Gliwickich radnych czeka jedna z najważniejszych sesji w roku. W porządku obrad znajdują się raport o stanie miasta i wotum zaufania dla prezydent Katarzyny Kuczyńskiej-Budki oraz część budżetowa, zakończona głosowaniem nad absolutorium za wykonanie budżetu za 2025 rok.

Sesja odbędzie się w atmosferze wyraźnego napięcia. Od kilku tygodni gliwicką debatę podgrzewają nowe portale i profile w mediach społecznościowych, które pojawiły się znikąd i zaczęły intensywnie komentować działania miasta. Do tego dochodzi „wojna rolkowa” – prowadzona bynajmniej nie w butach wyposażonych w kółka, choć i w tej odsłonie, którą obserwujemy, trudno o utrzymanie równowagi. Zamieszczanie rolek czyli filmów w mediach społecznościowych, to sposób lokalnych polityków na wyrażenie krytycznych opinii na temat władzy wykonawczej miasta. Opinie te nierzadko oparte są na emocjach, a nie twardych danych,

Dwie strony medalu

W kontekście tego, co obecnie podlega ocenia radnych, trzeba odróżnić dwie procedury. Pierwsza dotyczy absolutorium, czyli wykonania budżetu. Druga – raportu o stanie miasta i wotum zaufania.

Raport o stanie miasta jest corocznym podsumowaniem działalności prezydenta. Obejmuje realizację miejskich strategii, programów, uchwał rady miasta oraz budżetu obywatelskiego. Po debacie nad raportem radni głosują nad wotum zaufania. Jest to szeroka, polityczna ocena kierunku zarządzania miastem.

Absolutorium ma węższy charakter. Dotyczy wykonania budżetu uchwalonego przez radę miasta. Radni analizują sprawozdanie z wykonania budżetu, sprawozdanie finansowe, informację o stanie mienia, opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej oraz stanowisko Komisji Rewizyjnej. Właśnie w tej części sesji rozstrzygnie się, czy rada udzieli prezydent absolutorium za 2025 rok. Co istotne, podczas czwartkowej sesji Rady Miasta procedowana będzie uchwała o nieudzieleniu absolutorium, a nie o jego udzieleniu. Dlaczego? Zaraz do tego wrócimy.

Budżet już po komisjach

Jak przypomina przewodniczący rady Marek Pszonak, około półtora miesiąca temu prezydent przedstawiła sprawozdanie z wykonania budżetu za 2025 rok. Następnie dokument trafił do komisji rady miasta, które opiniowały go w zakresie swoich kompetencji.

– Zdecydowana większość opinii na temat wykonania budżetu była pozytywna. Trafiły one do Komisji Rewizyjnej, która wzięła je pod uwagę, ale oparła się również na własnych argumentach. Ostatecznie przygotowała wniosek do Regionalnej Izby Obrachunkowej w sprawie projektu uchwały o nieudzieleniu absolutorium prezydentowi miasta – mówi Marek Pszonak, przewodniczący Rady Miasta w Gliwicach.

Wniosek Komisji Rewizyjnej został zaopiniowany przez RIO pozytywnie pod względem formalnym i proceduralnym, ale z zastrzeżeniami do uzasadnienia. To jeden z najważniejszych elementów całej sprawy. Pozytywna opinia izby otwiera drogę do procedowania wniosku przez radę miasta. Nie oznacza pełnego potwierdzenia argumentów Komisji Rewizyjnej. Tym bardziej, że wcześniej samo sprawozdanie z wykonania budżetu także trafiło do RIO i otrzymało opinię pozytywną.

Z danych przedstawionych w raporcie o stanie miasta wynika, że Gliwice zakończyły 2025 rok z dochodami ogółem na poziomie około 2,1 mld zł i wydatkami ogółem na poziomie około 2 mld zł. Miasto wykazało nadwyżkę budżetową w wysokości 68,8 mln zł oraz nadwyżkę operacyjną wynoszącą 256 mln zł. Wydatki majątkowe, czyli inwestycyjne, wyniosły 357,8 mln zł. Te liczby będą jednym z punktów odniesienia w dyskusji o tym, czy wykonanie budżetu daje podstawy do tak daleko idącej decyzji politycznej.

Dyskusja bez limitów

Inny charakter będzie miała debata nad raportem o stanie miasta. Ten dokument - w momencie pisania tego tekstu - dopiero trafia pod ocenę komisji tematycznych. Jak mówi Marek Pszonak, to właśnie podczas prac tych komisji będą wyłaniane tematy, które później mogą stać się osią sporów na sesji.

Raport obejmuje m.in. demografię, zarządzanie samorządowe, infrastrukturę, środowisko, gospodarkę i finanse, zdrowie, politykę społeczną, kulturę, edukację, sport oraz bezpieczeństwo. Ważną częścią dokumentu jest wykonanie uchwał rady miasta. To właśnie ten element – jak przypomina przewodniczący – musi znaleźć się w raporcie i powinien być przedmiotem oceny.

Sama debata nad raportem rządzi się szczególnymi zasadami. W tej procedurze radni mają znacznie większą swobodę wypowiedzi niż przy zwykłych projektach uchwał.

– Przy tym projekcie uchwały o wotum zaufania, czyli przy dyskusji na temat raportu o stanie miasta, radni mogą zabierać głos ile razy chcą i jak długo chcą. Nie ma ograniczeń – wyjaśnia Marek Pszonak.

Udział w debacie mogą wziąć również mieszkańcy. Muszą zebrać co najmniej 50 podpisów i złożyć zgłoszenie do przewodniczącego rady najpóźniej dzień przed sesją. W gliwickiej procedurze przewidziano możliwość wystąpienia do 15 mieszkańców.

Opozycja śni o referendum

Największe znaczenie polityczne ma jednak absolutorium. Ewentualne nieudzielenie go prezydent miasta otwiera radzie drogę do kolejnego kroku.

– Jeżeli przeszłaby uchwała o nieudzieleniu absolutorium prezydentowi miasta, jest to bardzo ważna decyzja, dlatego że po dwóch tygodniach Rada Miasta może podjąć uchwałę o referendum. W takiej sytuacji nie ma konieczności zbierania podpisów – wyjaśnia przewodniczący RM Marek Pszonak.

To powód, dla którego głosowanie nad absolutorium nie będzie wyłącznie merytoryczną oceną wykonania budżetu.

Przypomnijmy, że Katarzyna Kuczyńska-Budka objęła urząd po latach rządów środowiska związanego z poprzednim prezydentem. Część radnych od początku kadencji ostro ocenia jej działania. Rada ma prawo, ba - wręcz obowiązek kontrolować prezydenta, ale w głosowaniu nad absolutorium punkt ciężkości powinien pozostać przy wykonaniu budżetu: liczbach, dokumentach, opiniach komisji i stanowisku RIO.

Astroturfing i pink slime journalism

Atmosferę wokół sesji podbija także internetowy szum. W ostatnich tygodniach pojawiły się nowe strony, profile, portale i stowarzyszeniaa, które intensywnie komentują działania miasta. Część z nich sprawia wrażenie tworzonych doraźnie, pod konkretny moment polityczny. W komunikacji politycznej takie zjawisko bywa określane jako astroturfing – budowanie pozoru spontanicznego, oddolnego zainteresowania sprawą, podczas gdy przekaz jest wzmacniany przez określone środowiska i podporządkowany jednej narracji.

Z tym łączy się pojęcie pink slime journalism, używane wobec mediów udających paranie się dziennikarstwem lokalnym, choć w praktyce działających jak narzędzie nacisku politycznego albo promocyjnego. Taki przekaz zwykle opiera się na mocnych hasłach, emocjonalnych nagłówkach i selektywnie dobranych przykładach. Znacznie mniej miejsca zajmują w nim dokumenty, procedury i lokalny kontekst.

Osobnym przykładem są media spoza Gliwic, które nagle zainteresowały się sprawami miasta. Przy złożonych tematach miejskich powierzchowny, wyrwany z kontekstu przekaz łatwo wypiera znajomość lokalnych realiów.

W takiej atmosferze rośnie znaczenie samej sesji. Im więcej politycznego szumu wokół miasta, tym większa odpowiedzialność radnych za merytorykę argumentów.

Adriana Urgacz-Kuźniak

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj