Okrąglak miał być lokalną inwestycją służącą mieszkańcom Gliwic. 
W oczekiwaniu na otwarcie obiektu są pytania o organizację odbioru, bezpieczeństwo przyszłych klientów, wnioski z ekspertyzy i odpowiedzialność za sposób prowadzenia zadania. Podczas konferencji prasowej senator Zygmunt Frankiewicz przypominał, że choć na 18 grudnia ubiegłego roku zaplanowano odbiór z udziałem radnych, doszło do niego pięć dni później, 23 grudnia, już bez ich udziału.


Do tej kwestii odniósł się w programie „Zoom na Gliwice”, realizowanym we współpracy Nowin Gliwickich z Telewizją Imperium, radny Łukasz Chmielewski. Jego zdaniem to właśnie grudniowy odbiór jest jednym z najpoważniejszych problemów całej sprawy.
– Dla mnie najważniejszą sprawą jest to, że zostaliśmy oszukani jako radni. Odbioru nie było, ponieważ skala uwag była duża. I w tajemnicy przed nami, pomimo złożonej nam obietnicy, odebrano ten obiekt 23 grudnia – mówił.

Chmielewski podkreślał, że inwestycja kosztowała około 3,5 mln zł, a kontrowersje wokół niej każą pytać o standard prowadzenia miejskich zadań. Krytykował także postawę prezydent Gliwic podczas ostatniej sesji Rady Miasta, gdy przez kilkadziesiąt minut nie odpowiadała na pytania radnych dotyczące Okrąglaka.

Nina Drzewiecka odpowiadała, że w dyskusji pomijany jest istotny element: sprawą zajmuje się już prokuratura, a ekspertyza techniczna została włączona do materiału dowodowego. Jak zaznaczała, dokument wykonany na zlecenie miasta i Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego nie może być obecnie dowolnie upubliczniany.
– Ta ekspertyza jest w tej chwili materiałem dowodowym. Pan radny o tym doskonale wie, bo został o tym poinformowany – mówiła Drzewiecka.
Radna wskazywała również, że miasto zadeklarowało wystąpienie do prokuratury o możliwość udostępnienia dokumentu radnym w takim zakresie, w jakim będzie to prawnie dopuszczalne.

Chmielewski nie przyjął tego wyjaśnienia bez zastrzeżeń. Jego zdaniem ekspertyza opłacona z publicznych pieniędzy powinna być traktowana jako informacja publiczna. Radny domaga się, by przed czerwcowym głosowaniem nad absolutorium i wotum zaufania dla prezydent Gliwic radni mogli poznać przynajmniej wnioski z dokumentu.

W rozmowie wrócił także temat bezpieczeństwa obiektu. Chmielewski przypominał spotkanie na Wójtowej Wsi, podczas którego prof. Jacek Hulimka z Politechniki Śląskiej komentował materiały dotyczące inwestycji. Radny wskazywał, że najpoważniejsze wątpliwości dotyczą nie drobnych usterek, ale konstrukcji dachu.
– Główny problem kręci się wokół mocowań dźwigarów dachu. Pytanie jest takie: czy ten dach wytrzyma napór wiatru, napór śniegu? – mówił.
Drzewiecka odpowiadała, że wypowiedź profesora trzeba przywoływać w pełnym kontekście. Według niej prof. Hulimka zaznaczał, iż opiera się na zdjęciach, a jednoznaczne rozstrzygnięcie może dać dopiero ekspertyza.

Radna przypominała także, że inwestycja zaczęła się w poprzedniej kadencji: wtedy wybrano wykonawcę, podniesiono kwotę zadania do 3,5 mln zł i wskazano MZUK jako jednostkę prowadzącą. Dodała, że każda umowa przewiduje okres gwarancyjny, w którym wykonawca powinien usuwać stwierdzone usterki.

Na razie Okrąglak pozostaje zamknięty. O jego dalszym losie zdecydują ustalenia prokuratury, wnioski z ekspertyzy oraz stanowisko nadzoru budowlanego. Dla mieszkańców Wójtowej Wsi najważniejsze pozostaje pytanie, kiedy obiekt, na który czekali od lat, będzie mógł zostać bezpiecznie oddany do użytku.
aku

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj