Derby zawsze wywołują większe emocje – zarówno na trybunach, jak i na boisku. Na widowni zasiadło ponad osiem tysięcy kibiców, którzy od pierwszego gwizdka stworzyli świetną atmosferę. Lepiej w spotkanie weszli gospodarze. Piast od początku grał odważnie i szybko zaczął stwarzać sytuacje. Najpierw po strzale głową Patryka Dziczka piłka minimalnie minęła bramkę gości, chwilę później próbował Jorge Félix, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Najlepszą okazję Gliwiczanie stworzyli sobie w 20. minucie. Po efektownej akcji technicznie uderzał Jason Lokilo, Strączek odbił piłkę przed siebie, a dobitka Quentina Boisgarda z kilku metrów trafiła wprost w bramkarza GKS-u. Gospodarze grali z animuszem i kontrolowali wydarzenia na boisku. Dopiero w 33. minucie goście po raz pierwszy poważniej zagrozili bramce z Dominika Holca, lecz golkiper Piasta pewnie interweniował.
Po zmianie stron obraz gry długo się nie zmieniał. Miejscowi atakowali, a GKS skupiał się głównie na defensywie i kontratakach. W 51. minucie Gliwiczanie cieszyli się nawet z gola po akcji Boisgarda, ale wcześniej na spalonym znalazł się Juande Rivas i arbiter trafienia nie uznał. Katowiczanie pierwszy raz naprawdę groźnie odpowiedzieli po godzinie gry. Emana Marković zakończył kontratak celnym strzałem, jednak Holec świetnie sparował piłkę na rzut rożny. W 68. minucie sam na sam ze Strączkiem znalazł się Boisgard, lecz ponownie lepszy okazał się golkiper GKS-u. Na szczęście dla Francuza chwilę później okazało się, że był na spalonym. Końcówka meczu przyniosła najwięcej emocji. W 73. minucie po rzucie rożnym groźnie główkował Arkadiusz Jędych, Holec kapitalnie obronił. Chwilę później piłka znalazła się w bramce Piasta, jednak po analizie VAR sędzia dopatrzył się zagrania ręką jednego z graczy gości i gola anulował. Był to wyraźny sygnał, że GKS nie zamierza rezygnować z walki o pełną pulę. Z Piasta w tym fragmencie meczu wyraźnie zeszło powietrze, dlatego Daniel Myśliwiec próbował jeszcze ożywić ofensywę, wprowadzając Andreasa Katsantonisa. Sędzia doliczył sześć minut, ale mimo kilku nerwowych momentów żadna z drużyn nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Derby zakończyły się więc bezbramkowym remisem – wynikiem, po którym Piast może czuć niedosyt, bo przez długi czas był zespołem lepszym, zabrakło mu jednak skuteczności.
Po tym meczu niebiesko-czerwoni przesunęli się w dół tabeli i do miejsca zagrożonego spadkiem dzielą ich zaledwie 3 punkty. W niedzielę, 17 maja ponownie wystąpią przed własną publicznością. O godz. 12.15 podejmować będą Raków Częstochowa


Komentarze (0) Skomentuj