Poznajecie ulubione miejsca Tomasza Mokwy, piłkarza gliwickiego Piasta, zawodnika z najdłuższym stażem w tej drużynie.
Szatnia piłkarzy gliwickiego Piasta na stadionie przy ul Okrzei, a tuż nad drzwiami duży napis - „Uczciwa praca zawsze się obroni”. I podpis - TM 22. - Trener Aleksandar Vuković wprowadził kiedyś taki zwyczaj, że każdy kto obchodził urodziny miał przed treningiem wygłosić małą przemowę do kolegów – tłumaczy autor tych słów z szatni. – Zawsze podkreślam, że ciężka, uczciwa praca w połączeniu z pokorą przynosi najlepsze efekty. Każdego dnia cierpliwie pracuję z pełnym zaangażowaniem, akceptując rolę, którą mam do odegrania w zespole. Powiedziałem to wtedy. Na tyle się wszystkim spodobały moje słowa, że stały się mottem naszej drużyny.
W połowie płynie w nim kaszubska krew. Urodził się 32 lata temu na północy Polski, w Słupsku i tam spędził dzieciństwo oraz wczesną młodość. - Miałem dwóch starszych braci i przez to miałem szacunek na podwórku – śmieje się. - A tak na poważnie, to autorytet u nas mieli ci, którzy dobrze grali w piłkę. A ja od zawsze zakochany byłem w futbolu, który wolałem na przykład od ślęczenia przed ekranem komputera.
Pierwsze treningi rozpoczął pod okiem ojca swojego kolegi, który interesował się piłką holenderską i skrzyknął chłopaków z podwórka. Na jedne z takich zajęć przyszedł trener z słupskiego klubu piłkarskiego Canal + i zaprosił jego i kilka innych osób na trening. - Tak to się zaczęło – wspomina. - Miałem wtedy 8-9 lat. Trenowaliśmy z chłopakami o 3 lata starszymi od nas i się hartowaliśmy. Po dwóch latach przeszedłem do Jantara Ustka. Trzeba było dojeżdżać na treningi 15 km. Rodzice mnie dowozili, bo tam był bardzo fajny trener, który stawiał nie tylko na piłkę, ale również na nasze wychowanie. Taka ciekawostka - Jantara wspierał wtedy Tomek Iwan, który w tym klubie rozpoczął piłkarską karierę.
Po szkole podstawowej (z dumą mówi, że był wtedy bardzo dobrym uczniem), uczył się w słupskim gimnazjum, a po jego ukończeniu w liceum w Gdyni. – Grając w Jantarze, byłem powoływany do kadry województwa pomorskiego. Wtedy dostrzegli mnie skauci Arki Gdynia i kiedy miałem 16 lat przeszedłem do tego klubu - opowiada. – Mieszkałem wtedy w internacie. To była dobra szkoła życia ucząca samodzielności i obowiązkowości.
W Arce ocierał się nawet o pierwszą drużynę grającą wówczas w ekstraklasie, ale kiedy zespół spadł do I ligi, a on wylądował w rezerwach, zdecydował się przejść do drugoligowej Calisii Kalisz, by po roku grać już w I lidze, we Flocie Świnoujście. Występując w tym ostatnim klubie dowiedział się, że gliwicki Piast poszukuje zawodnika na jego pozycję. Pojechał na testy, a ówczesny trener Angel Perez Garcia zaakceptował jego kandydaturę. Był rok 2014 roku, kiedy po raz pierwszy przywdział niebiesko-czerwoną koszulkę. W tych barwach występował do 2017 r. W sezonie 2015/2016 razem z gliwickim zespołem został wicemistrzem Polski. Potem jedną kampanię spędził w GKS Katowice (2017/2018), by wrócić na Okrzei i pozostać tam do dnia dzisiejszego. To już łącznie 11 lat, co czyni go w tej chwili najdłużej grającym zawodnikiem Piasta w ekstraklasie. W tzw. międzyczasie do swojej kolekcji dorzucił jeszcze mistrzostwo Polski i brązowy medal z klubem z Okrzei.
- Mimo, że przez te lata nie byłem zwykle zawodnikiem pierwszego wyboru, to nie narzekam. Ciężko pracuję i zawsze jestem gotowy pomóc drużynie. Bardzo doceniam to, że robię w życiu to co


Komentarze (0) Skomentuj