Fundacja Grupa Ratownicza Safety Gliwice istnieje od lipca 2024 roku. Tworzą ją ludzie, którzy postanowili ratować ludzkie życia, ucząc innych zasad pierwszej pomocy. Zaledwie w rok przeszkolili grubo ponad 1000 dzieci i 200 seniorów.

– Założyliśmy fundację w trójkę, w lipcu ubiegłego roku – mówi Krzysztof Surma, jeden z jej twórców. – Wcześniej działaliśmy w innej organizacji, ale chcieliśmy robić to po swojemu. Mieliśmy konkretny pomysł i wizję, że chcemy szkolić ludzi z pierwszej pomocy w sposób prosty, praktyczny i dostępny dla każdego. I to, jak się okazuje, doskonale się sprawdza.

Od projektu do szerokiej edukacji

Pierwszym krokiem był projekt „Ratownicy z ulicy”, zrealizowany w ramach programu Nowe FIO – Śląskie Lokalnie. – Dostaliśmy ponad siedem tysięcy złotych – wspomina Beata Dziewońska. – Kupiliśmy manekiny, defibrylator treningowy, sprzęt do ćwiczeń i kamizelki ratownicze. W zamian zobowiązaliśmy się przeszkolić 144 osoby. Finalnie przeszkoliliśmy… ponad tysiąc dzieci, około 200 seniorów i kilkudziesięciu dorosłych.

Szkolenia prowadzone przez fundację nie kończą się na jednym projekcie. – Po prostu nas dalej zapraszano, a my nie odmawialiśmy – opowiada Krzysztof Surma. – Do dziś szkolimy dzieci, młodzież, seniorów, uczestników festynów. Robimy to bezpłatnie, bo uważamy, że wiedza o ratowaniu życia powinna być dostępna dla wszystkich.

Nauczyć się ratować życie

Członkowie fundacji to ratownicy kwalifikowanej pierwszej pomocy, wśród których są także ratownicy medyczni. Ich doświadczenie i przygotowanie sprawiają, że warsztaty nie są teoretycznym wykładem, lecz praktycznym treningiem.

– Najważniejsze jest regularne ćwiczenie – tłumaczy Surma. – Im częściej powtarzamy czynności ratunkowe, tym łatwiej przełamać strach i działać automatycznie, gdy zdarzy się wypadek. Mówimy o tzw. pamięci mięśniowej – to ona decyduje, czy w stresie człowiek potrafi skutecznie pomóc.

Jak dodaje Beata Dziewońska, dzieci często radzą sobie lepiej niż dorośli. – Dorośli boją się podejść, wstydzą się, że zrobią coś nie tak. A dzieci po prostu reagują. Dlatego skupiamy się w dużej mierze właśnie na nich – to w nich jest siła i nadzieja.

Zdarzają się jednak sytuacje, które pokazują, jak wiele jest jeszcze do zrobienia.

– Szkoliliśmy dzieci, które miały 11 lat a nie znały swojego adresu. Nie potrafiły powiedzieć dyspozytorowi, gdzie mieszkają. Zaczynamy więc od podstaw – od numerów alarmowych, przez rozmowę z dyspozytorem, po ułożenie nieprzytomnej osoby w bezpiecznej pozycji – opowiada Dziewońska.

Seniorzy z kartą w lodówce

Fundacja prowadzi również zajęcia dla seniorów. – Oni bardzo chłoną wiedzę – mówi Beata Dziewońska. – Przypominają sobie zasady, zadają mnóstwo pytań. Z myślą o nich opracowaliśmy tzw. Kartę Życia. To prosty formularz z najważniejszymi informacjami: imię, nazwisko, leki, choroby. Kartę wkłada się do lodówki, a na drzwiach umieszcza naklejkę z informacją, że tam właśnie jest.

– Ratownik, który przyjedzie do nieprzytomnej osoby, nie będzie przeglądał segregatorów. On potrzebuje jednej kartki z podstawowymi danymi. Dzięki temu może szybciej i skuteczniej pomóc – tłumaczy Surma.

Nie tylko szkolenia

Grupa Ratownicza Safety Gliwice to także uczestnicy ogólnopolskich manewrów ratowniczo-poszukiwawczych, rywalizacji, w której zajęli trzecie miejsce. – Współpracujemy z ratownikami medycznymi, którzy nas szkolą i pomagają się rozwijać – mówi Surma. – W przyszłym roku jedziemy na kolejną edycję manewrów, więc już teraz zaczynamy przygotowania.

Członkowie fundacji włączają się również w działania społeczne – od pomocy powodzianom po organizację gier miejskich z elementami nauki pierwszej pomocy. – Ostatnio zrobiliśmy grę dla gliwickich rodzin zastępczych – wspomina Dziewońska. – Były zadania ratownicze, trochę zabawy, dużo emocji. Uczestnicy wychodzili z uśmiechem i nową wiedzą. To daje nam ogromną satysfakcję.

Zaufanie i dalsze plany

Fundacja rozwija się dynamicznie. W jej skład wchodzi już około dziesięciu osób. Ostatnio została członkiem Związku Cywilnych Grup Poszukiwawczo - Ratowniczych RP (poza szkoleniem pierwszej pomocy - co jest dla Fundacji priorytetem - jej członkowie  są także Grupą Poszukiwawczo - Ratowniczą) i została wpisana do Systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego.

– To dla nas ogromne wyróżnienie i dowód zaufania – mówi Surma. – Skoro państwowe ratownictwo widzi w nas potencjał, to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku. Chcemy szkolić dalej, docierać do kolejnych szkół i dzielnic, uczyć ludzi, jak pomagać innym – bez lęku i skutecznie.

Fundacja Grupa Ratownicza Safety Gliwice środki na swoją działalność pozyskuje zabezpieczając różnego rodzaju eventy. Tak też można ją wesprzeć - zachęcamy do kontaktu. Członkowie fundacji pracują społecznie i bez wynagrodzeń. Jak podkreślają, „ratowanie życia nie jest przywilejem zawodowców – to umiejętność, której może nauczyć się każdy”.

Adriana Urgacz-Kuźniak

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj