Otwarta, ciepła i bardzo zorientowana na działanie. Mimo przeciwności zawsze znajduje sposoby, by osiągnąć cel. - I gdzieś w tym wszystkim wciąż dążę do pewnej perfekcji – przekonuje z uśmiechem.

Przez wiele lat wspierała męża w dziele, które zapoczątkował w 1983 r., tworząc w Gliwicach ligę minipiłki. W szczytowym momencie funkcjonowało w Gliwicach ich aż siedem! Dodatkowo swoje mecze rozgrywali: oldboje, superoldboje, kobiety. „Piątki”, bo tak nazywała się ta inicjatywa zrzeszały ponad 2 tys. amatorów tej odmiany futbolu i były największą tego typu organizacją w tej części Europy! Nieoczekiwana śmierć twórcy „Piątek” - Jerzego Wojewódzkiego w 2018 r., nieodżałowanego charyzmatycznego wychowawcy kilku pokoleń młodych gliwiczan, wielkiego przyjaciela dzieci i młodzieży dla wielu oznaczało kres tej inicjatywy. Nic jednak z tego! Ona postanowiła kontynuować dzieło męża i choć robi to w mniejszym wymiarze, gliwiczanie wciąż mogą amatorsko rywalizować w futsalu, pieszczotliwie nazywając żonę Jurka „mamą z boiska”.

Dorastała w Ligocie Zabrskiej, w wielodzietnej śląskiej rodzinie. - Choć było nas tak wielu, to moje dzieciństwo było szczęśliwe – opowiada. - Skakanie w gumę, gra w puszkę, w grzybka, w badmintona. I cały dzień na klopsztandze (trzepak). Beztroski, wspaniały czas. Jeden o drugiego dbał, nie to co dzisiaj.

Po podstawówce wybrała zawodówkę przy Hucie 1 Maja w Gliwicach. Czemu akurat ta szkoła? – Bo zawsze lubiłam majsterkować i podobał mi się zawód tokarza – tłumaczy z uśmiechem.
W hucie poznała Jurka, czternaście lat starszego młodzieńca, który za chlebem przyjechał na Śląsk z Bydgoszczy. Od razu ujął ją swoim sposobem bycia. Wesoły, gadatliwy, zwariowany na punkcie sportu. Z jego strony też zaiskrzyło. Lody, randka na boisku przy dawnej Findera a dziś Jasnogórskiej, gdzie swoje mecze rozgrywała liga „Piątek”. Rychło wzięli ślub i przez 30 lat byli szczęśliwym małżeństwem, dochowując się dwójki dzieci.

- Jurek przez wszystkie te lata poświęcał się Gliwickiemu Towarzystwu Sympatyków Piłki Nożnej Pięcioosobowej „Piątka” organizując rozgrywki, a ja mu w tym nie przeszkadzałam - śmieje się. - To była jego wielka pasja, by nie powiedzieć miłość. Starałam się go też wspierać. Razem wieczorami tworzyliśmy tabelki, rozpisywaliśmy harmonogram rozgrywek lig. I dodam, że wszystko robiliśmy ręcznie, bez komputera. Nieoczekiwana śmierć Jurka w 2018 r. przerwała wszystko. Zaczęłam się zastanawiać - co dalej. Wtedy przyszło wsparcie ze środowiska na czele z Mariuszem Linkiem, które uznało, że trzeba kontynuować tę misję. Nieocenioną pomoc dostałam też od mojej córki Magdaleny. No i już kolejny rok działamy, by idea mojego męża nie zanikła. Mam nadzieję, że gdzieś tam Jurek z góry patrzy i nam kibicuje.

Poznajcie ulubione miejsca Izabeli Wojewódzkiej, prezes Gliwickiego Towarzystwa Sympatyków Piłki Nożnej Pięcioosobowej „Piątka”.(s)

Izabela Wojewódzka
Lat 57, Gliwiczanka. Prezes Gliwickiego Towarzystwa Sympatyków Piłki Nożnej Pięcioosobowej  „Piątka”, w której w trzech ligach gra niemal 500 osób. Organizatorka Memoriału im. Jerzego Wojewódzkiego. W tym roku odbędzie się jego ósma edycja.

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj