Gliwiccy policjanci zatrzymali 54-letniego mężczyznę, który – jak wynika z ustaleń śledczych – dopuścił się szeregu przestępstw wobec swojej byłej żony. Dzięki natychmiastowej reakcji funkcjonariuszy odzyskano skradzione przedmioty, a sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego na dwa miesiące.
Wczoraj, w południe, do Komisariatu Policji w Knurowie zgłosili się strażnicy miejscy, którzy podczas patrolu otrzymali od jednego z mieszkańców cenną informację. Świadek zauważył zataczającego się mężczyznę i wskazał kierunek, w którym miał się oddalić — w stronę pobliskiego lasu przy ulicy Książenickiej.
Początek tej sprawy miał swoje miejsce 17 lat temu, kiedy na łamach „Nowin Gliwickich” pojawił się krótki wpis informujący o zaginięciu młodej mieszkanki Sośnicy. W nocy z 18 na 19 lutego 2008 roku, niespełna 17-letnia Iwona Walczak wyszła z domu i ślad po niej zaginął. Rodzice, zaalarmowani nieobecnością córki, natychmiast rozpoczęli poszukiwania, których finał okazał się tragiczny.
Trzy dekady temu, w dniu takim jak dziś, rozegrała się tragedia, która na zawsze odmieniła losy pewnej rodziny. W zwyczajne wrześniowe popołudnie 1995 roku, w domu czteroosobowej rodziny K., ktoś przybrał rolę kata, a ktoś inny stał się bezbronną ofiarą. To, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami było dla znajomych małżeństwa bolesnym potwierdzeniem na to, o czym od dłuższego czasu szeptali między sobą. Każdy wiedział, lecz nikt nic nie zrobił, a ta bezczynność kosztowała ludzkie życie.
Sprawa jak ta, dziś przytoczona, zdarza się niezwykle rzadko. W obecnych czasach nie do pomyślenia dla lokalnej społeczności, jak i dla wymiaru sprawiedliwości byłby fakt, że trzech młodych, nieuchwytnych sprawców okrada w nocy apteki i pozostaje bezkarnymi przez długi czas. Motyw, jaki nasuwa się od razu po przeczytaniu tego krótkiego wstępu jest oczywisty - chęć zysku poprzez handel lekami. Jednak motywacje, jakie skłoniły antybohaterów tej historii do masowych napadów na gliwickie apteki w 1974 roku, okazały się rozmaite.
W Gliwicach doszło do brutalnej napaści na 14-letniego chłopca. Grupa mężczyzn pobiła nastolatka po czym uciekła w nieznanym kierunku zabierając mu koszulkę z symbolami klubu piłkarskiego. Dzięki szybkiej i skutecznej reakcji gliwickich policjantów wszyscy sprawcy zostali zatrzymani i trafili do aresztu.
Kilka minut po godzinie 11 gliwicka Straż Pożarna oraz Policja otrzymały zgłoszenie o wybuchu, do którego doszło w domu jednorodzinnym w Gierałtowicach przy ul. Ogrodowej. Budynek był opuszczony i prawdopodobnie przygotowywany do sprzedaży przez dwóch znajdujących się w nim mężczyzn.