Jest cierpliwa, uważna i ciekawa ludzi. Potrafi wydobyć z nich istotne opowieści. Bo dla niej praca z pamięcią ma fundamentalne znaczenie. A zacząć można nawet od guzika znalezionego przypadkiem w szufladzie babci, o której nie wiedziało się nic. Edukuje i naprowadza, wierzy, że dialog naprawi świat, choć to trudna ścieżka. Warto nią jednak przejść. 

W Tkankach twórczych, prezentujących twórców i twórczynie, Larysa Michalska. 

Najtrudniejsze słowo w dialogu międzykulturowym to?
Zaufanie

Zdanie, którym opisałabyś Dom Pamięci Żydów Górnośląskich? 
Piękne miejsce z ogromnym potencjałem, gdzie historia staje się naprawdę bliska.

Czym jest dla Ciebie pamięć? I jak należy z nią dziś pracować? 
Pamięć jest nieustannym procesem, który nie może się toczyć bez naszego zaangażowania. To znacząca różnica między pamięcią, a upamiętnieniem, które jest czynnością zakończoną, która czasem (niestety) nie niesie ze sobą głębszej refleksji. Każda osoba, która chce działać na rzecz pamięci, zwłaszcza o Żydach i Żydówkach, musi być gotowa na wiele wyzwań, trudności i narażanie się na niezrozumienie. 
W pracy z pamięcią niezwykle ważna jest otwartość i gotowość do zmierzenia się z i zaakceptowania trudnej, „niewygodnej” historii. A co pomaga? Pasja, poczucie, że robimy coś ważnego, nie tylko dla samych siebie, ale także dla innych. Nawet jeśli jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy. 
Żyjemy w kulturze natychmiastowej gratyfikacji i szybkich emocji. Jak przekonać młode pokolenie do pochylenia się nad skomplikowaną historią, która wymaga ciszy, skupienia i czasu? 
Kilkanaście lat pracy edukatorskiej pokazało mi, że najbardziej efektywne są najprostsze rozwiązania. Nie odkryję Ameryki, mówiąc, że osobiste historie, opowieści o konkretnych osobach, zawsze najlepiej sprawdzają się w nauczaniu o Holokauście, o skomplikowanej historii. Możemy opakować je w nowoczesną formę, użyć nowych technologii, ale to opowieść jest tutaj najważniejsza. Co ciekawe, często zdarza się, że w przebodźcowanym świecie, gdzie poziom skupienia młodych (i nie tylko) ludzi drastycznie spada, kartka papieru, długopis, wydrukowany tekst stają się najlepszymi materiałami edukacyjnymi. 

Pracowałaś w Krakowie, teraz w Gliwicach. Czy pamięć o społeczności żydowskiej rezonuje inaczej w turystycznym sercu Małopolski niż na Górnym Śląsku?
W Krakowie pamięć o społeczności żydowskiej jest bardzo widoczna, jest częścią miejskiego krajobrazu, kultury i turystyki. Na samym Kazimierzu znajdują się dwa żydowskie muzea, a w sąsiednim Podgórzu kolejne dwa, opowiadające o historii wojennej, w tym o Zagładzie. W Krakowie znajduje się teren niemieckiego nazistowskiego obozu KL Płaszów i Fabryka „Emalia”, której właścicielem był Oskar Schindler. Oba te miejsca były miejscem wydarzeń chyba najbardziej znanego filmu o Holokauście – „Listy Schindlera” Stevena Spielberga. Samo to sprawia, że żydowska historia Krakowa funkcjonuje w świadomości wielu osób, w tym setek tysięcy turystów. Na Górnym Śląsku, ze względu na jego skomplikowaną historię, ale także w związku ze specyfiką przedwojennych społeczności żydowskich, żydowskie dziedzictwo jest zdecydowanie mniej jednoznaczne. Oczywiście, są cmentarze, zachowało się niewiele synagog, ale większość materialnego dziedzictw górnośląskich Żydów to miejsca, budynki i obiekty, których „żydowskość” nie jest widoczna na pierwszy rzut oka. Dlatego ta pamięć jest tutaj mniej oczywista, wymaga zatrzymania się, uważności i poszukania śladów, które pozwalają odkrywać historię społeczności żydowskiej, przez lata praktycznie nieobecnej w powszechnej świadomości. Pracując w Gliwicach, mam poczucie, że pamięć o Żydach i Żydówkach jest bardziej lokalna i osobista – dotyczy konkretnych miejsc, ulic i ludzi, którzy byli częścią tego miasta. Nie jest produktem marketingowym. Dla mnie jako Ślązaczki jest to szczególnie bliska perspektywa. 

Gdybyś miała opisać tożsamość górnośląskiego Żyda z przełomu XIX i XX wieku za pomocą trzech słów, jakie by to były? 
Kosmopolityzm, ambicja, patriotyzm

Jakich narzędzi używasz dzisiaj, aby mieszkańcy i mieszkanki Gliwic poczuli, że historia Żydów z Górnego Śląska to także ich historia? 
Bardzo ważne jest dla mnie, aby każda osoba, która wchodzi do Domu Pamięci Żydów Górnośląskich czuła się tutaj mile widziana, aby czuła się swobodnie i komfortowo. Bez tego żadne narzędzia i metody nie wystarczą. Sporo Gliwiczan i Gliwiczanek interesuje się historią miasta i regionu. To często punkt zaczepienia do rozmowy o żydowskim dziedzictwie Górnego Śląska. Wychodzimy od ogółu, szerszego kontekstu i naturalnie przechodzimy do konkretnych biografii, miejsc, historii. Nagle okazuje się, że nasi goście i gościnie dzielą wiele wartości, planów, poglądów z górnośląskimi Żydami, których historię opowiadamy. Stają się im bliscy, „swojscy”, zwłaszcza dzięki ich zakorzenieniu w regionie i ogromnemu wkładowi w jego rozwój. Historia przestaje być odległa i abstrakcyjna. W mojej pracy staram się także rozbudzać ciekawość i aktywizować Gliwiczan i Gliwiczanki. Dlatego spotykamy się, aby rozmawiać o książkach o tematyce żydowskiej, wspólnie przeszliśmy cykl świąt żydowskich podczas „Domówek” – mniej formalnych spotkań, podczas których oprócz wiedzy teoretycznej było miejsce na zabawę, śmiech, tradycyjne potrawy, ale przede wszystkim na bycie razem.

Jak uczyć o tolerancji i prawach człowieka w społeczeństwie, które głęboko się polaryzuje?
W świecie, w którym łatwo podzielić ludzi na „my” i „oni”, warto uczyć, że różnorodność nie musi oznaczać zagrożenia. Historia bardzo dobrze to pokazuje. Kiedy poznajemy konkretne losy ludzi, ich codzienność, marzenia i doświadczenia, trudniej patrzeć na nich przez pryzmat stereotypów. Dla mnie edukacja o tolerancji i prawach człowieka powinna więc uczyć przede wszystkim empatii, zadawania pytań i szacunku do drugiego człowieka, nawet wtedy, kiedy się z nim nie zgadzamy.

W jaki sposób ty odkrywasz żydowskie historie spacerując ulicami śląskich miast? 
Zanim wyjdę na spacer spędzam sporo czasu przeszukując archiwa, stare gazety, bazy genealogiczne. Całe szczęście dziś wiele z tych rzeczy jest dostępnych online, co bardzo ułatwia pracę, choć te kilkanaście lat temu, kiedy zaczynałam zajmować się tematem żydowskiego dziedzictwa na poważnie, przesiedziałam niezliczone godziny w czytelniach i archiwach. Największą radość i przyjemność sprawiają mi spacery, na które mogę zabrać kogoś – mieszkańców, zainteresowane osoby, potomków górnośląskich Żydów. Wtedy opowieść ożywa. W wielu wypadkach spacerowanie po śląskich miastach w poszukiwaniu żydowskiego dziedzictwa to praca z wyobraźnią – przywoływanie czegoś, czego już nie ma, co zmieniło kształt, formę, funkcję. Na szczęście, na brak wyobraźni nie mogę narzekać.

Rozmawiała Małgorzata Lichecka

Larysa Michalska
Edukatorka, koordynatorka projektów z zakresu edukacji historycznej i o prawach człowieka w Fundacji Humanity in Action Polska, prezeska Stowarzyszenia im. Maxa Kopfsteina, kierowniczka Domu Pamięci Żydów Górnośląskich Muzeum w Gliwicach. Absolwentka religioznawstwa, judaistyki oraz zarządzania zmianą społeczną na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ukończyła wiele szkoleń i kursów z zakresu edukacji historycznej, edukacji o Zagładzie, edukacji o wielokulturowości. Jest absolwentką Akademii Edukacji Antydyskryminacyjnej i certyfikowaną trenerką NOA (Network Overcoming Antisemitism). Współpracowała z szeregiem polskich i zagranicznych żydowskich i nieżydowskich organizacji pozarządowych i instytucji działających na polu kultury, edukacji i dziedzictwa żydowskiego. W swojej działalności skupia się na kwestiach tożsamości, historii i kultury żydowskiej, dziedzictwa kulturowego, złożoności historii i trudnej pamięci. 
wstecz

Komentarze (0) Skomentuj