W niedzielę Aleja Przyjaźni na jeden dzień zamieniła się w kolorowy wybieg, pracownię pod chmurką i miejsce spotkania ludzi, których łączy dzierganie. Gliwicka odsłona Światowego Dnia Dziergania i Szydełkowania miała pokaz mody, warsztaty, wystawę prac, akcję charytatywną dla onkologii i sporo organizacyjnego szaleństwa za kulisami. Za wydarzeniem stała Ilona Misiak, właścicielka sklepu IMIS, która od lat udowadnia, że z włóczki można zrobić znacznie więcej niż szalik.

Ilona Misiak przyznaje, że w ostatnich miesiącach przygotowania pochłonęły ją bez reszty. – Od lutego byłam zaangażowana codziennie, po szesnaście godzin. Teraz spłynęło ze mnie napięcie i cieszę się, że wszystko wyszło zgodnie z planem – mówiła po wydarzeniu. Organizacja była ogromnym przedsięwzięciem: trzeba było dopilnować muzyki, sceny, przymiarek, przebieranek, modelek, samochodów, zgód i dziesiątek drobiazgów, które widzowie zauważają dopiero wtedy, gdy coś się nie uda. Tym razem, mimo deszczu, udało się niemal wszystko.

Najbardziej widowiskowy był pokaz mody z włóczki. Wzięło w nim udział około 50 modelek, a niektóre wychodziły na scenę po kilka razy. – Dziewczyny świetnie się spisały. Nie spodziewałam się, że tak potrafią się zachować na scenie. To było dla nich wielkie przeżycie – opowiada Ilona Misiak. Część kreacji pochodziła z jej własnej kolekcji, część była dopasowywana niemal do ostatniej chwili. Do pokazu wrócił też punkt, którego we wcześniejszych latach nie udało się w pełni zrealizować z powodu ulewy: ubranka dla psów.

Wydarzenie miało również bardzo praktyczny, pomocowy wymiar. W ramach akcji dla onkologii powstały opaski i czapeczki dla pacjentek. – Na dzień happeningu było ich 318, ale potem jeszcze dokładano kolejne. Myślę, że razem mogło być około 330 albo 340 – wylicza organizatorka. Kolorowe włóczkowe akcenty pojawiły się także w przestrzeni miasta. Ubrany został gliwicki Neptun, a także fauny przed Urzędem Miejskim. Ilona Misiak podkreśla, że przy tych pracach działało wiele osób, dlatego chciałaby, aby przygotowane elementy mogły jeszcze komuś pomóc, na przykład podczas licytacji charytatywnej.

Dla organizatorki nie był to pierwszy Światowy Dzień Dziergania w Gliwicach. Podobne wydarzenia przygotowuje od 2014 roku, a największe wcześniejsze edycje odbywały się m.in. na Alei Przyjaźni i na Rynku. Jej własna przygoda z dzierganiem zaczęła się jeszcze około 1980 roku od szalika robionego w sylwestrową noc. Później były kolekcje, konkursy, pokaz ślubny podczas wyborów Miss Nowin i lata pracy z włóczką. Gliwicki happening był więc nie tylko imprezą plenerową, ale także opowieścią o pasji, która potrafi połączyć ludzi, ozdobić miasto i zostawić po sobie wiele dobrego.
aku

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj