Driftingowe Mistrzostwa Polski weszły w sezon 2026, a przed kibicami z naszego regionu jedna z najbardziej wyczekiwanych rund. Już 18–19 lipca rywalizacja przeniesie się do Katowickiej Strefy Kultury. Wśród zawodników startujących w najwyższej klasie PRO jest kierowca związany z Gliwicami - Łukasz Wróblewski z drużyny 456. Dla niego tegoroczny sezon to sportowy sprawdzian w krajowej czołówce, a dla lokalnych kibiców okazja, by z bliska śledzić jedną z najbardziej widowiskowych dyscyplin motorsportu.

Gliwicki akcent w krajowej czołówce driftingu

Ryk silników, kontrolowany poślizg, bliski kontakt aut i dym unoszący się znad rozgrzanych opon — drifting od lat przyciąga publiczność, która szuka mocnych emocji i rywalizacji rozgrywanej na granicy przyczepności. W tej dyscyplinie nie wystarczy sama prędkość. Liczy się precyzja, opanowanie, linia przejazdu, kąt wychylenia samochodu i umiejętność jazdy w parach, często w odległości zaledwie kilkudziesięciu centymetrów od rywala.
W sezonie 2026 szczególne powody do śledzenia Driftingowych Mistrzostw Polski mają także gliwiczanie. W klasie PRO występuje drużyna 456, reprezentowana Łukasza Wróblewskiego, który ma za sobą mocne wyniki w krajowej rywalizacji, a teraz mierzy się z jedną z najbardziej wymagających stawek w polskim drifcie.
Driftingowe Mistrzostwa Polski rozgrywane są w dwóch klasach: SEMI-PRO i PRO. Ta druga jest najwyższą kategorią krajowego czempionatu, przeznaczoną dla zawodników dysponujących dużym doświadczeniem, mocnymi samochodami i umiejętnościami potwierdzonymi wcześniejszymi startami. Obecność przedstawiciela teamu 456 w tej grupie jest więc wyraźnym sygnałem, że gliwicka ekipa rywalizuje już na bardzo wysokim poziomie.

Doświadczenie i młodość

Jednym z kierowców drużyny 456 jest Łukasz Wróblewski. W 2024 roku wygrał ligę Drift Open w klasie PRO, a następnie przeszedł do klasy MASTERS, czyli najwyższej kategorii tej serii. Kolejny sezon zakończył na 5. miejscu w klasyfikacji generalnej MASTERS, potwierdzając, że należy do zawodników zdolnych do walki z bardzo mocną stawką. W 2026 roku łączy starty w Driftingowych Mistrzostwach Polski z rywalizacją w Drift Open właśnie w klasie MASTERS.
Drugim reprezentantem teamu jest Jakub Don, jeden z najmłodszych zawodników w tym środowisku. Nie zobaczymy go w Driftingowych Mistrzostwach Polski, ale przygotowuje się już do kolejnych rozgrywek. Choć ma dopiero 15 lat, zdążył zwrócić na siebie uwagę. Jako czternastolatek startował w klasie PRO AM, kończąc sezon 2025 na 4. miejscu w klasyfikacji generalnej. W tym roku rywalizuje w Drift Open w klasie PRO. To jego drugi sezon w profesjonalnym drifcie, ale wyniki pokazują, że ogromny potencjał idzie u niego w parze z precyzją i odwagą za kierownicą. Podczas ostatnich zawodów zajął 3. miejsce w kwalifikacjach, jednak awaria samochodu zmusiła go do rezygnacji z dalszej walki.
Zestawienie doświadczenia Łukasza Wróblewskiego z młodością Jakuba Dona tworzy w teamie 456 ciekawą sportową mieszankę. Jeden ma za sobą sukcesy w najwyższych klasach krajowych serii, drugi bardzo szybko przebija się przez kolejne poziomy rywalizacji. Wspólnym mianownikiem jest ambicja, konsekwentny rozwój i cel, który wykracza poza sam udział w zawodach.

Sport widowiskowy dla kibiców, wymagający dla kierowców

Najbardziej efektowną częścią zawodów driftingowych są pojedynki w parach. Jeden kierowca prowadzi przejazd, drugi podąża tuż za nim, starając się kopiować jego tor jazdy, utrzymać odpowiedni dystans i reagować na każdą zmianę tempa. Wszystko odbywa się w kontrolowanym poślizgu, przy dużej prędkości i z minimalnym marginesem błędu.
Dla publiczności to widowisko pełne adrenaliny. Samochody wchodzą w zakręty bokiem, z opon wydobywają się kłęby dymu, a wynik pojedynku często rozstrzyga się na detalach. Dla kierowców to jednak przede wszystkim dyscyplina wymagająca ogromnej koncentracji. Każdy ruch kierownicą, gazem i hamulcem musi być precyzyjny. Błąd może oznaczać utratę punktów, kontakt z rywalem albo koniec przejazdu.
Przygotowanie do startów obejmuje nie tylko budowę i ustawienie samochodu. Zawodnicy pracują nad refleksem, koordynacją, odpornością psychiczną i analizą toru. Coraz większe znaczenie mają symulatory oraz treningi psychomotoryczne, które pozwalają ćwiczyć reakcje w sytuacjach, gdy na decyzję zostają ułamki sekund.

Najbliższy przystanek: Katowicka Strefa Kultury

Sezon Driftingowych Mistrzostw Polski rozpoczął się pod koniec czerwca w Nadarzynie, podczas wydarzenia przy Ptak Warsaw Expo. Dla kibiców z Gliwic najważniejsza będzie jednak druga runda, zaplanowana na 18–19 lipca w Katowickiej Strefie Kultury. To lokalizacja szczególnie atrakcyjna dla fanów z całego regionu, bo pozwala zobaczyć rywalizację krajowej czołówki praktycznie na wyciągnięcie ręki.
Kolejne rundy sezonu odbędą się 22–23 sierpnia na Autodromie Jastrząb koło Radomia oraz 26–27 września na Torze Poznań, gdzie zaplanowano finał tegorocznych zmagań. Cztery rundy oznaczają krótki, intensywny sezon, w którym każdy start ma duże znaczenie. Nie ma tu zbyt wiele miejsca na kalkulacje, a awaria, błąd w kwalifikacjach albo przegrany pojedynek mogą mocno wpłynąć na sytuację w klasyfikacji.

Droga do światowej rywalizacji

Starty w krajowym czempionacie są dla zawodników 456 częścią szerszego planu sportowego. Ostatecznym celem pozostaje Drift Masters, uznawany za jedną z najmocniejszych i najbardziej prestiżowych organizacji driftingowych na świecie. Droga do takiego poziomu prowadzi przez regularną rywalizację z najlepszymi, zdobywanie punktów, doświadczenia i odporności w bezpośrednich pojedynkach.

Materiał partnera

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj