Przypomnijmy, że pomnik stanął z inicjatywy gliwickiego oddziału Stowarzyszenia Pamięci Armii Krajowej. Został sfinansowany m.in. z publicznych zbiórek. Decyzje o jego budowie zapadły uchwałą rady miasta w 2017 i 2018 roku.
Obelisk, w formie czterobocznej kolumny upamiętni powstania: listopadowe, krakowskie, styczniowe, wielkopolskie, śląskie, lwowskie, warszawskie, konfederację barską, insurekcję kościuszkowską, poznański czerwiec, gdański grudzień i powstanie Solidarności.
– Plac Krakowski pełni dziś wiele funkcji i nie da się tego faktu pominąć – mówi Agata Twardoch, miejska urbanistka, podsumowując wnioski z konsultacji dotyczących przyszłości tego miejsca. – Z jednej strony to przestrzeń intensywnego życia miejskiego, z drugiej – miejsce pamięci, które wymaga zupełnie innego sposobu traktowania.
W trakcie rozmów z mieszkańcami temat pomnika powracał regularnie. Czasem jako postulat jego przeniesienia czy usunięcia, często też jednak jako pytanie o to, jak przywrócić mu czytelność i należną rangę w przestrzeni, która coraz częściej staje się areną wydarzeń o luźniejszym, rekreacyjnym charakterze.
Zielony bufor zamiast konfliktu
W zaprezentowanych koncepcjach zagospodarowania Placu Krakowskiego pomnik pozostaje w swojej dotychczasowej lokalizacji. Zmienia się jednak jego otoczenie – i to w sposób znaczący.
We wszystkich wariantach koncepcyjnych pomnik zostaje oddzielony od reszty placu pasami zieleni. Drzewa i krzewy mają stworzyć wyraźną strefę przejścia między przestrzenią wydarzeń a miejscem pamięci.

– Nie chodzi o odgrodzenie pomnika ani o jego „ukrycie” – podkreśla Agata Twardoch. – Zieleń ma pełnić funkcję bufora. Ma wyciszać, porządkować przestrzeń i jasno sygnalizować, że wchodzimy w inną strefę – strefę refleksji.
To rozwiązanie wydaje się szczególnie istotne, jeśli wziąć pod uwagę charakter wydarzeń odbywających się dziś na Placu Krakowskim. Lunaparki, aktywności młodzieżowe czy wydarzenia plenerowe, choć ważne dla miejskiego życia, nie zawsze współgrają z powagą miejsca pamięci. Zieleń pozwala te funkcje rozdzielić bez konieczności rezygnowania z którejkolwiek z nich.
Kontekst pomnika nieczytelny dla młodych
Podczas konsultacji pojawił się także wątek czytelności samego pomnika. Dla wielu młodszych użytkowników placu jest on elementem krajobrazu – obecnym, ale pozbawionym kontekstu.
– Dla części mieszkańców, zwłaszcza młodszych, pomnik jest neutralny emocjonalnie, bo nie znają jego historii – zauważa miejska urbanistka. – Dlatego mówimy nie tylko o zieleni, ale też o opowieści. O tym, żeby to miejsce tłumaczyło, kogo upamiętnia i dlaczego jest ważne.
W koncepcjach pojawia się więc pomysł uzupełnienia przestrzeni wokół pomnika o subtelne elementy narracyjne, również te dotyczące innych wydarzeń związanych z historią Śląska.
aku


Komentarze (3) Skomentuj
Karygodne jest zawłaszczenie placu przez prywatnego właściciela pomnika. Radni zgrupowani wokół ówczesnego prezydenta Pana Neumana samowolnie i bez konsultacji z mieszkańcami oddali kawałek terenu miejskiego w postaci fragmentu placu Krakowskiego w bezpłatne użytkowanie osobie prywatnej. Plac krakowski nabrał charakteru cmentarnego i organizowanie na nim jakichkolwiek imprez miejskich czy o charakterze społecznym nie licuje z powagą funkcji pomnika, tzn przypomnieniem setek tysięcy ofiar które Polska poniosła w trakcie walk o swoją wolność. Plac Piłsudskiego a konkretnie miejsce po zburzonym pomniku wdzięczności jest tym właściwym usytuowaniem dla pomnika Powstań Polskich.
Żadne rozwiązanie nie jest w obecnej sytuacji dobre. Nasadzenia zieleni, zwłaszcza skalą zbliżonej do obelisku nie jest dobrym pomysłem, gdyż zasłoni lub w najlepszym razie unieczytelni fronton Politechniki Śląskiej. Jako wieloletni pracownik PS, architekt i twórca chcę powiedzieć, że serce mi się kraje kiedy widzę zdjęcia Politechniki Śląskiej z obeliskiem postawionym nam przed główną fasadą na Placu Krakowskim. Uczelnia tej rangi powinna być kojarzona z wysokiej klasy nowoczesną sztuką, a nie tego typu obiektami. W polskiej historii do okresu zaborów nie było tradycji obelisku jako formy upamiętniania w przestrzeni świeckiej, służył najczęściej jako forma nagrobna elit lub na przełomie XIX i XX wieku element parków sestymentalnych. Obelisk tego typu w Arkadii koło Nieborowa wystawiła Helena Radziwiłłowa carowi Aleksandrowi I, a złe skojarzenia z obeliskami utrwaliło wzniesienie na Placu Saskim obelisku ku czci polskich oficerów, którzy zginęli w Powstaniu Listopadowym w walce z powstańcami, po stronie Mikołaja I. Obelisk ten określano jako "obelisk hańby". Wyjątek to pomnik Unii Lubelskiej, który powstał w formie obelisku w miejscu wcześniejszej formy z daszkiem i postaciami na szczycie w 1829 roku. Złe konotacje obelisków po 1945 roku utrwaliły tzw. "pomniki wdzięczności Armii Czerwonej", powstające masowo w całej Polsce i likwidowane równie powszechnie po 1989 roku. Współautor gmachu Wydziału Górnictwa prof. Zygmunt Majerski projektując cmentarz żołnierzy polskich w Bolonii świadomie jako dominanty w przestrzeni stworzył geometryczną kolumnadę, a nie narzucający się w naiwnych konotacjach nekropolii "obelisk". Pomnik "powstań polskich" na Placu Krakowskim trudno obecnie negować, a i niestosownie zasłaniać. Ta anachroniczna forma, pusty stelaż metalowy obłożony płytami, ze zbyt małą w skali grupą rzeźbiarską na czubku, jest już częścią tej przestrzeni i swoistym znakiem czasu, w których żyjemy. Osobiście uważam, że w przestrzeni Gliwic bardziej niż to "dzieło" powinna znaleźć się forma upamiętnienia eksterminacji śląskiej inteligencji w 1939 roku, znana jako "Intelligenzaktion Schlesien". Była to zorganizowana przez III Rzeszę akcja ludobójstwa wymierzona w śląskie elity intelektualne, polityczne i społeczne na Górnym Śląsku. Fizyczna likwidacja polskiej inteligencji, warstw kierowniczych, byłych powstańców śląskich, działaczy plebiscytowych, nauczycieli, księży i przedstawicieli wolnych zawodów w samych Katowicach we wrześniu 1939 stracono aż 750 osób. Mój dziadek Konrad Ficek, urodzony w Gliwicach w 1910 roku, był polskim nauczycielem w międzywojennym Województwie Śląskim. Po kampanii wrześniowej trafił do obozu koncentracyjnego. Jest przykładem pogmatwanych losów śląskiej inteligencji. Oczywiście można nadal żyć w przekonaniu, że Górny Śląsk XX wieku to jedynie brudni, ciemni i zapijaczeni Ślązacy z mózgami zatrutymi ołowiem, ale to sukces PRL-owskiej propagandy i nazistów, którzy wymordowali kilkadziesiąt tysięcy górnośląskiej inteligencji o propolskiej orientacji. To po prostu nieco poza tematem osobisty wtręt, który dotyczy szerzej problemu co i jak na Śląsku się upamiętnia w formalnie ważnych miejscach.
Żadne rozwiązanie nie jest w obecnej sytuacji dobre. Nasadzenia zieleni, zwłaszcza skalą zbliżonej do obelisku nie jest dobrym pomysłem, gdyż zasłoni lub w najlepszym razie unieczytelni fronton Politechniki Śląskiej. Jako wieloletni pracownik PS, architekt i twórca chcę powiedzieć, że serce mi się kraje, kiedy widzę zdjęcia Politechniki Śląskiej z obeliskiem postawionym nam przed główną fasadą na Placu Krakowskim. Uczelnia tej rangi powinna być kojarzona z wysokiej klasy nowoczesną sztuką, a nie tego typu obiektami. Merytorycznie ... W polskiej historii do okresu zaborów nie było tradycji obelisku jako formy upamiętniania w przestrzeni świeckiej, służył najczęściej jako forma nagrobna elit lub na przełomie XIX i XX wieku element parków sestymentalnych. Obelisk tego typu w Arkadii koło Nieborowa wystawiła Helena Radziwiłłowa carowi Aleksandrowi I, a złe skojarzenia z obeliskami utrwaliło wzniesienie na Placu Saskim obelisku ku czci polskich oficerów, którzy zginęli w Powstaniu Listopadowym w walce z powstańcami, po stronie Mikołaja I. Obelisk ten określano jako "obelisk hańby". Wyjątek to pomnik Unii Lubelskiej, który powstał w formie obelisku w miejscu wcześniejszej formy z daszkiem i postaciami na szczycie w 1829 roku. Złe konotacje obelisków po 1945 roku utrwaliły tzw. "pomniki wdzięczności Armii Czerwonej", powstające masowo w całej Polsce i likwidowane równie powszechnie po 1989 roku. Współautor gmachu Wydziału Górnictwa prof. Zygmunt Majerski projektując cmentarz żołnierzy polskich w Bolonii świadomie jako dominanty w przestrzeni stworzył geometryczną kolumnadę, a nie narzucający się w naiwnych konotacjach nekropolii "obelisk". Osobista dygresja... Pomnik "powstań polskich" na Placu Krakowskim trudno obecnie negować, a i niestosownie zasłaniać. Ta anachroniczna forma, pusty stelaż metalowy obłożony płytami, ze zbyt małą w skali grupą rzeźbiarską na czubku, jest już częścią tej przestrzeni i swoistym znakiem czasu, w którym żyjemy. Osobiście uważam, że w przestrzeni Gliwic bardziej niż to "dzieło" powinna znaleźć się forma upamiętnienia eksterminacji śląskiej inteligencji w 1939 roku, znana jako "Intelligenzaktion Schlesien". Była to zorganizowana przez III Rzeszę akcja ludobójstwa wymierzona w śląskie elity intelektualne, polityczne i społeczne na Górnym Śląsku. Fizyczna likwidacja polskiej inteligencji, warstw kierowniczych, byłych powstańców śląskich, działaczy plebiscytowych, nauczycieli, księży i przedstawicieli wolnych zawodów w samych Katowicach we wrześniu 1939 stracono aż 750 osób. Mój dziadek Konrad Ficek, urodzony w Gliwicach w 1910 roku, był polskim nauczycielem w międzywojennym Województwie Śląskim. Po kampanii wrześniowej trafił do obozu koncentracyjnego. Jest przykładem pogmatwanych losów śląskiej inteligencji. Oczywiście można nadal żyć w przekonaniu, że Górny Śląsk XX wieku to jedynie brudni, ciemni i zapijaczeni Ślązacy z mózgami zatrutymi ołowiem, ale to sukces PRL-owskiej propagandy (żywej do dziś) i nazistów, którzy wymordowali kilkadziesiąt tysięcy górnośląskiej inteligencji o propolskiej orientacji. To po prostu nieco poza tematem osobisty wtręt, który dotyczy szerzej problemu co i jak na Śląsku się upamiętnia w formalnie ważnych miejscach.