W ostatnich dniach podobne rowerowe wyzwanie podjął Łatwogang, a jego przejazd z Zakopanego do Gdańska wzbudził ogromne emocje i przyciągnął uwagę tysięcy internautów. Wyprawa Anny Guzek ma jednak własną historię i zupełnie inną skalę trudności. Nie jest spontaniczną akcją pod wpływem internetowego poruszenia. Przygotowania trwały od marca, a dzieci mają już w nogach ponad tysiąc treningowych kilometrów.
Różnica jest jeszcze jedna: tu na trasę ruszają dzieci. Najmłodszy uczestnik, Janek, ma dziewięć lat, pozostali po 11 i 12. Wyprawę organizuje Anna Guzek. To jej siódma tego typu rowerowa akcja.
– Fizycznie dzieci są dobrze przygotowane. Jeżeli głowa nie zawiedzie, to myślę, że bez problemu powinny dojechać. Na pewno będzie to jednak ogromny wysiłek, bo nie jechaliśmy dzień po dniu po 100 kilometrów – mówi Anna Guzek.
Dzieci przygotowują się do wyjazdu od marca i mają już w nogach ponad tysiąc kilometrów. Podczas wyprawy będą codziennie pokonywać ponad 100 kilometrów. Przy takiej grupie oznacza to nawet 10–11 godzin jazdy dziennie, z postojami, odpoczynkiem i... koniecznością reagowania na słabsze momenty.
– Najbardziej boję się pogody: deszczu, wiatru, burz. Wczoraj na treningu makabrycznie zmokliśmy, bo było urwanie chmury – przyznaje.
Po drodze mogą zdarzyć się także awarie. Rowery zostały sprawdzone i przygotowane, ale doświadczenie poprzednich wypraw uczy, że wszystkiego przewidzieć się nie da. Podczas jednej z wcześniejszych tras sprzęt jednej z uczestniczek zepsuł się tak poważnie, że trzeba było kupić nowy rower.
Grupa będzie nocować między innymi na parafii, w ośrodku Caritasu, na polach kempingowych oraz w internatach. Do Gdańska pojedzie rowerami, a wróci pociągiem.
Anna Guzek podkreśla, że w takich wyprawach równie ważna jak kondycja jest wzajemna pomoc.
– Od początku powtarzam, że jedziemy razem. Jak komuś jest źle, to wspieramy i pomagamy, bo dziś jemu, a jutro może być tobie. Dzieciaki są bardzo zintegrowane. Mam wrażenie, że jeden za drugiego wskoczyłby w ogień – mówi.
Wyprawę będzie można śledzić w mediach społecznościowych akcji „700 km Mocy – Jedziemy po wytchnieniobusa”. Organizatorzy zachęcają też do wsparcia zbiórki. Można przekazać wpłatę albo symbolicznie wykupić kilometry przejechane przez młodych rowerzystów. Wszystkie środki mają trafić na zakup wytchnieniobusa.
aku
Fot. Michał Buksa


Komentarze (0) Skomentuj