opowiadają, że przedstawiciele firmy dzwonią i podają się za dotychczasowego operatora. Proponują obniżenie opłat za prąd. Na umowie nie ma logo spółki, jej nazwa i dane są napisane małą czcionką. Konsumenci zazwyczaj dowiadują się, że zmienili dostawcę po upływie 14 dni, w których mogą odstąpić od umowy bez konsekwencji. Kary za rozwiązanie wynoszą nawet ponad tysiąc złotych.
Bliźniaczo podobny mechanizm pozyskiwania klientów stosuje firma telekomunikacyjna Nasza S.A. Jak wynika z informacji w Krajowym Rejestrze Sądowym, spółka jest stuprocentowym udziałowcem Gasoenergii. UOKiK, który prowadzi postępowanie także przeciwko tej firmie, ostrzega, że Nasza oszukuje i naciąga klientów na pieniądze. Działalności spółki przygląda się również Prokuratura Okręgowa w Płocku, która prowadzi postępowanie w jej sprawie.
- Otrzymujemy bardzo dużo skarg na nieuczciwych przedsiębiorców, którzy wykorzystują zaufanie seniorów. Apelujemy: jeżeli dzwoni do ciebie konsultant i twierdzi, że ma tańszy abonament, prąd czy gaz, zapisz szczegóły oferty i odłóż słuchawkę. Nie podawaj swoich danych. Zadzwoń do swojego operatora, sprzedawcy prądu lub gazu i zapytaj, czy rzeczywiście ma dla ciebie lepszą ofertę – przestrzega w komunikacie UOKiK prezes instytucji Marek Niechciał.
Adam Pikul
- Sprawdzamy, czy mogło dojść do naruszenia przepisów. Skargi dotyczą m.in. wprowadzania konsumentów w błąd co do tożsamości przedsiębiorcy reprezentowanego przez przedstawicieli spółki i okoliczności zawarcia umów dotyczących sprzedaży energii elektrycznej i gazu – informuje Agnieszka Majchrzak z UOKiK.
Skarżący opowiadają, że przedstawiciele firmy dzwonią i podają się za dotychczasowego operatora. Proponują obniżenie opłat za prąd. Na umowie nie ma logo spółki, jej nazwa i dane są napisane małą czcionką. Konsumenci zazwyczaj dowiadują się, że zmienili dostawcę po upływie 14 dni, w których mogą odstąpić od umowy bez konsekwencji. Kary za rozwiązanie wynoszą nawet ponad tysiąc złotych.
Bliźniaczo podobny mechanizm pozyskiwania klientów stosuje firma telekomunikacyjna Nasza S.A. Jak wynika z informacji w Krajowym Rejestrze Sądowym, spółka jest stuprocentowym udziałowcem Gasoenergii. UOKiK, który prowadzi postępowanie także przeciwko tej firmie, ostrzega, że Nasza oszukuje i naciąga klientów na pieniądze. Działalności spółki przygląda się również Prokuratura Okręgowa w Płocku, która prowadzi postępowanie w jej sprawie.
- Otrzymujemy bardzo dużo skarg na nieuczciwych przedsiębiorców, którzy wykorzystują zaufanie seniorów. Apelujemy: jeżeli dzwoni do ciebie konsultant i twierdzi, że ma tańszy abonament, prąd czy gaz, zapisz szczegóły oferty i odłóż słuchawkę. Nie podawaj swoich danych. Zadzwoń do swojego operatora, sprzedawcy prądu lub gazu i zapytaj, czy rzeczywiście ma dla ciebie lepszą ofertę – przestrzega w komunikacie UOKiK prezes instytucji Marek Niechciał.
Adam Pikul
PS. Staraliśmy się uzyskać stanowisko firmy Gasonergia, ale spółka nie odpowiedziała na nasze próby kontaktu.
UOKiK radzi, że jeśli przy zawieraniu umowy z jakimś przedsiębiorcą zostaliśmy wprowadzeni w błąd, możemy skontaktować się np. z rzecznikiem konsumentów w miejscu swojego zamieszkania lub prawnikiem. Rzecznicy udzielają bezpłatnych porad prawnych. Można też zadzwonić na infolinię konsumencką: 801 440 220 lub 22 290 89 16.
UOKiK radzi, że jeśli przy zawieraniu umowy z jakimś przedsiębiorcą zostaliśmy wprowadzeni w błąd, możemy skontaktować się np. z rzecznikiem konsumentów w miejscu swojego zamieszkania lub prawnikiem. Rzecznicy udzielają bezpłatnych porad prawnych. Można też zadzwonić na infolinię konsumencką: 801 440 220 lub 22 290 89 16.
Urząd wskazuje ponadto, że wezwanie do zapłaty z firmy windykacyjnej nie jest tym samym, co nakaz zapłaty wydany przez sąd. Firma windykacyjna nie ma prawa podejmować czynności egzekucyjnych, nie może też zastraszać konsumentów.
Jeżeli otrzymamy nakaz do zapłaty z sądu, powinniśmy złożyć odpowiedź na pozew w terminie 14 dni (najczęściej jest to sprzeciw od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym). Jeżeli nie wiemy, jak to zrobić, powinniśmy skontaktować się z rzecznikiem konsumentów w miejscu zamieszkania.


Komentarze (0) Skomentuj