W spotkaniu 33. kolejki PKO BP Ekstraklasy Piast Gliwice przegrał na swoim boisku z Rakowem Częstochowa 1:3 i mocno skomplikował sobie sprawę pozostania na następny sezon w piłkarskiej elicie. Wszystko rozstrzygnie się w ostatniej serii gier. Niebiesko-czerwoni jadą do Łodzi na mecz z Widzewem, który także walczy o utrzymanie.

To miało być spotkanie, które da Piastowi Gliwice spokój przed ostatnią kolejką sezonu. Przedmeczowe dywagacje szybko jednak zweryfikowała boiskowa rzeczywistość. Już w 55 sekundzie naciskany Filip Borowski fatalnie podawał w bocznym sektorze boiska do swojego bramkarza, co natychmiast wykorzystał Jean Carlos Silva. Brazylijczyk spokojnie wbiegł w pole karne i precyzyjnym strzałem po długim rogu nie dał szans Dominikowi Holcowi. Piast próbował błyskawicznie odpowiedzieć, ale same chęci nie wystarczały. Goście agresywnie pressowali, szybko odbierali piłkę i błyskawicznie przenosili grę pod bramkę gospodarzy. Gliwiczanie mieli ogromne problemy z wyjściem spod pressingu, a niemal każda strata kończyła się groźną sytuacją. Najgorszy dla gospodarzy był fragment między 20. a 25. minutą, kiedy Raków zadał dwa kolejne ciosy. Najpierw przed polem karnym faulowany był Oskar Repka, a Marko Bulat kapitalnie przymierzył z rzutu wolnego. Piłka idealnie wpadła pod poprzeczkę, choć można odnieść wrażenie, że bramkarz Piasta mógł lepiej się zachować. Kilka minut później nie popisała się wysoko ustawiona defensywa Piasta. Raków błyskawicznie ruszył z kontrą. Silva świetnie obsłużył Tomasza Pieńkę, a ten poradził sobie z Juande Rivasem, przełożył piłkę na lewą nogę i mimo ostrego kąta skierował ją do siatki.

Po przerwie obraz meczu nieco się zmienił. Gliwiczanie zaczęli grać odważniej i częściej utrzymywali się przy piłce. Było więcej walki w środku pola, pojawiły się też sytuacje, które mogły jeszcze przywrócić emocje. Piast próbował atakować bokami, szukał dośrodkowań i strzałów z dystansu, ale pod bramką Rakowa brakowało konkretów i chłodnej głowy. Inna rzecz, że świetnie bronił Kacper Trelowski. Z kolei częstochowianie bardzo dojrzale kontrolowali przebieg spotkania, cierpliwie czekając na swoje okazje po kontratakach. Tuż przed końcem spotkania kibice przy Okrzei doczekali się jw końcu trafienia Piasta. Patryk Dziczek, który po sezonie ma przenieść się do Pogoni Szczecin, zdobył swojego pożegnalnego gola przy Okrzei. Uderzył precyzyjnie i choć bramka nie zmieniła losów meczu, pozwoliła Gliwiczanom zakończyć spotkanie z honorowym akcentem.

Porażka spowodowała, że Piast w ostatniej kolejce będzie walczył o ligowy byt. Sytuacja naszej drużyny jest trudna, ale wciąż pozostają oni panami własnego losu. Nawet punkt w sobotnim meczu z Widzewem wystarczy, by utrzymać się w ekstraklasie.

Piast: Dominik Holec – Filip Borowski (46’ Emmanuel Twumasi), Juande Rivas, Igor Drapiński, Jakub Lewicki – Jason Lokilo (73’ Leandro Sanca), Oskar Leśniak (80’ Oliwier Maziarz), Patryk Dziczek, Hugo Vallejo – Quentin Boisgard (46’ Jorge Félix), German Barkowskij (64’ Andréas Katsantónis).

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj