Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach zatrzymali pijanego mężczyznę, który napadł na kierowcę taksówki. Napastnik nie tylko groził zgłaszającemu, ale po szarpaninie wyrwał z pojazdu kamerę samochodową i próbował ją ukryć. Teraz o jego losie zdecyduje sąd.

Do dramatycznych wydarzeń doszło w godzinach nocnych na terenie Gliwic. Zaczęło się od rutynowego kursu, który szybko przerodził się w niebezpieczny incydent. Pod wskazany adres przyjechał taksówkarz, do którego pojazdu wsiadła para. Od samego początku jeden z pasażerów, znajdujący się pod wyraźnym wpływem alkoholu, zachowywał się agresywnie i wszczął awanturę.

W trosce o własne bezpieczeństwo, kierowca odmówił wykonania usługi. Decyzja ta wywołała u pijanego klienta furię. Mężczyzna najpierw kierował pod adresem taksówkarza groźby karalne, a po odprowadzeniu towarzyszącej mu osoby do mieszkania, wrócił pod pojazd, by kontynuować agresywne zachowanie.

Sytuacja szybko eskalowała – doszło do szarpaniny, w trakcie której napastnik uderzył pokrzywdzonego. Gdy agresor zauważył zamontowaną w kabinie kamerę rejestrującą zdarzenie, zażądał jej wydania. Ostatecznie sam wyrwał urządzenie z uchwytu i uciekł, próbując pozbyć się dowodu przestępstwa.

Wezwani na miejsce mundurowi sprawnie wytypowali i zatrzymali podejrzanego. Badanie alkomatem wykazało u niego blisko 1,3 promila alkoholu w organizmie. Funkcjonariuszom udało się również odzyskać skradzioną kamerę, którą sprawca zdążył ukryć.

Mężczyzna został przewieziony do policyjnego aresztu. Prokurator postawił mu zarzut rozboju oraz zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego. Zgodnie z polskim prawem, za rozbój grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 2 lata, aż do 15 lat więzienia.

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj