Formalnie jeszcze się organizują, kompletują skład i przygotowują dokumenty rejestracyjne. Faktycznie – działają już od miesięcy.
– Zaczęliśmy coś robić, zanim jeszcze powstało stowarzyszenie. Pomysły pojawiały się jeden po drugim i szkoda było czekać – mówi Piotr Podkocki, jeden z inicjatorów grupy.
Rzeźba, która zniknęła
Historia „Odlewnika” zaczęła się przy okazji jubileuszu 80-lecia Mostostalu Zabrze. Jeden z członków zespołu, przeglądając archiwalne materiały, natrafił na zdjęcie z 1937 roku. W patio budynku przy ul. Dubois stała rzeźba hutnika – odlewnika. Monument symboliczny dla miejsca, w którym rodził się gliwicki przemysł.
Rzeźba jednak już dawno zniknęła. Okazało się, że istniały cztery odlewy. Dwa znajdują się dziś w Niemczech, jeden – jak ustalono – stoi w Katowicach, w budynku Centrali Zaopatrzenia Hutnictwa. Najprawdopodobniej to właśnie egzemplarz z Gliwic, wywieziony po wojnie.
Początkowo planowano wykonać skan niemieckiego odlewu i odtworzyć rzeźbę w Gliwicach. Procedury się jednak przeciągały. Przełom przyszedł podczas jednego z wykładów historycznych, gdy padła informacja o „gliwickim” odlewniku stojącym w Katowicach.
- Spółka Mostostal Zabrze chciała wykonać odlew z brązu i posiadać „oryginał” Odlewnika, natomiast nam zależało na jego modelu. Ostatecznie gliwicki GZUT wykonał brązowy odlew, a my pozyskaliśmy formę z pełnowymiarowego modelu Odlewnika – opowiada Patrycja Marcinkiewicz, współtwórczyni Gipsika.
Nie zrezygnowali. Mostostal Zabrze otrzymał odlew z GZUT, a artyści-amatorzy rekonstruują model. Powstały warsztaty, filmowa dokumentacja, wspólna praca nad składaniem formy. Było dużo śmiechu, prób i błędów.
– Dla mnie ten Odlewnik jest piękny. To symbol człowieka sprzed lat, pracy, przemysłu. Postawiłam sobie za punkt honoru, że stanie tu znowu – mówi Marcinkiewicz, nie ukrywając zachwytu.
Dziś wykonana z brązu rzeźba Odlewnika stoi w holu budynku przy ul. Dubois 16. Wiosną planowane jest jej wyeksponowanie na zewnątrz. Rekonstruowany przez artystów amatorów model wymaga jeszcze ostatecznego wykończenia, aby mógł zostać ustawiony w holu budynku BIPROHUT Stacja Gliwice przy ul. Bohaterów Getta Warszawskiego 9. Osoby chętne do pracy nad modelem zapraszamy do GIPSIKA (kontakt przez Facebook: Przystań Gipsik).
Gipsik – nazwa z historią w tle
Sama nazwa stowarzyszenia też nie jest przypadkowa. Gipsik to skrót od Gliwickiej Przystani Sztuki i Kultury. „Przystań” nawiązuje do historii miejsca – w pobliżu funkcjonowała niegdyś przystań na kanale. „Gipsik” kojarzy się z rzeźbą, tworzeniem, sztuką.
W grupie są historycy, artyści, osoby zajmujące się florystyką, edukacją artystyczną, animacją kultury. Wspólnym mianownikiem jest potrzeba działania.
Spacery, galerie, warsztaty
Choć formalności rejestracyjne Stowarzyszania jeszcze trwają, Gipsik jako Inicjatywa Społeczna już współpracuje przy spacerach historycznych po mieście. Popularne są zwłaszcza te organizowane wokół Cmentarza Żydowskiego „Na Piasku” i miejsc związanych z narodzinami przemysłu w XIX wieku. W planach są także trasy poświęcone architekturze i modernizmowi.
Powstał też projekt miejskiej trasy turystycznej śladami Salomona Lubowskiego – budowniczego wielu obiektów przemysłowych, w tym siedziby Mostostal Zabrze przy ul. Dubois. Wniosek grantowy został złożony. Niestety nie udało się pozyskać finansowania. Trasa jednak powstanie – w formie interaktywnej trasy turystycznej oraz ogólnodostępnego przewodnika.
– Chcemy, żeby ktoś przyjeżdżając do Gliwic mógł wpisać w mapę trasę i przejść ją samodzielnie – mówi Piotr Podkocki.
W budynku, w którym działa grupa, funkcjonują dwie niewielkie galerie. Jedna – w witrynie okiennej – druga w holu. To przestrzeń dla młodych twórców, uczniów, osób, które często po raz pierwszy pokazują swoje prace publicznie.
– Wielu artystów miało u nas swoją pierwszą wystawę. To dla nas ważne - dodaje Podkocki.
Organizowane są warsztaty plastyczne, także dla dzieci i młodzieży. W planach jest rozszerzenie działań dla seniorów – zajęcia ruchowe, być może cykliczne potańcówki.
Bal jak z lat 20.
Jednym z pierwszych głośniejszych wydarzeń był bal historyczny w klimacie lat 20. Stroje z epoki, muzyka, integracja środowisk artystycznych i historycznych. Była też obecność mediów i duże zainteresowanie mieszkańców.
– Chcemy, żeby budynek żył. Żeby nie był tylko biurowcem, ale miejscem spotkań – podkreślają moi rozmówcy.
Wiosną mają ruszyć kolejne spacery m.in. z Sewerynem Botorem. Pomysłów nie brakuje.
Adriana Urgacz-Kuźniak


Komentarze (0) Skomentuj