Jest w niej spokój, ale też pewien rodzaj niepokoju prowadzący do nowych wyzwań. Muzyka od zawsze określała jej codzienność i nie było w tym przymusu, raczej radość ze wspólnego muzykowania i osiągania kolejnych stopni wtajemniczenia. Potrafi uchwycić, muzycznie, umykające okamgnienia. Uczy, nagrywa, organizuje, koncertuje. A już za chwilę spotka się z publicznością przy okazji 14. edycji festiwalu Wesoły Wędrownik.

W Tkankach twórczych, prezentujących twórców i twórczynie, Gabi Blacha.

Utwór, który ukształtował pani tożsamość.

Jest ich wiele. W domu, oprócz muzyki taty, zawsze grał Stevie Wonder, Ray Charles, TOTO, The Carpenters, Sting, no i Earth Wind and Fire. A za ścianą J.S. Bach, Chopin, Debussy wygrywany na pianinie przez moją siostrę, która ćwiczyła.

Gospel czy jazz? Które z tych brzmień dyktuje rytm pani codzienności, a które zostawia pani na wyjątkowe okazje?

A na koncercie jazzowym akurat byłam ostatnio. Lubię posłuchać, kiedy jest taka okazja, na żywo. Gospel jednak jest czymś ,co na pewno gra we mnie silniej. Nadal lubię odkrywać utwory i artystów siedzących w tym gatunku. A ja w codzienności swej nie ograniczam się, słuchając prócz niego, soulu, popu, uwielbiam funk, a dzięki dzieciom to i hip-hop/rap.

Kiedy zamyka Pani oczy, jaki dźwięk lub utwór Pani taty, Norberta Blachy, powraca najsilniej?

Jednego nie potrafiłabym wskazać, za dużo ich, a choć każdy inny to harmonia i sposób gry taty czy na organach czy na fortepianie, klimaciki które robił, sposób operowania barwą, jest czymś nie do zapomnienia.

W jakie rejony emocji prowadzi festiwal "Wesoły Wędrownik"?

Na szczęście są to pozytywne emocje, chwile, które zostają na długo w odbiorcach, nietuzinkowe przeżycie dotykające poprzez rodzinną atmosferę pełną serdeczności. A na niej mi zawsze bardzo zależało i cieszę się, że ludzie to czują.

Płyta „Jakubowy Dar” była debiutem, a „Okamgnienia” są czasem dojrzałości. Jaki tytuł nosiłby kolejny rozdział pani twórczości?

Ciekawe spostrzeżenia i w sumie to nie ukrywam, że materiał na kolejną płytę, równolegle tworząc „Okamgnienia”, już też powstawał dzięki wenie. Może dlatego, że dojrzewając, tak wiele w nas się rodzi i dostrzegamy jeszcze więcej. No mam pomysły na kolejny krok, ale jeszcze chwilę zaczekam.

Gdyby Pani skrzypce potrafiły mówić i miały udzielić o Pani kilkuzdaniowego szczerego wywiadu, co by powiedziały?

Na pewno - niecierpliwa ta kobita (śmiech), ale uczy się tego nieustannie. Gdy ćwiczyła, często tworzyła własne melodie a nawet przekręcała zapis nutowy i musiała się przeuczać gdy się zorientowała. Gdy tworzy, myśli jak skrzypek i tworząc sięga po swoje skrzypce zawsze.

Jak udaje się balansować między pielęgnowaniem dziedzictwa Norberta Blachy a budowaniem własnego, niezależnego nazwiska na rynku?

Najlepsze jest to, że nigdy w przypadku organizowania festiwalu twórczości Norberta Blachy Wesoły Wędrownik, nie patrzyłam na to jako „kontynuowanie dziedzictwa”. Po prostu, chciałam by muzyka Taty mogła dalej żyć, nie ucichła nagle, a była opowieścią o nim samym. W życiu wiele dzieje się po prostu równolegle. Myślę, że bycie sobą pomaga. Nie mierzę się z Tatą. Warto nie zapominać o swojej tożsamości, i nieustannie robić swoje.

Prowadzi pani warsztaty wokalne i uczy innych. Jaki jest największy mit o śpiewaniu, który musi pani regularnie obalać wśród swoich uczniów?

Właśnie mam wrażenie, że ostatnimi czasy mity ucichły, albo jest ich mniej i świadomość ludzi też wzrosła, co cieszy. To, co często powtarza się na warsztatach to chęć osiągania wysokich dźwięków kierując spojrzenie i głowę ku sufitowi, a ostatnio widzę jak bardzo ludzie borykają się z oddychaniem w śpiewaniu, ale też w codzienności.

Gdyby miała Pani wskazać jedno, najważniejsze „okamgnienie” – jeden moment z całej dotychczasowej kariery, który ukształtował Panią najbardziej jako artystkę – co by to było?

Moje dzieciństwo, przepełnione mnóstwem rodzinnych chwil i wspólnego czasu z mamą i tatą, babciami i dziadkami. Myślę, że utwór „Tato” z mojej debiutanckiej płyty jest esencją takich relacji. Więc zapraszam, można zobaczyć na YouTube i posłuchać tego utworu.

 

Przepytywała Małgorzata Lichecka

 

Gabi Blacha
Swoją muzyczną drogę rozpoczęła w wieku czterech lat u boku swojego taty Norberta Blachy, śpiewając wraz z siostrą i nagrywając płyty z piosenkami dziecięcymi, kolędami czy ze zbiorem do kształcenia muzycznego “Dzień dobry muzyko”. Podczas dwunastoletniej edukacji w Szkole Muzycznej I i II st. im. Ludomira Różyckiego w Gliwicach, równolegle cały czas kierowała się w stronę swojej największej pasji – śpiewania, którą rozwijała śpiewając w big-bandzie czy zespole stworzonym z przyjaciółmi, z którym koncertowała jako zespół Cantate Deo. W roku 2010 została przyjęta do klasy skrzypiec jazzowych Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Równolegle kształciła swój wokal u Wojciecha Myrczka i Anny Mikoś. Jako artystka komponuje swoją autorka muzykę i pisze teksty. Całość ubiera w barwne i bogate aranżacje, a w tym wszystkim towarzyszą jej doświadczeni muzycy: Martyna Sołtysik, Radek Pendziałek , Dorota Zaziąbło i Michał Dziewiński. Jako realizatorka, nagrywa różnych artystów oraz własną muzykę w Studio B1, którego jest właścicielką. Od dwunastu lat organizuje autorskie wydarzenie – Festiwal twórczości Norberta Blachy Wesoły Wędrownik.
wstecz

Komentarze (0) Skomentuj