Gliwicki szpital otrzyma 15 mln zł na podwyższenie kapitału zakładowego. Decyzja zapadła podczas ostatniej sesji Rady Miasta. Pieniądze mają pomóc w utrzymaniu ciągłości świadczeń medycznych i uregulowaniu zobowiązań wymagalnych. Za uchwałą stoi jednak szerszy problem: coraz trudniejsza sytuacja finansowa placówki, rosnące straty i niezapłacone przez Narodowy Fundusz Zdrowia świadczenia.
Z informacji przedstawionych podczas sesji wynika, że wynik finansowy szpitala pogarsza się z roku na rok. W 2023 roku placówka była jeszcze na niewielkim plusie, wynoszącym niespełna 2 mln zł. Rok 2024 przyniósł już około 19 mln zł straty netto. Za 2025 rok prognozowana strata ma wynieść około 36 mln zł. Jak zaznaczano podczas sesji, wynik nie jest jeszcze formalnie zatwierdzony, ale pokazuje skalę problemu, z którym mierzy się szpital.
Nie tylko strata
Radny Kajetan Gornig, który zawodowo związany jest z zarządzaniem placówkami medycznymi, pytany o sytuację szpitala, zwraca uwagę na konieczność rozróżnienia kilku pojęć, związanych z finansami placówki.
– Różne kwoty padały na sesji Rady Miasta i najważniejsze jest to, żeby z tych kwot nie wyprowadzać prostych wniosków, gdyż strata, zadłużenie, a zobowiązania wymagalne to są trzy różne zagadnienia i w prosty sposób nie można tego przełożyć na gotówkę – tłumaczy.
Jak dodaje, 15 mln zł przekazane szpitalowi ma pomóc w zrekompensowaniu świadczeń, które nie zostały jeszcze zapłacone przez NFZ albo takich, za które fundusz może bezpośrednio nie zapłacić.
Nadwykonania i brak pieniędzy z NFZ
Jednym z głównych problemów są świadczenia wykonane ponad kontrakt. W praktyce chodzi o sytuację, w której szpital przyjmuje i leczy większą liczbę pacjentów, niż przewiduje umowa z NFZ. Część takich świadczeń może zostać później zapłacona przez fundusz, część pozostaje ryzykowna finansowo dla szpitala.
Podczas sesji mówiono również o zaległościach NFZ wobec szpitala. Według informacji przedstawionych radnym na koniec ubiegłego roku była to kwota 11,5 mln zł. W tym roku, według stanu na maj, zaległości miały wzrosnąć do około 12 mln zł.
To istotne, bo szpital musi wypłacać wynagrodzenia, kupować leki, finansować sprzęt, utrzymywać oddziały i zabezpieczać dyżury niezależnie od tego, czy pieniądze z funduszu wpływają na czas.
Więcej pacjentów spoza Gliwic
Na wynik finansowy placówki wpływa również liczba pacjentów. Podczas sesji podkreślano, że gliwicki szpital obsługuje dziś nie tylko mieszkańców miasta. Trafiają tam także pacjenci z powiatu gliwickiego i miast ościennych. Ma to związek z sytuacją szpitali w regionie, między innymi w Mikołowie, Tarnowskich Górach czy Rybniku.
Według przedstawionych informacji plan na ten rok zakłada ponad 100 tys. pacjentów przyjętych przez szpital. Około połowę mają stanowić mieszkańcy Gliwic, pozostałą część – pacjenci spoza miasta.
To oznacza, że miejska spółka w praktyce pełni szerszą funkcję niż tylko lokalna placówka dla gliwiczan. Z punktu widzenia pacjentów to zabezpieczenie dostępu do leczenia. Z punktu widzenia finansów miasta i szpitala – dodatkowe obciążenie, zwłaszcza jeśli system rozliczeń z NFZ nie pokrywa realnych kosztów działania.
Płynność musi być pod kontrolą
Dokapitalizowanie szpitala nie kończy problemu. To raczej działanie pozwalające utrzymać bieżące funkcjonowanie placówki i zapobiec utracie płynności.
– Nasze zadanie polega na tym, żeby monitorować świadczenia wykonane ponad umowę i dopilnować, żeby szpital miał niezbędną płynność finansową do realizowania świadczeń. To też nie znaczy, że jesteśmy skarbonką, z której się czerpie w sposób nieograniczony – zauważa Kajetan Gornig.
Jak zaznacza, wyniki gliwickiego szpitala powinny być porównywane z sytuacją innych placówek podobnej wielkości. Chodzi o to, by ocenić, czy problemy wynikają głównie z ogólnej sytuacji w systemie ochrony zdrowia, czy także z wewnętrznej organizacji i zarządzania.
Duży szpital, duża odpowiedzialność
Gliwicki szpital to placówka o dużej skali działania. Kajetan Gornig wskazuje, że roczny obrót szpitala wynosi około 250 mln zł. Przy takiej skali, jego zdaniem, dwuosobowy zarząd jest uzasadniony i potrzebny.
Finansowa sytuacja szpitala stała się też argumentem w dyskusji o przyszłości lecznictwa w Gliwicach, w tym o planowanym szpitalu klinicznym, którego organem założycielskim ma być Śląski Uniwersytet Medyczny. Prezydent Katarzyna Kuczyńska-Budka wskazywała podczas sesji, że obecne obciążenia pokazują, jak duży ciężar spoczywa dziś na mieście.
Nie zmienia to jednak bieżącego problemu: szpital musi działać teraz. Musi przyjmować pacjentów, zabezpieczać świadczenia ratujące zdrowie i życie, utrzymywać oddziały oraz płacić za codzienne funkcjonowanie. Dokapitalizowanie w wysokości 15 mln zł ma dać placówce finansowy oddech, ale nie rozwiązuje systemowej przyczyny kłopotów.
Adriana Urgacz-Kuźniak


Komentarze (0) Skomentuj