Na elewacji Ruin Teatru Victoria pojawiła się „Kura” – kultowy neon zaprojektowany w latach 70. przez Emilię Nożko-Paprocką. Instalacja i sposób jej prezentacji wywołały kontrowersje oraz szeroką dyskusję w mediach społecznościowych. 

I chyba właśnie o to chodziło: sztuka zadziałała. Warto jednak podkreślić, że „Kura” nie została kupiona przez Gliwice. To wędrujący neon, który przyjechał do miasta dzięki współpracy fundacji ratujących dawne świetlne szyldy.

Odsłonięcie odbyło się 30 maja, tuż przed finałowym koncertem zespołu Kury podczas True Tone Festivalu. Miejsce i moment nie były przypadkowe. Neon „Kura” spotkał się z Kurami Tymona Tymańskiego – zespołem ważnym dla polskiej alternatywy i sceny yassowej. Wydarzeniu towarzyszył performance Tymańskiego oraz DJ set DJ5ceta.

Sama „Kura” ma długą historię. Powstała w 1973 roku dla zakładów drobiarskich Poldrob. Prosty obrys ptaka wpisany w kształt przypominający jajko szybko stał się jednym z rozpoznawalnych przykładów polskiego projektowania użytkowego tamtych lat.

Jej siła tkwi w prostocie. Jest przejawem komercyjnej reklamy, ale też śladem czasów, gdy neony współtworzyły nocny krajobraz miast i miały własny charakter.

Do Gliwic neon trafił z Łodzi. Został ocalony przez wrocławską fundację Neon Side, która od lat zabezpiecza historyczne neony i szyldy. Jedna z łódzkich „Kur” znalazła stałe miejsce na Śląsku dzięki fundacji Silesia Neon z Bytomia, a ta gliwicka odsłona jest częścią jej wędrówki po regionie.

Ruiny Teatru Victoria stały się kolejnym przystankiem polskiego designu, miejskiej pamięci i neonów, które po latach mają szansę ponownie zabłysnąć w świadomości odbiorców sztuki. Jej obecność w Gliwicach zapowiada także jesienne wydarzenie – Metropolitan Design Week.
aku

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj