Najpierw jest spacer i poszukiwanie odpowiednich roślin. Potem suszenie, gotowanie, zmiękczanie oraz rozdrabnianie włókien. Dopiero na końcu długiego procesu pojawia się gotowa praca. W twórczości Agnieszki Chrzanowskiej-Małys droga prowadząca do dzieła bywa równie ważna jak jego ostateczna forma. Gliwicka artystka pracuje z materią kruchą i podatną na przemijanie. Wykorzystuje sitowie, len, kwiaty, stare zapiski, a nawet obierki ziemniaczane. Z tego, co codzienne i pozornie nietrwałe, buduje opowieści o czasie, pamięci i ludzkim życiu.
Agnieszka Chrzanowska-Małys jest artystką wizualną, animatorką kultury i edukatorką. Ukończyła Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Kielcach w specjalizacji tkanina artystyczna. Później studiowała architekturę na Politechnice Śląskiej w Gliwicach, a następnie ukończyła Akademię Sztuk Pięknych we Wrocławiu.
Jednym z najważniejszych etapów jej artystycznej drogi były studia podyplomowe na Wydziale Malarstwa ASP w Krakowie. Trafiła tam do interdyscyplinarnej pracowni prof. Małgorzaty Buczek-Śledzińskiej. Wybrała ją, sądząc, że będzie kontynuowała doświadczenia z tradycyjną tkaniną. Zamiast osnowy i wątku znalazła jednak papier.
– Pani profesor od długiego czasu zajmowała się papierem i krok po kroku wprowadzała nas w ten świat. Po skończeniu studiów już z nim zostałam. Zaczęłam szukać własnej drogi i własnych rozwiązań – opowiada artystka.
Od rośliny do obrazu
Dziś Chrzanowska-Małys pracuje nad cyklami malarskimi oraz obiektami z organicznego papieru czerpanego. Materiał pozyskuje samodzielnie, szukając roślin bogatych w celulozę – między innymi sitowia i lnu – w ogrodach, podczas plenerów, na terenach podmokłych czy na gliwickim poligonie. W jej przypadku sztuka zaczyna się od uważnego spaceru.
– Traktuję to jak moją medytację – mówi.
Rośliny trafiają do pracowni, gdzie artystka poddaje je długiej obróbce, tworząc z nich arkusze papieru lub odlewy. Czasami zatapia w masie całe kwiaty związane z ważnymi momentami życia, innym razem dodaje fragmenty własnych notatek. Gotowy materiał zachowuje ślad swojego pochodzenia – widoczne włókna, łodygi i przebarwienia sprawiają, że natura staje się tu jednocześnie tworzywem i tematem.
Najważniejszy pozostaje dla niej sam proces, a nie tylko efekt końcowy. Organiczna materia nie zawsze poddaje się planom – papier może się skurczyć, popękać albo rozsypać.
– Dochodzenie do celu jest dla mnie często bardziej istotne niż sam efekt. Próbuję różnych roślin. Czasami praca się rozpada, ale to również jest częścią tworzenia – wyjaśnia.
Filozofia zwyczajnego życia
Ważnym źródłem inspiracji są dla artystki pisma filozofki Jolanty Brach-Czainy, szczególnie książki „Szczeliny istnienia” oraz „Błony umysłu”. Chrzanowska-Małys wraca do nich wielokrotnie, odnajdując kolejne znaczenia w rozważaniach o codzienności, przemijaniu i kruchości.
Te idee przenikają do jej prac. Interesują ją czynności powtarzane każdego dnia, drobne gesty oraz materia, którą zwykle odrzucamy bez zastanowienia.
Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów jest cykl wykonany z obierek ziemniaczanych, zszywanych w antropomorficzne portrety, serwety i formy przypominające misy. Prace odnosiły się do opisywanego przez Brach-Czainę krzątactwa. Równie ważne jak gotowe obiekty było obserwowanie ich stopniowego schnięcia i odkształcania się, co artystka dokumentowała na fotografii.
– Tworzenie i obserwowanie zmian jest chwilą, kiedy jestem sama ze sobą, ze swoimi pytaniami i z tym, co we mnie zagra – mówi.
Prace z organicznych materiałów wymagają zgody na ich nietrwałość. Zdarzało się, że ulegały uszkodzeniu podczas transportu lub montażu. Artystka zachowuje wówczas fragmenty i wykorzystuje je w kolejnych realizacjach, traktując rozpad jako element dalszego życia obiektu.
– Jestem pogodzona z tym, że te prace mogą ulegać destrukcji. To wpisuje się w moją filozofię twórczą – podkreśla.
Artystka i edukatorka
Własną twórczość Chrzanowska-Małys od lat łączy z edukacją. Założyła w Gliwicach autorską pracownię Studio ACM, w której prowadzi zajęcia dla dzieci i młodzieży, ucząc ich m.in. ceramiki, batiku czy tworzenia papieru z recyklingu. Pełny, wymagający proces przygotowywania włókien roślinnych zachowuje jednak dla swojej indywidualnej pracy.
Od 2024 roku pracuje w Katedrze Sztuk Pięknych na Wydziale Architektury Politechniki Śląskiej. Należy do Związku Polskich Artystów Plastyków oraz Polskiego Komitetu InSEA.
Jej prace prezentowano na wystawach w Polsce i za granicą. Znalazły się m.in. w kolekcjach Muzeum ASP w Krakowie, Muzeum w Gliwicach, Muzeum Rzemiosła w Krośnie, Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Olkuszu oraz Międzynarodowej Fundacji Amateras w Sofii.
Prace na aktualnych wystawach
Twórczość Agnieszki Chrzanowskiej-Małys można obecnie oglądać podczas IV Przeglądu Sztuki Współczesnej „Nowa Awangarda” w Galerii Szyb Wilson w Katowicach (do 25 września 2026 roku). Artystka prezentuje tam „Ślady roślin” z cyklu „Szkice z natury” oraz tryptyk „Krajobraz drugi” z cyklu „Krajobrazy organiczne”.
Jej instalacja „Jest – nie ma” bierze także udział w zbiorowej wystawie „Inwazje” w Muzeum Miejskim w Żorach (do 31 sierpnia). W pracy wykorzystała stare ramy okienne, szkło, drewno, fragmenty tkanin oraz muru. Okno, zazwyczaj wyznaczające granicę pomiędzy wnętrzem a światem zewnętrznym, zostaje tu rozbite, zasłonięte lub zamurowane. Praca opowiada o naruszaniu bezpieczeństwa, osłabianiu granic i doświadczeniu przemocy, odnosząc się również do wojny w Ukrainie.
– Okno powinno porządkować relację między wnętrzem i zewnętrzem. W tych pracach traci stabilność – opowiada artystka.
Choć materia, po którą sięga, pozostaje delikatna, tematy jej prac dotykają podstawowych doświadczeń. Agnieszka Chrzanowska-Małys wydobywa z codziennych przedmiotów historie zapisane we włóknach, pęknięciach i szczelinach, udowadniając, że w jej twórczości nawet rozpad staje się początkiem kolejnej formy.

Adriana Urgacz-Kuźniak